niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 50 Pomysł Dorcas, czyli spontaniczna para



Marzec wlekł się strasznie. OK, tak właściwie dopiero się zaczął, mijał pierwszy tydzień, ale powoli miałam dość zimy, śniegu i zimna, chciałam żeby w końcu był przyjemniejszy kwiecień.
Na kursie Aurorskim szło nam całkiem nieźle. Zajęcia były naprawdę ciekawe, wykładowcy przykładali się, żebyśmy mieli jak najlepszą i najrozleglejszą wiedzę. Oczywiście, Syriusz na to narzekał, jęczał, że tyle co teraz, to przez cały Hogwart się nie nauczył. Jednak jak ktoś chciał, to mógł dużo wyciągnąć z tych lekcji.
Ten weekend mieliśmy w spokoju spędzać w domu, miała być sielska atmosfera, smaczne jedzenie i odpoczynek. Jak to zwykle jest z naszymi planami - coś się zmienia.
Siedzieliśmy sobie jak stare małżeństwo przed telewizorem i oglądaliśmy film przyrodniczy o surykatkach. Uwielbiam te zwierzątka, a James zaczął podzielać tę pasję.
- Jeleniowaci, otwierać!! – wydarł się Black zza drzwi i zaczął walić w nie pięściami. Spojrzałam na Jamesa, który ruszył się do drzwi i ciężko westchnęłam.
- Ruda, zakładaj kieckę, James muchę, hajtamy się! – wrzasnęła Dorcas od progu (https://www.youtube.com/watch?v=x9j6DE6RnSk)
Taaak, w tym momencie przeżyłam mały szok.
- CO?! – krzyknęliśmy na raz z Jamesem. Synchronizacja, to jest to!
- Bierzemy ślub. Dzisiaj. Zaraz. Pośpieszcie się, jeszcze musimy skoczyć po ReMarów, Regulus już czeka – wytłumaczył Syriusz. Niczym w transie ruszyłam w kierunku brunetki.
- Żartujecie sobie, prawda? – zapytałam, gdy ta pociągnęła mnie na piętro, do sypialni.
- Oczywiście, że nie. Siedzieliśmy z Syriuszem, nudziliśmy się okropnie i nagle jakby zapaliła mi się żarówka nad głową! – zaczęła Dor przy okazji przeglądając moją szafę – Mówię do Syriusz: Weźmy ślub, dzisiaj!
- I co on na to? – zapytałam głupio. Ech.
- Chyba widzisz, jest zadowolony. Powiedział, że woli taki spontan, niż nadęte przyjęcia – odparła Dorcas. Zgromiłam ją wzrokiem – Oj, wiesz o co mi chodzi, wasze było piękne, ale my, cóż, jesteśmy inni – dodała, rzucając we mnie sukienką.
- Przebierz się, poprawię ci makijaż i ruszamy dalej – rozkazała.

Po szybkim przebraniu się, poprawie makijażu i ujarzmieniu włosów, oraz przebraniu się Rogacza, teleportowaliśmy się dalej, czyli do domu Mary.
- Mary, szykuj się, hajtamy się z Syriuszem! – wrzasnęła Dor od progu. Władowaliśmy się całą bandą do domu blondynki.
- Cześć, McDonald – powiedział flirciarskim tonem Regulus. Kurczę, on leci na blondynkę, czy co?
- Hej, możesz powtórzyć? – zapytała Mar w lekkim szoku. Bo niecodziennie nachodzą cię przyjaciele i oznajmiają, że zapraszają cię na ślub, który ma się odbyć, hmm, zaraz?!
- Ubieraj się w kieckę, bierzemy dzisiaj ślub – odparł Syriusz, przyciągając do siebie uradowaną brunetkę.
Mary zrobiła zdziwioną minę, spojrzała na nas i szybko poszła na górę.
- Może pomogę jej w doborze ubrania? – zapytał Regulus. Skarciłam go spojrzeniem.
- To dziewczyna Remusa, głupku – powiedział Syriusz i rąbnął brata po plecach.
- Ałaaa, myślałem, że przemoc domowa już się skończyła – poskarżył się Black Nr 2.
Bracia zaczęli się przepychać i poszturchiwać, James śmiał się z żałosnych min Łapy, a my z Dorcas niecierpliwie czekałyśmy.
- Jestem! – wydyszała blondynka.
Teleportowaliśmy się dalej.

- Remusie, Lunatyku, Luniaczku! – wrzeszczał Syriusz i walił w drzwi od domu Remusa.
- Co jest?! – zapytał dosyć niemiło Remus. Nie dziwię się - też nie lubię wizyt Syriusza... Oj, oczywiście ściemniam... Wcale nie... No dobra, tak... Kurczę, jakieś rozdwojenie jaźni mam?
- Szykuj się bracie, bierzemy dziś z Czekoladką ślub – powiedział Syriusz i przepchnął się koło blondyna do przedpokoju. Weszliśmy za nim.
- Jak to? – zapytał Remus, spoglądając na nas z lekkim niedowierzaniem.
- Ślub na spontanie – wytłumaczyła mu zwięźle Dorcas.
- Jesteś ostatnim gościem – dodał James – Więc przebieraj się i ruszamy do Ministerstwa Magii.
Remus zniknął w głębi domu i dosłownie po chwili pojawił się w eleganckich ciuchach. No, ten to jest szybki!
- Kierunek: Ministerstwo Magii! – krzyknęła Dorcas chwilę przed teleportacją.

- To gdzie mamy iść? – zapytał Regulus, rozglądając się po atrium.
- Przecież widzisz, że czytam – wysyczałam. Staliśmy przed tablicą z rozpiską  wydziałów oraz piętrami na których się znajdowały, i cóż, nie mogliśmy znaleźć tego z urzędnikami udzielającymi ślubów, wydającymi akty narodzin, śmierci, własności i inne pierdoły.
- Mam! Wydział Urzędników – Urząd Wydawczy – przeczytał James – Piętro 7.
- 7 to moja szczęśliwa liczba – powiedziała Dorcas.
Poszliśmy do windy.

- Piętro 7 Urząd Wydawczy – powiedział kobiecy głos. Wyszliśmy z windy i ruszyliśmy szerokim korytarzem.
- Gdzie to jest? – gadał pod nosem Syriusz. Szliśmy dalej, aż Mary krzyknęła:
- To tutaj!
Spojrzeliśmy na szklane drzwi.
- Wchodzimy – zadecydował James i otworzył drzwi.

Pomieszczenie do którego weszliśmy, było całkiem spore. Miało recepcję oraz mnóstwo krzesełek.
- Numer 143 proszony do pokoju numer 2! – usłyszeliśmy głos mężczyzny. Młoda para trzymająca się za ręce poszła do pokoju.
- Dzień dobry – zaczęła Dorcas – Chcielibyśmy wziąć ślub – przyciągnęła do siebie Syriusza, zwracając się do znudzonej recepcjonistki.
- Mają państwo akty urodzenia? – zapytała. Dorcas podała jej arkusze.
- Proszę, to państwa numerek, pokój numer 2 – powiedziała recepcjonistka i wcisnęła Syriuszowi w rękę karteczkę.
- Numer 150 – przeczytał.
- To sobie trochę poczekamy – powiedziałam, przypominając sobie, że dopiero padł numer 143.

Aż tak bardzo się nie pomyliłam, siedzieliśmy w recepcji już dobre dwie godziny i był dopiero 147 numer.
- Już niedługo my! – powiedziała Dorcas, ale już bez entuzjazmu. Tak naprawdę wszystkim się już nudziło.
- Jestem głodny – wtrącił James, zupełnie nie na temat.
- No, ja też. Gdybym wiedział, że to będzie się tyle ciągnęło, zjadłbym coś przed wyjściem z domu – dodał Syriusz, łapiąc się za burczący brzuch.
- Szacuję, że poczekamy jeszcze z 40-50 minut i będzie wasza kolej – powiedział Remus spoglądając na zegar.
- Merlinie… - wyszeptała cicho Mary.
- Ludzie, więcej entuzjazmu! – powiedziałam – Zaraz weźmiecie ślub, zostaniecie małżeństwem, będziecie mieć wspólnotę majątkową oraz będziecie mogli wziąć razem kredyt – dodałam.
Dorcas spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- Podoba mi się tylko ten fragment o wspólnym majątku – wyszeptała.

- Numer 150 proszony do pokoju numer 2! – zawołał męski głos. Wstaliśmy z niewygodnych krzeseł i ruszyliśmy do pokoju.
Pokój był całkiem przytulny. Nieduży, utrzymany w jasnych kolorach, z parunastoma krzesłami ustawionymi w półokręgu.
- Pani Dorcas Meadowes i pan Syriusz Black? – przeczytał urzędnik patrząc na dokumenty, a później na narzeczonych.
Bruneci skinęli głowami.
- Więc możemy zaczynać – powiedział urzędnik i rozpoczął ceremonię.

- No nie mogę uwierzyć, wzięliśmy ślub! – powiedziała Dorcas, wyjmując z szafki kieliszki. Z Ministerstwa teleportowaliśmy się prosto do domu Syriusza. Chociaż teraz może powinnam powiedzieć do domu państwa Black?
- Jesteście szaleni – stwierdziła Mary.
- Dokładnie tak – potwierdziłam i zaniosłam szkło do salonu.
- To co, szczęścia i dużo miłości, kochani! – Mary wzniosła kieliszek z szampanem i powinszowała młodej parze.

- Skoczę do łazienki – wyszeptałam do Jamesa. Ślub przeszedł w „wesele” - tak właściwie w zwykłą popijawę… Nie wiem, chyba powoli stajemy się zwykłymi alkoholikami, chyba już nie zliczę który to będzie kac w tym roku.
Poszłam po schodach na górę, lekko się chwiejąc w wysokich szpilkach i otworzyłam drzwi od toalety.
- Ooo, przepraszam…. Mary?! Regulus?! – krzyknęłam, widząc obściskującą się parę. Powiem tyle: O rany! Albo dodam: WTF?!
- Lily? – wyszeptała przerażona blondynka – Merlinie, Lily, błagam, nie mów nic Remusowi – dodała, patrząc mi prosto w oczy.
- Ale… - zaczęłam. Spojrzałam na złączone ręce Regulusa i Mar – Od kiedy? – zapytałam.
- Od waszego wesela – odparł młodszy Black. Kiwnęłam głową i cofnęłam się do salonu.
W mojej nie do końca trzeźwej głowie rozgrywała się mała bitwa. Powiedzieć Remusowi? Przecież to go zrani! W ogóle jak Mary mogła, jeżeli chce tworzyć „coś” z Regulusem, najpierw powinna zerwać z Remusem. I co powiedzą chłopcy? Przecież Remus jest ich przyjacielem, ale znowu Regulus jest bratem Syriusza! Istna telenowela!
Stwierdziłam, że będę siedzieć cicho i udawać, że nic nie widziałam. W końcu hej!, może mi się tylko przewidziało? Wiecie, jakieś pijackie zwidy i omamy? Mam nadzieję, że tak…
- James – wyszeptałam i szturchnęłam bruneta łokciem – Chyba powinniśmy wracać – dodałam.
- Jasne – odparł spoglądając na moją bladą twarz.

Do domu wróciliśmy za pomocą sieci Fiuu, dobrze że Blackowie podłączyli swoje kominki, teleportacja po spożyciu alkoholu nie jest zbyt pewną komunikacją…
- Coś się stało? – zapytał James, gdy wyszliśmy z kominka i otrzepaliśmy się z kurzu.
- Nic, jakoś się gorzej poczułam, zaparzę sobie herbatę i mi przejdzie – odparłam i zrzucając buty w salonie poszłam do kuchni – Też chcesz?! – krzyknęłam do J który został w salonie.
- Taak – powiedział, wchodząc za mną do pomieszczenia – Lily, czy ty chcesz mi coś powiedzieć? – zapytał patrząc na mnie z uwagą. O nie!
- Niee, co niby miałabym ci powiedzieć? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, gotując wodę w czajniku różdżką.
- Dobrze się bawiliśmy, poszłaś do toalety i od razu chciałaś wyjść. To trochę dziwne – odparł. Kurczę, detektyw się znalazł!
- Zupełnie nic się nie stało, poczułam że robi mi się trochę słabo i… - trochę zaczęłam zmyślać, przyznaję!
- Słabo? Czy ty… - zaczął James, wytrzeszczając oczy i patrząc na mój brzuch. No i jeszcze tego brakowało…
- Co? Nie, na pewno nie jestem w ciąży – odparłam, chociaż szkoda. Mogłabym w końcu przestać pic alkohol, w końcu miałabym wymówkę.
James spojrzał jeszcze na mnie podejrzliwie, jednak chyba uznał, że nic złego się nie dzieje i przestał mnie zasypywać pytaniami i wątpliwościami.
A z Mary odbędę poważną rozmowę. Tylko, czemu ja?!




2 komentarze:

  1. ok mega wielkie zaskoczenie ale powiem ci że bardzo podoba mi się pomysł z połączeniem Mary i Regulusa :D tylko szkoda mi Remusa:( mam nadzieje że szybko znajdzie jakąs laskę xDD czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie spodziewałam się! Lecę czytać następne rozdziały ^u^

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.