Z
dziennika pijaczki Mary McDonald
Z każdym dniem miałam coraz
większe wyrzuty sumienia. To co się stało po ślubie Syriusza i Dorcas, było
niedopuszczalne! Wiem, nie powinnam się tłumaczyć, ale czasami czuję się tak,
jakbym to tylko ja była w naszym związku. Remus jest zupełnie wycofany. Odkąd
go poznałam, wiedziałam że jest skryty, może trochę nieśmiały, ale nigdy nie
myślałam, że będzie mnie zupełnie olewał. Szczerze mówiąc zupełnie nie
pamiętam, kiedy spędzaliśmy czas tylko we dwoje, bez przyjaciół, znajomych czy
rodziny. Czuję jakby Remusowi na mnie nie zależało…
Wiem, to co teraz robię jest
zupełnie niedobre, niewłaściwe oraz zapewne po prostu głupie, ale Regulus ma w
sobie coś takiego… Nie wiem, może to ta otoczka „złego chłopca”? Ale tak, Black
totalnie mnie pociąga.
- Długo czekałaś, McDonald?
– zapytał podchodząc do stolika w mugolskiej kawiarni.
- Niezbyt – odparłam
lakonicznie. Podał mi rękę i wyszliśmy.
- Haaaalo?! – zawołała
Dorcas. Niestety moja przyjaciółka jest zupełnie niereformowalna, powtarzałam
jej chyba parędziesiąt razy, że ma nie wrzeszczeć do słuchawki, a ta jak zwykle
się drze niczym stare prześcieradło.
- Dorcas, ciszej! –
burknęłam do telefonu – Słuchaj, kontaktowała się z tobą ostatnio Mary? –
zapytałam.
- Nieee – powiedziała Dor,
taa chyba lepiej by było gdyby nie korzystała z telefonu – A co??
- Och, nic – odparłam –
Wyślę do niej sowę, to nieważne. I jak się czujesz jako pani Black? –
zapytałam. Od dnia ślubu nie widziałyśmy się, całe dnie spędzaliśmy z
chłopakami w Ministerstwie, szkolenie aurorskie trwało i robiło się coraz
trudniejsze. Szczerze mówiąc, miałam coraz mniej czasu, co przekładało się na
to, że w domu mieliśmy syf i wielką stertę prania.
- Wspaniale, już cię doskonale
rozumiem. Na razie musieliśmy odłożyć jakąkolwiek podróż poślubną, ale jak
Syriusz skończy kursy, a ja ruszę z moim salonem, to sobie zafundujemy jakąś
wycieczkę – powiedziała Dor – Słuchaj, muszę kończyć, chyba mi się jedzenie
przypala! Pa! – krzyknęła do telefonu i rzuciła słuchawką.
Wzruszyłam ramionami i
wzięłam się za przygotowywanie obiadu.
Z
dziennika pijaczki Mary McDonald
- Ciekawy jestem, gdzie
podziała się ta gryfońska odwaga i honor? Chyba tiara przydziału się pomyliła,
pasowałabyś do Slytherinu – powiedział Regulus zapinając koszulę. Spojrzałam na
niego i się skrzywiłam.
- Powiem mu – odparłam,
owijając się prześcieradłem i wstając z łóżka.
- Lepiej żebyś zrobiła to
szybko, nie lubię się dzielić – powiedział, przyciągając mnie do siebie i
brutalnie całując.
- Merlinie, jestem
wykończona – westchnęłam pod nosem. Zajęcia praktyczne, które dzisiaj nam
zafundował jeden z prowadzących były ciężkie. Jednak faceci mają lepszą
kondycję, po nich nie było widać zmęczenia – nie to co po mnie.
- Lil, wyglądasz słabo –
powiedział James.
- Dziękuję za komplement –
wysyczałam. J lekko się uśmiechnął i mnie przytulił.
- Może wrócimy wcześniej do
domu? – wymruczał mi do ucha.
- Chcesz się zerwać z
teorii? – zapytałam. Rogacz skinął głową – Black, rób notatki, my spadamy –
powiedziałam do czarnowłosego i pociągnęłam Jamesa do wyjścia. Syriusz
oczywiście coś gadał i komentował, ale kto by go słuchał?
Z
dziennika zdrajcy Mary McDonald
Regulus wyszedł, a ja
poszłam pod prysznic. Z każdą chwilą czułam się coraz gorzej, zawsze myślałam o
sobie jako o osobie wiernej, szczerej, godnej zaufania. Teraz temu wszystkiemu
zaprzeczyłam.
- Co ja narobiłam? –
wyszeptałam, spoglądając na siebie w zaparowanym lustrze – Jak mogłam zdradzić
Remusa?
Nie mogłam spojrzeć własnemu
odbiciu prosto w oczy.
- Mamy wolne popołudnie,
pytanie brzmi: co robimy? – zapytał James, gdy już wróciliśmy do domu.
- Myślę, że doskonale wiesz
co… - wyszeptałam patrząc mu w oczy.
- Śpimy! – zawołał James, na
co entuzjastycznie pokiwałam głową.
Z
dziennika zdrajcy Mary McDonald
Kręciłam się po domu i nie
wiedziałam co ze sobą zrobić. Mama wyjechała w delegację, tata był jeszcze w
pracy, a ja dźwigałam na barkach wielkie poczucie winy. Zapewne należało mi
się, ale naprawdę było mi ciężko. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą.
- Dość, muszę z nim
porozmawiać – wyszeptałam i teleportowałam się.
- Już dawno się tak nie
wyspałam – powiedziałam wieczorem, siadając na kanapie w milutkim szlafroku.
Całe popołudnie przespaliśmy i regenerowaliśmy siły do nauki.
- Ja też – odparł James,
siadając obok mnie i podając mi kubek z gorącą herbatą – Miejmy to z głowy.
Teoria, czy praktyka?
Z
dziennika zdrajcy Mary McDonald
Teleportowałam się prosto pod
drzwi do domu Blacków. Wiem, pewnie powinnam teleportować się pod zupełnie inny
adres… Jednak najpierw musiałam być czegoś pewna.
- Mary? – zapytała zdziwiona
Dorcas, gdy otworzyła mi drzwi – Lily cię szukała, odezwij się do niej –
dodała, zapraszając mnie do środka.
- Jasne – wyszeptałam –
Mogłabyś zawołać Regulusa? Muszę z nim pogadać.
- Regulusa? – zapytała.
Spojrzałam na nią ostro – Oczywiście – wyszeptała.
Po paru minutach
spacerowaliśmy po zaśnieżonej okolicy.
- Czy nas coś łączy? –
zapytałam, spoglądając na bruneta. Od dłuższej chwili maszerowaliśmy w ciszy.
Regulus spojrzał na mnie z drwiną w oczach.
- A jak sądzisz? –
odpowiedział pytaniem.
- Seks? – zapytałam. Skinął
głową.
Spojrzałam na niego i już
chciałam odejść, gdy złapał mnie mocno za rękę.
- Nie tylko to nas łączy –
wyszeptał – Pasujemy do siebie jak ogień i woda, ty jesteś delikatna, krucha, a
ja od zawsze musiałem być silny. Jednak chcę, żebyś wiedziała, że jeżeli będzie
trzeba, to na ciebie poczekam. Poznałem cię na tyle, żeby wiedzieć, że musisz
sobie to wszystko ułożyć.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Myślę, że jesteś najlepszą
osobą jaką spotkałem. Nie chcę cię stracić, McDonald – powiedział i przyciągnął
mnie do siebie.
W jego ramionach wszelkie
troski odpływały.
Byliśmy
tylko my.
Z
dziennika Regulusa Blacka
Nie wiem co się ze mną
stało. Jak to jest, że jedna osoba może wszystko zmienić? Jedna, delikatna,
blond istota, która wcześniej cię tylko irytowała i z której się wyśmiewałeś?
Teraz znaczyła dla mnie więcej niż wszystko co kiedyś było dla mnie tak ważne -
nazwisko, pieniądze, czysta krew.
- Odprowadzę cię do domu –
powiedziałem, do wtulonej w moje ramię dziewczyny. Skinęła lekko głową.
Teleportowałem nas prosto do jej domu.
- Mam już dość nauki –
wyjęczałam. Była druga w nocy, a my nadal ślęczeliśmy nad księgami.
- Nigdy nie myślałem, że
usłyszę takie zdanie, padające z twoich ust – powiedział James, z trzaskiem
zamykając książkę – To co, małe obściskiwanko na dobranoc? – zapytał i
rozpostarł ramiona. Z westchnięciem wpadłam w jego ciepłe objęcia.
Z
dziennika Remusa Lupina
Staż w Gringottcie był
ciężki. Aż sam się dziwię, że to piszę, ale od dłuższego czasu chodzę
wykończony. Gobliny znane są z tego, że wykorzystują czarodziejów, ale nigdy
nie myślałem, że będę musiał tak ciężko pracować i to bez sensownego
wynagrodzenia!
Całe dnie spędzane w banku,
skutkowały brakiem kontaktu z Mary. Już sam nie pamiętam kiedy ostatnio
widziałem się z blondynką… Owszem, pisaliśmy do siebie listy, jednak nawet na
nie ostatnio nie odpisywała, czułem, że nas związek wisi na włosku. Mary
ostatnio zrobiła się chłodna, coraz częściej się zastanawiałem, czy do siebie
pasujemy? Owszem, nadal ją bezwarunkowo kocham, ale chyba musimy znowu spędzać
ze sobą więcej czasu, może powinniśmy wynająć razem jakieś małe mieszkanko?
Z
dziennika zdrajcy Mary McDonald
Regulus wyszedł jakąś
godzinę temu. Czas z nim spędzany jest niesamowity, z Remusem nigdy nie czułam
się tak jak z Blackiem.
Jestem
zakochana!
Każde kolejne dni zlewały mi
się w jeden - każdy wyglądał tak samo. Od rana do późnego popołudnia kurs
Aurorski, szybki obiad, ogarnięcie domu i nauka. Zupełnie nie mieliśmy dla
siebie czasu, już nie mówiąc o znajomych! Z Mary i Dorcas nie widziałam się od dwóch
tygodni, ostatnio moimi jedynymi towarzyszami byli James, Syriusz oraz Scott.
Co nie było fajne, ich głównymi tematami rozmów były:
- miotły wyścigowe
- motor Syriusza
- jak to się dzieje, że ludzie się poruszają i mówią, a nie są zamknięci w telewizorze.
Więc siedziałam z nimi, ale
myślami byłam całkiem daleko. Gdzieś w jakimś ciepłym, słonecznym miejscu, ok.,
po prostu planowałam wakacje. Ale to dopiero takie luźne plany, nie ma na razie
o czym wspominać.
- Powiesiłem pranie i
podobierałem skarpetki w pary – powiedział James, siadając obok mnie na sofie w
salonie. Była sobota (alleluja!) i w końcu mogliśmy ponadrabiac takie trywialne
sprawy, jak pranie, sprzątanie i wyniesienie uschniętej choinki (w marcu…).
- Jesteś kochany –
powiedziałam przytulając się do ramienia męża. Siedzieliśmy w ciszy,
rozkoszując się nicnierobieniem.
- A obiad, to o której
będzie? – zapytał J. Tym pytaniem zepsuł nastrój.
Z
dziennika kłamcy Mary McDonald
- Przepraszam, że tak długo
się nie odzywałem, ostatnio zupełnie nie miałem czasu – powiedział Remus,
odsuwając mi krzesło. Byliśmy w kawiarni na Pokątnej – neutralny grunt, to było
dla mnie ważne.
- Remusie, musimy
porozmawiać - zaczęłam, nie mogąc spojrzeć w jego przeszywające, błękitne oczy
– Stało się coś nieoczekiwanego…
Kocham Regulusa!!!! Taką szczerą miłością haha ale serio szkoda mi Lupina :( niech sobie znajdzie jakąś szalona czarownice ;) może w Gringottcie?? xD Jily są słodcy i JA CHCE HARRY'EGO hihi do następnego :* <3
OdpowiedzUsuńCuuuudooo <3
OdpowiedzUsuń