środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 51 Kłopoty w raju, czyli wyznania Mary



Z dziennika pijaczki Mary McDonald
Z każdym dniem miałam coraz większe wyrzuty sumienia. To co się stało po ślubie Syriusza i Dorcas, było niedopuszczalne! Wiem, nie powinnam się tłumaczyć, ale czasami czuję się tak, jakbym to tylko ja była w naszym związku. Remus jest zupełnie wycofany. Odkąd go poznałam, wiedziałam że jest skryty, może trochę nieśmiały, ale nigdy nie myślałam, że będzie mnie zupełnie olewał. Szczerze mówiąc zupełnie nie pamiętam, kiedy spędzaliśmy czas tylko we dwoje, bez przyjaciół, znajomych czy rodziny. Czuję jakby Remusowi na mnie nie zależało…
Wiem, to co teraz robię jest zupełnie niedobre, niewłaściwe oraz zapewne po prostu głupie, ale Regulus ma w sobie coś takiego… Nie wiem, może to ta otoczka „złego chłopca”? Ale tak, Black totalnie mnie pociąga.
- Długo czekałaś, McDonald? – zapytał podchodząc do stolika w mugolskiej kawiarni.
- Niezbyt – odparłam lakonicznie. Podał mi rękę i wyszliśmy.


- Haaaalo?! – zawołała Dorcas. Niestety moja przyjaciółka jest zupełnie niereformowalna, powtarzałam jej chyba parędziesiąt razy, że ma nie wrzeszczeć do słuchawki, a ta jak zwykle się drze niczym stare prześcieradło.
- Dorcas, ciszej! – burknęłam do telefonu – Słuchaj, kontaktowała się z tobą ostatnio Mary? – zapytałam.
- Nieee – powiedziała Dor, taa chyba lepiej by było gdyby nie korzystała z telefonu – A co??
- Och, nic – odparłam – Wyślę do niej sowę, to nieważne. I jak się czujesz jako pani Black? – zapytałam. Od dnia ślubu nie widziałyśmy się, całe dnie spędzaliśmy z chłopakami w Ministerstwie, szkolenie aurorskie trwało i robiło się coraz trudniejsze. Szczerze mówiąc, miałam coraz mniej czasu, co przekładało się na to, że w domu mieliśmy syf i wielką stertę prania.
- Wspaniale, już cię doskonale rozumiem. Na razie musieliśmy odłożyć jakąkolwiek podróż poślubną, ale jak Syriusz skończy kursy, a ja ruszę z moim salonem, to sobie zafundujemy jakąś wycieczkę – powiedziała Dor – Słuchaj, muszę kończyć, chyba mi się jedzenie przypala! Pa! – krzyknęła do telefonu i rzuciła słuchawką.
Wzruszyłam ramionami i wzięłam się za przygotowywanie obiadu.


Z dziennika pijaczki Mary McDonald
- Ciekawy jestem, gdzie podziała się ta gryfońska odwaga i honor? Chyba tiara przydziału się pomyliła, pasowałabyś do Slytherinu – powiedział Regulus zapinając koszulę. Spojrzałam na niego i się skrzywiłam.
- Powiem mu – odparłam, owijając się prześcieradłem i wstając z łóżka.
- Lepiej żebyś zrobiła to szybko, nie lubię się dzielić – powiedział, przyciągając mnie do siebie i brutalnie całując.


- Merlinie, jestem wykończona – westchnęłam pod nosem. Zajęcia praktyczne, które dzisiaj nam zafundował jeden z prowadzących były ciężkie. Jednak faceci mają lepszą kondycję, po nich nie było widać zmęczenia – nie to co po mnie.
- Lil, wyglądasz słabo – powiedział James.
- Dziękuję za komplement – wysyczałam. J lekko się uśmiechnął i mnie przytulił.
- Może wrócimy wcześniej do domu? – wymruczał mi do ucha.
- Chcesz się zerwać z teorii? – zapytałam. Rogacz skinął głową – Black, rób notatki, my spadamy – powiedziałam do czarnowłosego i pociągnęłam Jamesa do wyjścia. Syriusz oczywiście coś gadał i komentował, ale kto by go słuchał?


Z dziennika zdrajcy Mary McDonald
Regulus wyszedł, a ja poszłam pod prysznic. Z każdą chwilą czułam się coraz gorzej, zawsze myślałam o sobie jako o osobie wiernej, szczerej, godnej zaufania. Teraz temu wszystkiemu zaprzeczyłam.
- Co ja narobiłam? – wyszeptałam, spoglądając na siebie w zaparowanym lustrze – Jak mogłam zdradzić Remusa?
Nie mogłam spojrzeć własnemu odbiciu prosto w oczy.


- Mamy wolne popołudnie, pytanie brzmi: co robimy? – zapytał James, gdy już wróciliśmy do domu.
- Myślę, że doskonale wiesz co… - wyszeptałam patrząc mu w oczy.
- Śpimy! – zawołał James, na co entuzjastycznie pokiwałam głową.


Z dziennika zdrajcy Mary McDonald
Kręciłam się po domu i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Mama wyjechała w delegację, tata był jeszcze w pracy, a ja dźwigałam na barkach wielkie poczucie winy. Zapewne należało mi się, ale naprawdę było mi ciężko. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą.
- Dość, muszę z nim porozmawiać – wyszeptałam i teleportowałam się.


- Już dawno się tak nie wyspałam – powiedziałam wieczorem, siadając na kanapie w milutkim szlafroku. Całe popołudnie przespaliśmy i regenerowaliśmy siły do nauki.
- Ja też – odparł James, siadając obok mnie i podając mi kubek z gorącą herbatą – Miejmy to z głowy. Teoria, czy praktyka?


Z dziennika zdrajcy Mary McDonald
Teleportowałam się prosto pod drzwi do domu Blacków. Wiem, pewnie powinnam teleportować się pod zupełnie inny adres… Jednak najpierw musiałam być czegoś pewna.
- Mary? – zapytała zdziwiona Dorcas, gdy otworzyła mi drzwi – Lily cię szukała, odezwij się do niej – dodała, zapraszając mnie do środka.
- Jasne – wyszeptałam – Mogłabyś zawołać Regulusa? Muszę z nim pogadać.
- Regulusa? – zapytała. Spojrzałam na nią ostro – Oczywiście – wyszeptała.


Po paru minutach spacerowaliśmy po zaśnieżonej okolicy.
- Czy nas coś łączy? – zapytałam, spoglądając na bruneta. Od dłuższej chwili maszerowaliśmy w ciszy. Regulus spojrzał na mnie z drwiną w oczach.
- A jak sądzisz? – odpowiedział pytaniem.
- Seks? – zapytałam. Skinął głową.
Spojrzałam na niego i już chciałam odejść, gdy złapał mnie mocno za rękę.
- Nie tylko to nas łączy – wyszeptał – Pasujemy do siebie jak ogień i woda, ty jesteś delikatna, krucha, a ja od zawsze musiałem być silny. Jednak chcę, żebyś wiedziała, że jeżeli będzie trzeba, to na ciebie poczekam. Poznałem cię na tyle, żeby wiedzieć, że musisz sobie to wszystko ułożyć.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Myślę, że jesteś najlepszą osobą jaką spotkałem. Nie chcę cię stracić, McDonald – powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
W jego ramionach wszelkie troski odpływały.
Byliśmy tylko my.


Z dziennika Regulusa Blacka
Nie wiem co się ze mną stało. Jak to jest, że jedna osoba może wszystko zmienić? Jedna, delikatna, blond istota, która wcześniej cię tylko irytowała i z której się wyśmiewałeś? Teraz znaczyła dla mnie więcej niż wszystko co kiedyś było dla mnie tak ważne - nazwisko, pieniądze, czysta krew.
- Odprowadzę cię do domu – powiedziałem, do wtulonej w moje ramię dziewczyny. Skinęła lekko głową. Teleportowałem nas prosto do jej domu.


- Mam już dość nauki – wyjęczałam. Była druga w nocy, a my nadal ślęczeliśmy nad księgami.
- Nigdy nie myślałem, że usłyszę takie zdanie, padające z twoich ust – powiedział James, z trzaskiem zamykając książkę – To co, małe obściskiwanko na dobranoc? – zapytał i rozpostarł ramiona. Z westchnięciem wpadłam w jego ciepłe objęcia.


Z dziennika Remusa Lupina
Staż w Gringottcie był ciężki. Aż sam się dziwię, że to piszę, ale od dłuższego czasu chodzę wykończony. Gobliny znane są z tego, że wykorzystują czarodziejów, ale nigdy nie myślałem, że będę musiał tak ciężko pracować i to bez sensownego wynagrodzenia!
Całe dnie spędzane w banku, skutkowały brakiem kontaktu z Mary. Już sam nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem się z blondynką… Owszem, pisaliśmy do siebie listy, jednak nawet na nie ostatnio nie odpisywała, czułem, że nas związek wisi na włosku. Mary ostatnio zrobiła się chłodna, coraz częściej się zastanawiałem, czy do siebie pasujemy? Owszem, nadal ją bezwarunkowo kocham, ale chyba musimy znowu spędzać ze sobą więcej czasu, może powinniśmy wynająć razem jakieś małe mieszkanko?


Z dziennika zdrajcy Mary McDonald
Regulus wyszedł jakąś godzinę temu. Czas z nim spędzany jest niesamowity, z Remusem nigdy nie czułam się tak jak z Blackiem.
Jestem zakochana!


Każde kolejne dni zlewały mi się w jeden - każdy wyglądał tak samo. Od rana do późnego popołudnia kurs Aurorski, szybki obiad, ogarnięcie domu i nauka. Zupełnie nie mieliśmy dla siebie czasu, już nie mówiąc o znajomych! Z Mary i Dorcas nie widziałam się od dwóch tygodni, ostatnio moimi jedynymi towarzyszami byli James, Syriusz oraz Scott. Co nie było fajne, ich głównymi tematami rozmów były:
  •  miotły wyścigowe   
  • motor Syriusza 
  •  jak to się dzieje, że ludzie się poruszają i mówią, a nie są zamknięci w telewizorze.
Więc siedziałam z nimi, ale myślami byłam całkiem daleko. Gdzieś w jakimś ciepłym, słonecznym miejscu, ok., po prostu planowałam wakacje. Ale to dopiero takie luźne plany, nie ma na razie o czym wspominać.
- Powiesiłem pranie i podobierałem skarpetki w pary – powiedział James, siadając obok mnie na sofie w salonie. Była sobota (alleluja!) i w końcu mogliśmy ponadrabiac takie trywialne sprawy, jak pranie, sprzątanie i wyniesienie uschniętej choinki (w marcu…).
- Jesteś kochany – powiedziałam przytulając się do ramienia męża. Siedzieliśmy w ciszy, rozkoszując się nicnierobieniem.
- A obiad, to o której będzie? – zapytał J. Tym pytaniem zepsuł nastrój.


Z dziennika kłamcy Mary McDonald
- Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem, ostatnio zupełnie nie miałem czasu – powiedział Remus, odsuwając mi krzesło. Byliśmy w kawiarni na Pokątnej – neutralny grunt, to było dla mnie ważne.
- Remusie, musimy porozmawiać - zaczęłam, nie mogąc spojrzeć w jego przeszywające, błękitne oczy – Stało się coś nieoczekiwanego…

2 komentarze:

  1. Kocham Regulusa!!!! Taką szczerą miłością haha ale serio szkoda mi Lupina :( niech sobie znajdzie jakąś szalona czarownice ;) może w Gringottcie?? xD Jily są słodcy i JA CHCE HARRY'EGO hihi do następnego :* <3

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.