poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 41 Pustka

Wzbudziłam straszne emocje tym rozdziałem(i zostałam uznana za nienormalną:). Dlatego, jeszcze dzisiaj publikuję następny rozdział, najwyżej na następny poczekacie do końca tygodnia.
Przecież zapowiadałam dramat, cieszcie się, że nikogo nie zabiłam (w sensie kogoś urodzonego...) Na przykład taki Black, mógł zostać zjedzony przez rekina, czy no nie wiem, zaatakowany przez żądną czekolady Dorcas...
Dobra, teraz się śmieję, ale no, spojler: BĘDZIE DOBRZE, serio. Właściwie, już w tym rozdziale. Także, nie piszę nic więcej, czytajcie i wybaczcie mi to co zrobiłam :) (też mi było przykro jak o tym pisałam :( )

***

Z pamiętnika Lily Evans

Lipiec





















Sierpień























Wrzesień

















Z dziennika Jamesa Pottera
Minęły niecałe dwa miesiące odkąd straciliśmy dziecko. Lily nadal była załamana. Magomedyk stwierdził początki depresji, przepisał jej „cudowne” tabletki, które jeszcze bardziej ją przytępiały. Jedynym ich plusem było to, że potęgowały apetyt, zaczęła jeść i już nie przypominała kościotrupa.
- Jesteś tego pewien? – zapytał Severus Snape. Nigdy nie myślałem, że kiedykolwiek poproszę go o jakąś przysługę. Zawsze myślałem, że jestem od niego we wszystkim lepszy. Zupełnie zmieniłem zdanie.
- Jak najbardziej. Gdy ją zobaczysz, zrozumiesz – powiedziałem do chłopaka, prowadząc go schodami do naszej sypialni. Chociaż, może już nie powinienem mówić naszej, zajmowała ją już tylko Lily i jej żałoba.
- Merlinie – wyszeptał, widząc bladą rudowłosą, leżącą w łóżku. Chociaż Lily znowu wyglądała jak dawniej, zupełnie nie było w niej życia. Nawet jej włosy, przestały być ogniście rude, zrobiły się jakieś takie wyblakłe, mdłe.
- Zrób to – powiedziałem, patrząc na ukochaną. Tak, nadal ją tak nazywam, chociaż coraz częściej wydaje mi się, że ona tak o mnie nie myśli. Ale to jest moja Lily, zawsze będę ją kochał, nieważne, co by się nie działo.
- Obliviate – wyszeptał Snape, celując różdżką w śpiącą dziewczynę.
Na jej pobudkę nie trzeba było długo czekać, od razu otworzyła oczy i zobaczyłem jej tęczówki, w kolorze intensywnej zieleni. Znowu żywe.
- Severus? A co ty tu robisz? – zapytała Lily, wstając z łóżka – James, czemu nade mną stoicie? Merlinie, jestem taka głodna! Zjadłabym konia z kopytami – dodała, kierując się do łazienki.
- Wezmę prysznic i spotkamy się w kuchni! – krzyknęła z toalety.
- Dziękuję – wyszeptałem do czarnowłosego. Ten skinął głową i teleportował się, bez żadnego słowa.


- Zrobię nam jajecznicę na śniadanie, co ty na to? – zapytałam siedzącego przy stole Jamesa. Zachowywał się trochę dziwnie, siedział bez ruchu i obserwował każdy mój gest.
- Świetnie – powiedział, leciutko podnosząc kąciki ust do góry.
- Jak chcesz coś innego, to powiedz – wyszeptałam, pochylając się nad stołem i całując go lekko w usta. James oddał pocałunek i znowu zaczął mnie obserwować.
- Jajecznica będzie dobra – stwierdził, patrząc jak kręcę się po kuchni i szukam patelni.
- Czemu Severus nie został na śniadaniu? – zapytałam, wbijając jajka do miski i lekko je trzepiąc. Wtedy jajecznica jest puszysta, taka jak lubi J.
- Wpadł tylko na sekundę, musieliśmy coś załatwić – odpowiedział. Spojrzałam na niego przelotnie i uśmiechnęłam się do siebie. Pewnie nie chciał się przyznać, że jednak lubi Sev’a.
- Ooo, ale zaraz, czemu tu jest kartka 15 września? – zapytałam, wskazując na kalendarz wiszący na ścianie. James spojrzał na datę i powiedział:
- Lily, możesz nie pamiętać, ale miałaś mały wypadek. Masz amnezję – dodał, patrząc mi prosto w oczy – Pamiętasz jak byliśmy w Hiszpanii? – zapytał.
Kiwnęłam głową, doskonale pamiętałam te parę dni, które spędziliśmy w Marbelli.
- Uderzyłaś się w głowę jak pływałaś w morzu. Dwa miesiące byłaś nieprzytomna – powiedział, lekko gładząc mnie po dłoni.
- Rzeczywiście, nic nie pamiętam – wyszeptałam, próbując skupić się, przypomnieć sobie coś co było po wyjeździe.
Pustka.
- Jejku, zaraz spalę nasze śniadanie! – zawołałam, szybko mieszając jajka na patelni – Proszę – powiedziałam, uśmiechając się, do nadal poważnego Jamesa.
- Smaczna – powiedział lekko się uśmiechając. Jednak wyglądało to bardziej na grymas, niż uśmiech.
- To co się działo, przez te miesiące? – zapytałam, patrząc jak J szybko zjadał śniadanie.
- Wszyscy się o ciebie martwili – zaczął delikatnie – Mary zaczęła kurs magomedyka, Dorcas szuka miejsca na Pokątnej, na swój Salon Magosmetyczny. Syriusz odebrał motor od twojego taty, pamiętasz jak mu go daliśmy całą paczką, na urodziny? – zapytał.
- Oczywiście, że tak – odparłam, siadając na kolanach bruneta i mocno się do niego przytulając – Brakowało mi tego – powiedziałam.
- Mi też, Lily. Mi też – wyszeptał i wtulił twarz w moje włosy.


- Jak na wrzesień, jest całkiem niezła pogoda, prawda? – zapytałam Jamesa. Byliśmy w ogródku, najwyższy czas aby zrobić w nim porządek.
- Śliczna – odparł chłopak, grabiąc liście – Tak właściwie, nie możemy tego zrobić czarami? – zapytał, uśmiechając się przymilnie.
- W domu zawsze pomagałam mamie w pracach w ogrodzie – odparłam – I bardzo to lubiłam – dodałam, widząc naburmuszoną minę bruneta. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam do ogrodzenia.
- Lily, co jest? – zapytał, widząc jak się wpatruję w krzak malin.
- Wyrwij je – powiedziałam, wskazując na dwa, nieduże krzaczki. James spojrzał na mnie i zrobił wielkie oczy.
- Zajmę się tym, a ty spakuj liście – powiedział i zajął się wyrywaniem.
Tak właściwie nie wiem o co mi chodziło, jednak jednego jestem pewna – nienawidzę malin.


- Lily! – krzyknęła Dorcas i mocno mnie przytuliła. Zaprosiliśmy przyjaciół na wieczór, w końcu nie widziałam ich od jakiegoś czasu, podczas gdy byłam nieprzytomna. Zresztą nie wiem, bo nic nie pamiętam… Może mnie odwiedzali?
- Dorcas, spokojnie, gnieciesz mnie – wydyszałam brunetce do ucha, gdy poczułam, że jej ramiona mocno zaczęły się wpijać w moje ciało.
- Tak się martwiłam – wyszeptała mi do ucha i zaczęła mi się intensywnie przyglądać.
- Już jest dobrze – odparłam i przywitałam się ze zmieszanym Syriuszem.
- Cieszę się, że już się lepiej czujesz – powiedział i mocno mnie uściskał. Wow. Black nigdy w życiu mnie nie ściskał!
- Taa, już mi lepiej – potwierdziłam i wpadłam w kolejne ramiona, tym razem Mary.
- Lil – wyszeptała i wczepiła się w moje ramiona jak małpka.
- Hej, Mar, już jest dobrze, serio, nie płacz – powiedziałam, widząc łzy toczące się po zarumienionych policzkach blondynki. Spojrzałam na Jamesa i wzruszyłam ramionami. Nie myślałam, że aż tak się o mnie martwili!
- Remusie, cześć – zwróciłam się do blondyna i też zostałam przez niego wyściskana.
- Miło cię znowu widzieć, Lily – powiedział i puścił mnie. Po tych uściskach i łzach, usiedliśmy na kanapie w salonie.
- Upiekłam ciasto – powiedziałam, idąc do kuchni i przynosząc tacę z pokrojonym brownie.
- Moje ulubione! – krzyknęła Dorcas i od razu rzuciła się na czekoladowe ciacho, jak wygłodniałe zwierze. Cała Dor!
- Opowiadajcie, co u was? – zapytałam, zwracając się do przyjaciół.
Mary zaczęła opowiadać, jak jej się powodzi na kursach magomedycznych (z tego co wywnioskowałam, to szło jej doskonale), Syriusz zachwycał się motocyklem (podobno codziennie wieczorem jeżdżą sobie z Dorcas po wiejskich drogach), z kolei, Dorcas z typowym dla siebie entuzjazmem opowiadała o wybranym punkcie, dla swojego Salonu.
- A co u ciebie Remusie? – zapytałam, zwracając się do blondyna.
- Dostałem się na staż, w Gringottcie – odparł, uśmiechając się, zza kawałka ciasta.
- To wychodzi, że tylko my z Jamesem się obijaliśmy – zażartowałam, na co wszyscy zrobili smętne miny – Przecież, to był żart, no ludzie – dodałam, uśmiechając się. Nie wiedziałam, że rzucam aż takimi sucharami…
Po chwili atmosfera zrobiła się trochę lepsza, James podał skrzacie wino, które dostał od mamy i puściliśmy płytę, jakiegoś niewiarygodnego nowego zespołu, oczywiście według Dorcas…


Z dziennika Jamesa Pottera
- Ona rzeczywiście nic nie pamięta – powiedziała do mnie Mary. Staliśmy w kuchni i obserwowaliśmy porwaną do tańca Lily. Syriusz wymyślił dziwny taniec i powiedział, że musi go zatańczyć z „Wiewiórką”.
- Na szczęście – odparłem, lekko wykrzywiając usta w uśmiechu.
- A jak ty się trzymasz? – zapytała blondynka, biorąc łyk wina.
- Staram się przestawić, jednak jest trudno. Jeszcze wczoraj Lily leżała w łóżku, otumaniona tabletkami, a dzisiaj tańczy z Syriuszem – odparłem, przypatrując się dzikim wygibasom Łapy.
- Nie o to mi chodziło – Mary spojrzała mi w oczy – Jak się czujesz po stracie dziecka? Wszyscy zajęli się Lily, ale przecież ty też je straciłeś – zauważyła.
- Było ciężko, przez pierwsze dni nie mogłem w to uwierzyć. Ale później miałem inny problem – odparłem.
- Lily – wyszeptała blondynka.
- Tak – kiwnąłem głową – Wiesz, że jeszcze wczoraj, jej tatuaż był wyblakły? – zapytałem, pokazując Mary swój. Intensywnie czarny, jak zwykle.
- Dzisiaj tatuaż Lily jest czarny, jak smoła – dodałem, widząc jej minę.
- Myślę, że dobrze postąpiłeś – powiedziała i lekko poklepała mnie po ramieniu.
- Też tak sądzę. To był ostatni moment – wyszeptałem. Pociągnąłem spory łyk wina i  podszedłem do narzeczonej – Zatańczymy ten wasz wiewiórczy taniec? – zapytałem i zobaczyłem jej roześmiane oczy. Kiwnęła głową i mocno się do mnie przytuliła.
Tak, postąpiłem właściwie – zapewniłem się w myślach i pocałowałem dziewczynę w czubek głowy.


***
I jak? Nie martwcie się, Harry jak najbardziej jest w planach, tylko cóż, jeszcze nie teraz. Mam nadzieję, że mnie nie znienawidziłyście, już nie planuję więcej tragedii, zapewniam :)
Do następnego!

4 komentarze:

  1. No tego to ja się zupełnie nie spodziewałam. Dziewczyna zaskakujesz mnie z notki na notkę. Myślałam że Lily sama przejdzie ta depresja i nie sądziłam że Rogacz posunie się do tego aby usunąć jej pamięć. Liczę że prawda co do utraty pamięci Lily nie wyjcie na jaw bo wtedy będzie z Rogaczem kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak będzie lepiej ;) Tylko oby wymazanie pamięci nie wyszło na jaw ;P bo wtedy bd rozpierducha :/ Ja dalej liczne na Potterka i nie odpuszczę!! A nawet na kilka Potterków :D Czekam na następną.

    OdpowiedzUsuń
  3. *bije pokłony* O dzięki ci, że wyciągnęłaś Rudą z deprechy! Miejmy nadzieję, że pamięć jej nie wróci. I tak jak ~Nox liczę nawet na kilka małych Potterków. ;3 Życzę weny i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki Sev jaki Sev? potórka z rozrywki? hehe ale wybaczam ci :) chyba że Lilka sie zorientuje co jej Rogaś zrobi to cie ukatrupie :D supcio <3

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.