niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 44 Wieczór panieński/kawalerski



Sobotni wieczór. W domu tłum odstawionych kobiet, zmysłowo poruszających się w rytm muzyki. Brzmi fajnie, prawda? Jednak, czym jest tłum dziewczyn bez facetów? Niczym, moi drodzy! Tak naprawdę wieczór panieński zorganizowany przez Mary i Dorcas był dosyć… nudny?
Do tej pory w naszym miłosnym gniazdku, jak nazywam nasz dom, przewinął się spory tłumek naszych koleżanek, przyjaciółek oraz innych istot płci damskiej.
Dobra, dostałam mnóstwo fajnych, zboczonych, zabawnych oraz bezużytecznych prezentów (chociażby kajdanki z różowym futerkiem, pejcz oraz „przyrząd do masażu”, że to tak ładnie ujmę…). Pogadałam z wieloma koleżankami, których nie widziałam od czasu wyjazdu z Hogwartu, lub nawet jeszcze dłużej - Petunia zaprosiła moje koleżanki z podstawówki!
Atmosfera była świetna, było dużo jedzenia, jeszcze więcej alkoholu, nawet jakieś dziwne konkursy zorganizowane przez Petunię, ale szczerze mówiąc nie bawiłam się najlepiej.
Cały czas myślałam o Jamesie. Syriusz z Remusem i paroma innymi kumplami (zaliczył się do nich nawet Vernon!) poszli do pubu. Niby niedaleko, bo w miasteczku, ale wiecie, w pubach zawsze siedzą chętne dziewczyny.
To nie jest tak, że mu nie ufam! Naprawdę, ale ugh, ja nie ufam tym dziewczynom! Przecież widzę, jak patrzą na Jamesa, cóż, jest on po prostu bardzo atrakcyjnym facetem.
Ciemne włosy i oczy, świetna sylwetka, piękna twarz i co najważniejsze, ten błysk w oku! Taak, James Potter jest moim męskim ideałem, jednak co gorsza, nie tylko moim.
Jak sobie przypomnę jak Marlena McKinnon wlepiała w niego, te wyłupiaste gały, to aż się gotuję!
Także stałam przy „wyspie” w kuchni i wolno popijałam szampana, który, o co postarała się Dorcas, lał się strumieniami.
- Lil, co tak stoisz, chodź potańczyć! – zawołała do mnie Alicja i pociągnęła mnie w stronę „parkietu”, czyli drewnianej podłogi w salonie. Uśmiechnęłam się do dziewczyny i zaczęłam się ruszać w rytm muzyki, próbując nie myśleć o Jamesie.


Z różowego notatnika Dorcas Meadowes
Stałam pod ścianą w salonie i spoglądałam na zegarek. Była 20, a o 22 mieli przyjść wcześniej zamówieni striptizerzy – policjant, strażak, kowboj oraz pirat. Niezły miks, ale dla każdego coś dobrego, jak to mówi przysłowie, czy inne coś.
Pociągnęłam zdrowo łyk jakiegoś słodkiego drinka i wmieszałam się w tańczący tłum. Do 22 muszę zachować trzeźwość!


Z dziennika pijaczki Mary McDonald
Tańczyłam jak szalona w rytm muzyki. Impreza panieńska Lily, to chyba najlepsza biba mojego życia! Jak do tej pory bawiłam się świetnie, tańczyłam, piłam (i to niemało) oraz gadałam z koleżankami i przyjaciółkami. Przez chwilę pomyślałam o Remusie, że zapewne nie bawi się tak świetnie jak ja! Czasami myślę sobie, że jest strasznym sztywniakiem, a szczególnie wtedy, gdy zdrowo sobie golnę. Taa, pewnie alkohol przeze mnie przemawia.
- Oo, Dor, to o której mają być panowie? – zapytałam, już chyba nieźle podchmielona. No co, jest impreza!!
- Za godzinę – odparła i pomachała do kogoś – Mar, nie pij więcej, bo nie będziesz nic pamiętać! – krzyknęła, aby przebić się przez głośną muzykę. Kiwnęłam głową i wróciłam na parkiet. Z nowym Mojito.


Z dziennika Jamesa Pottera
- Wcześniej myślałem, że to dobry pomysł, ale teraz nie jestem pewien – powiedział Remus, popijając piwo.
Siedzieliśmy w mugolskim barze, w centrum Doliny Godryka. Czyli całkiem niedaleko od domu.
- Lunatyku, nie łamiemy się! – zawołał Syriusz i poklepał blondyna po plecach – Będzie świetnie, zobaczysz!
- Ćwiczyliśmy – dodałem i napiłem się trochę mugolskiej whisky.
- Taa, będzie dobrze – powiedział Vernon i za jednym zamachem wypił szklaneczkę bursztynowego alkoholu.


Dziewczyny chodziły coraz bardziej podekscytowane, w końcu już każda się dowiedziała, że około 22 przyjdą striptizerzy.
Doprawdy, nie wiem czym się podniecały, chociaż patrząc na Mary, to może wiem?
Sporo osób wyszło, co mnie trochę zdziwiło. Ale mama, Dorea, rodzicielki Dorcas i Mary, trochę naszych kumpelek, moje z podstawówki, towarzystwo się wykruszyło i została nas dosłownie garstka.
- Serio myślicie, że zostaną tylko w sztringaaach? – zapytała zalana Mary, zacierając ręce.
- Mam nadzieję, że będą mieli coś więcej – odparłam, uśmiechając się do kuzynki i biorąc od Dorcas szklankę z jakimś drinkiem.
- Cóż, ja mam nadzieję, że będą w miarę szczupli – powiedziała Petunia, czym trochę nas zaskoczyła. Myślałam, że nie zwraca na to uwagi, jeżeli Vernon, uch, no jest „potężny”.
- Mają być umięśnieni i seksowni! – dodała Dorcas, popijając Martini.
Usiadłyśmy w dosyć zasyfionym salonie i relaksowałyśmy się oraz cieszyłyśmy chwilą ciszy i spokoju. Tak właściwie, mogłabym już iść spać – pomyślałam sobie, ale obiecałam!
Dwudziesta druga wybiła dosyć szybko. Dziewczyny zaczęły się poprawiać, podciągnęły wyżej sukienki i udoskonaliły swój makijaż.
- Zakładaj to – powiedziała Dorcas i dała mi opaskę na oczy. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem i już chciałam zaprotestować, gdy na mnie warknęła. A to oznacza, że jest wkurzona. Grzecznie założyłam opaskę na oczy i czekałam.
- Otworzę! – krzyknęła Mary, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Usłyszałam skrzypnięcie, cichy szept dziewczyn i puszczaną muzykę (https://www.youtube.com/watch?v=sMPNjPpdjKU oglądał ktoś True Blood? :)
Poczułam tylko, że opaska którą mam na oczach, zostaje zdjęta i w końcu mogłam coś zobaczyć. A muszę przyznać, zdjął mi ją całkiem seksowny pan policjant…
I przedstawienie się zaczęło, policjant, strażak, kowboj oraz pirat, piękne zbiegowisko postaci wprost z damskich marzeń i westchnięć (główni bohaterowie romansideł, którymi to tak zaczytuje się Dor…).
Zaczęli naprawdę fajnie, jakimś takim tańcem synchronicznym, ruszali bioderkami, powoli zdejmując ciuchy.
Przez maski, które mieli na twarzach, nic nie było widać, ale ruchy policjanta i jego sylwetka, kogoś mi przypomniały! Tylko w tym momencie nie mogłam sobie przypomnieć kogo, bo byłam zaaferowana patrzeniem na ten performance.


Z różowego notatnika Dorcas Meadowes
Taniec striptizerów robił się coraz bardziej gorący, zdejmowali coraz to fajniejsze części garderoby, jak chociażby koszule. Nagie torsy, to lubię!
Wstałam z krzesła i wsadziłam parę funtów za gumkę od bielizny seksownego Pana Strażaka. Przez chwilę popatrzyłam mu w oczy i ciężko zasiadłam na krześle. To niemożliwe!


Z dziennika pijaczki Mary McDonald
Wyrwałam z rąk Dorcas, jej wcześniej przygotowane funty i podbiegłam do fajnie gibiącego się kowboja!
- Ihaaa! – krzyknęłam i wcisnęłam mu do kieszeni pieniądze. Ten spojrzał na mnie jak na szaloną i kontynuował swój taniec. Jednego byłam pewna, te blond włosy dobrze znałam.


Z pamiętnika Petunii Dursley
Dziewczyny szalały, piszczały i rzucały pieniędzmi w striptizerów. Moją uwagę zwrócił, ten trochę przy tuszy (co jest dosyć dziwne, myślałam, że striptizerzy mają perfekcyjne ciała) pirat, wesoło machający kapeluszem i sugestywnie rozpinający rozporek.
- Gorącoo – wyszeptałam pod nosem i puściłam mu oczko. Szybko ściągnął z siebie spodnie i został w samych opiętych bokserkach. One mi coś przypominały. A może kogoś?


Tańczyli dalej, co chwilę któryś zdejmował kolejną część garderoby, co było witane niewiarygodnym piskiem z gardeł moich przyjaciółek. Pan Seksowny Policjant podszedł do mnie i się nachylił.
- I jak ci się podoba? – zapytał. Wytrzeszczyłam oczy i patrzyłam jak zdejmuje z siebie spodnie (dobrze, że nic więcej, w sensie wiecie, bieliznę) i muzyka się skończyła. Faceci się ukłonili i zdjęli maski, które mieli na twarzach.
- WIEDZIAŁAM!! – ryknęła Dorcas i podbiegła do śmiejącego się Syriusza, który wyjmował sobie z bielizny pieniądze. Patrzyłam z niedowierzaniem na tą scenę.
- To było świetne – powiedziała Petunia i podeszła do zadowolonego z siebie Vernona. Pocałowała go i coś mu szepnęła na ucho.
- Jestem w szoku – wydyszała Mary, patrząc na Remusa. Ten szybko zakładał spodnie, z których wypadały wymięte banknoty.
- James, nie wiedziałam, że potrafisz się tak ruszać – powiedziałam, zakładając sobie ręce na piersiach, cóż, głownie po to, żeby się na niego nie rzucić przy kumpelach.
Rogacz strzelił do mnie uśmiechem i powiedział:
- Nie mogliśmy dopuścić do tego, żebyście oglądały obcych facetów.
- I to pewnie w stringach – dodał zniesmaczony Syriusz.


Następnego dnia męczył mnie kac. Czyli jak zwykle, gdy wypiję jakieś większe ilości alkoholu, niż jedną lampkę wina.
- Ale syf – powiedziałam sama do siebie, po zejściu do kuchni. Po pokazie „striptizerów” towarzystwo się wykruszyło i po prostu powracali do swoich domów, a my z Jamesem, cóż, zajęliśmy się sobą.
- Witaj, piękna – powiedział J i pocałował mnie w kark. Widzicie, tak to z nim jest, nawet gdy mam wory pod oczami i rozczochrane włosy, mówi mi że jestem piękna. Co w gruncie rzeczy jest bardzo miłe.
- Witam, panie władzo – odparłam i odwróciłam się do niego przodem – Czy dzisiaj też mnie pan aresztuje? – zapytałam i przejechałam paznokciem po nagim torsie chłopaka.
- Myślę, że tak – odparł i pocałował mnie gorąco – Jednak najpierw potrzebuję kawy – dodał, klepnął mnie w tyłek i podszedł do ekspresu. Usiadłam przy stole i zapatrzyłam się na Jamesa.
Tak jak jeszcze wczoraj myślałam, że mój wieczór panieński jest klapą, tak dzisiaj, nie zamieniłabym go na żaden inny.
- Tak właściwie to skąd wiedzieliście, że będziemy miały striptizerów? – zapytałam, gdy J podał mi kubek z kawą.
- Dorcas się wygadała – odparł i dolał mi mleka do kawy.
- Ta to ma długi jęzor – wyszeptałam i upiłam łyk gorącego napoju.


- No i znowu jest porządek! – powiedziałam, gdy James przesunął sofę na jej stałe miejsce. Bałagan sprzątnęliśmy raz dwa, głównie dzięki czarom oraz mięśniom Rogacza.
- To może przejrzymy twoje prezenty? – zapytał i wskazał na stos kolorowych torebek i paczek, piętrzących się na stole w kuchni. Kiwnęłam głową i przywołałam je zaklęciem do salonu.
- Co my tutaj mamy – powiedziałam i wzięłam pierwszą paczkę z brzegu.
- Fiu fiu – gwizdnął James, gdy zobaczył komplet bielizny, składający się z gorsetu i pasujących do niego fig.
W następnych paczkach były przeróżne rzeczy. Od świeczek o przeróżnych aromatach, po dziwne gadżety (przydatne tylko w sypialni), oraz mnóstwo bielizny.
- To mam niezły zapas – powiedziałam ze śmiechem. James spojrzał na kolorową kupkę.
- Może zrobimy losowanie, to co wyjmę z tej sterty, przymierzysz – zaproponował.
Kiwnęłam głową i czekałam na to, co James wylosuje.


***
Hello!! Rozdział dodaję bez sprawdzenia, za wszelkie błędy przepraszam, ale dziewięć godzin Anatomii to za dużo, napatrzyłam się dziś na paskudne zdjęcia przeróżnych chorób skórnych i ugh, masakra. Kolejny rozdział zapewne we wtorek!


3 komentarze:

  1. Aż sobie sama wyobraziłam ten striptiz :D uhuuhhuhu też tak chce :D rozdział świetny i czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha nie iem czemu ale cały rozdział się śmiałam xD napawde rozdział niesamowity :D i ten striptiz :P uwielbiam cie hihi ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam! Wiedziałam że tymi striptizerami będą huncwoci(+Vernon)! Rozdział świetny w niektórych momentach naprawdę się uśmiałam. Życzę weny i czekam na nexta ;3 (hihihihi, mam ochotę chichotać i nie mam bladego pojęcia dlaczego ;D)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.