Z
różowego notatnika Dorcas Meadowes
Przygotowania do ślubu
Jeleniowatych trwały w najlepsze. Oboje już mieli co założyć na uroczystość,
kupili już śliczne obrączki z jakimś przesłodkim grawerem, powysyłali
zaproszenia i sporządzili listę prezentów. Tak, prawie wszystko było gotowe.
Nie było jednak czegoś ważnego dla mnie, Mary i Petunii. Nie miałyśmy jeszcze
sukienek dla druhen, co było wprost niedopuszczalnym przeoczeniem!
Dlatego dzisiaj, czyli 16
października, wybrałyśmy się na zakupy. Niestety do mugolskiej części Londynu –
była z nami, jedyna nie magiczna druhna, czyli Petunia.
- Dobra, laski, to już piąty
sklep, skupmy się! – krzyknęłam do druhen i do Lilki, która w najlepsze
siedziała sobie na kanapie i przeglądała pisemko. Taa, teraz to była spokojna,
bo sama miała kieckę! – Lily, mówię też do ciebie – powiedziałam przez zaciśnięte
zęby.
Ruda podniosła głowę i
uśmiechnęła się przepraszająco.
- To czego panie szukają? –
zapytała po raz piąty tego dnia, piąta ekspedientka.
- Szukamy sukienek dla
druhen. Muszą pasować do każdej z nas – powiedziała Mary i wskazała na nas.
To było ciężkie zadanie i od
razu spisane na straty. Mary, wysoka, eteryczna blondynka, o nordyckiej
urodzie, Petunia, niby też blondynka, ale taka koścista (a po ciąży jest!) i
kanciasta, średniego wzrostu. No i ja, niewysoka brunetka, z figurą klepsydry.
- Ooo – powiedziała
inteligentnie kobieta i spojrzała na wiszące dookoła nas suknie – Już czegoś
szukam! – chociaż podjęła się tego zadania, w poprzednim sklepie zostałyśmy
wyśmiane… Mugole są trochę nieuprzejmi.
- Może ta? – zapytała
pokazując nam długą do ziemi sukienkę w jakimś dziwnym, brązowawym kolorze. W
kolorze kupy, uściślijmy to. Wszystkie pokręciłyśmy głowami. Chociaż w tym się
zgadzałyśmy!
- A może ta? – pokazała nam
obrzydliwą sukienkę w kolorze zgniło- zielonym. Uch. Miałam już zaproponować
wyjście ze sklepu, gdy pokazała nam ją (http://www.madonna.pl/?page_id=2
sukienka 26 i 27).
Krótką sukienkę, w
granatowym kolorze, wyszywaną błyszczącymi kamyczkami. Spojrzałam na
dziewczyny.
- Przymierzamy! –
zadecydowała Petunia.
- O Merlinie! Bosko! –
zawołała Lily, gdy wyszłyśmy z przymierzalni. O dziwo, każda z nas prezentowała
się w tej sukience naprawdę ładnie. Petunii, stworzyła kobiece kształty, mnie
wysmukliła, a Mary dodała blasku.
- Wyglądamy zarąbiście –
powiedziałam, spoglądając w lustro – Sukienka jest strojna, więc nie musimy
kupować biżuterii, jakieś czaderskie szpilki załatwią sprawę – dodałam.
- Ale butów nie musimy mieć
takich samych? – zapytała Petunia – Nie umiem chodzić w wysokich obcasach –
dodała zrzędliwym tonem.
- Jasne, możecie sobie same
dobrać – odparła Ruda – To ja płacę – dodała i poszła za zadowoloną ekspedientką
w stronę kasy.
Z
dziennika pijaczki Mary McDonald
Wyszłyśmy z zakupów i
skierowałyśmy się do włoskiej restauracji. Uwielbiam włoskie jedzenie!
- Ale byłam głodna! –
powiedziała Dorcas, jedząc pizzę – Kocham jeść – dodała, wpychając sobie do
paszczy jeszcze większy kawałek jedzenia.
- Wy zawsze tyle jecie? –
zapytała Petunia, skromnie skubiąc widelcem sałatę – Ja bym nie mogła… - dodała.
- Jemy, aż padniemy –
zażartowała Lily – Chociaż, powinnam się opanować, bo się jeszcze w suknię nie
zmieszczę – dodała i odłożyła widelec.
- Przestań, masz figurę
modelki – powiedziałam i napiłam się wina – Dziewczyny, a co z wieczorem
panieńskim? – zapytałam.
- Że ja o tym nie
pomyślałam! – krzyknęła Dor, waląc się otwartą dłonią w czoło – Przecież musi
być striptizer i dużo żarcia, picia. Co powiecie na jakiś klub? – zapytała.
- Żadnego striptizera! –
powiedziała Lily stanowczym głosem – James by mnie zabił, gdyby dowiedział się,
że oglądam jakieś wygibasy rozbierającego się faceta – dodała, patrząc na nas z naganą.
- Ale ten raz w życiu, można
zaszaleć - powiedziałam, czym wszystkich
zaskoczyłam – No co, może to dlatego, że jeszcze tego nie zrobiliśmy z Remusem,
chcę w końcu zobaczyć nagiego faceta! – dodałam. Kurczę, chyba za dużo wina
wypiłam… Znowu!
- Jej, Mary, nie wiedziałam
– powiedziała Petunia – Ale tak swoją drogą, to chętnie spojrzałabym na jakieś
seksowne ciałko… - dodała, zapewne myśląc o jakimś ciachu, a nie o swoim podtatusiałym mężulku.
- Nie ma mowy! – odparła
Lily – Poza tym, James ma świetne ciało, nie muszę oglądać jakiś innych.
- Uch, Lil, pomyśl o nas –
powiedziałam, szturchając ją łokciem – Noo, prosimy – dodałam, do czego
dołączyła Petunia i nawet Dorcas!
- A co jest z Blackiem nie
tak, że chcesz oglądać obcych facetów? – zapytała Lily, patrząc z
zaciekawieniem na brunetkę.
- Ech, Syriusz ma ładne
ciało, ale ostatnio znalazł sklep gdzie sprzedają te mugolskie chipsy i ciągle
coś je! Taki mu bęben urósł… - powiedziała Dor, głośno wzdychając. Pewnie za
płaskim brzuchem Syriusza.
Rudowłosa popatrzyła na
nasze błagalne miny, pokręciła głową i powiedziała:
- Dobra. Ale jest warunek!
Nie może latać przede mną na golasa, może się rozebrać do bokserek, czy co tam
noszą striptizerzy.
- Chyba stringi – odparłam. Spojrzałyśmy
po sobie i wybuchnęłyśmy śmiechem.
Z
pamiętnika Petunii Dursley
Dzień spędzony z
dziewczynami był świetny. Od urodzenia Dudziaczka, tylko raz wyszłam z
koleżankami! A kiedyś? Wychodziłam co weekend, a to na imprezę, do kina, na
wystawę.
- Cześć, kochanie –
powiedział Vernon i przelotnie pocałował mnie w policzek i szybko podał mi
ufajdanego, chyba zupką, Dudziaczka – Muszę jeszcze skoczyć do biura, może
ogarnij trochę kuchnię? – dodał i wyszedł z domu.
Weszłam do kuchni i
załamałam się. W mojej laboratoryjnie czystej kuchni, panował okropny bajzel!
- No, Dudziaczku, umyjemy
się i tu posprzątamy, tak? – zapytałam malucha.
- Guuu – odparł i walnął
mnie rączką w policzek.
- Wróciłam! – krzyknęłam
wchodząc do domu. Ustaliliśmy z Jamesem, że będziemy teleportować się przed
drzwi wejściowe, a nie prosto do domu. Na ogród zostały rzucone odpowiednie
zaklęcia, w końcu jednymi z naszych sąsiadów są mugole.
- W łazience! – usłyszałam
głos niosący się z piętra. Poszłam na górę i do naszej sypialni.
- Ooo – weszłam do łazienki i zaparło mi dech.
Pomieszczenie było
oświetlone różnokolorowymi świeczkami, wszędzie były porozrzucane płatki róż, a
przy wannie stał kubełek ze schłodzonym szampanem (nie mogłam się powstrzymać,
pamięta to ktoś jeszcze? https://www.youtube.com/watch?v=8XJo3HbivHk :)
- Z jakiej to okazji? –
zapytałam, podchodząc do Jamesa i całując go w usta.
- Bez okazji – odparł i
zdjął ze mnie bluzkę.
Z
różowego notatnika Dorcas Meadowes
- Już jestem! – zawołałam,
koślawo wchodząc do domu. Zaśmiałam się pod nosem, cóż, chyba jednak wypiłam za
dużo wina…
- Dorcas? – zapytał
idiotycznie Syriusz, patrząc jak zdejmuję niewygodne szpilki. Czemu my,
kobiety, się nimi katujemy? Żeby ładnie wyglądać dla facetów? A czy Syriusz,
przestanie jeść dla mnie chipsy? Pewnie nie, bo to zwykły egoista!
- Dorcas, Dorcas, a kogo się
spodziewałeś, hm?! – zawołałam, rzucając torebkę na podłogę i przytrzymując się
ściany ruszyłam do kuchni – Zobaczysz, zamówię nam striptizera, jak nie rzucisz
chipsów! – dodałam, całkiem od rzeczy.
- Czekoladko, o czym ty
mówisz? – zapytał, zabierając mi kieliszek, który sobie wyjęłam z szafki. To
pociągnę z gwinta, a co!
- Mówię o twoim tłustym
brzuchu, Łapo – odparłam, rzucając się na kanapę i wzięłam potężny łyk
czerwonego wina.
- Ja?! Ja mam tłusty
brzuch?! – zawołał Syriusz, podbiegając do lustra i podnosząc koszulę. Spod
kraciastego materiału wypłynął trzęsący się, galaretowaty brzuchol, wielkości,
ech, całkiem sporej wielkości! Jestem pijana, nie wymagajcie dobrych porównań!
- Na Merlina, co ja z siebie
zrobiłem?! – krzyknął Łapa, wbijając sobie palec wskazujący w swój tłuszczyk –
Wyglądam jak mój ojciec! – dodał, lekko się załamując.
- Musisz iść na siłownię,
albo no nie wiem, zacznij biegać? – zaproponowałam i leciutko czknęłam. Oo,
pizza mi się odbiła, uch, ohyda.
- Taaa, zacznę trenować!
Ale, zaraz, zaraz, o co chodzi ze striptizerem? – zapytał, siadając obok mnie i
wyrywając mi z rąk butelkę.
- Zamawiamy sobie
striptizera na wieczór panieński Lilki – odparłam. I po chwili skapowałam, co
powiedziałam. Bo, cholera, miałyśmy nic nie mówić facetom!
- Co, co, co?! – zawołał
Syriusz i zatrząsł swoim drugim podbródkiem. Ooo, nawet wcześniej go nie
zauważyłam. Zaśmiałam się z tej słodkiej galarety i zakryłam usta. Znowu
włączyła mi się Dorcas-Gaduła!
- Niiiccc, zapomnij o tym co
powiedziałam – odparłam i wyrwałam mu flaszkę – Idę spać – dodałam, wypiłam
resztkę wina, głośno czknęłam i zadowolona z siebie pomaszerowałam do sypialni.
Z
dziennika Syriusza Blacka
- Rogacz! – zawołałem do
mojego lusterka dwukierunkowego – Rogacz, idioto, odezwij się!! – krzyknąłem i
po chwili zobaczyłem twarz Jamesa, po której spływała piana.
- Co ty robisz? – zapytałem
inteligentnie.
- Kąpię się – odparł. W
oddali usłyszałem śmiech.
- Aaa, myjesz swoją osobistą Wiewiórkę,
zgadłem? – zapytałem. Rogacz zaśmiał się i zatrząsł lusterkiem – Słuchaj,
odejdź kawałek od Rudej, muszę ci coś powiedzieć. W tajemnicy – dodałem i zrobiłem tajemniczą minę. Chyba powinienem zostać aktorem!
- Dobra, mów – powiedział,
wchodząc chyba do sypialni.
- One chcą wynająć
striptizera – wyszeptałem, robiąc smutną minę – Na wieczór panieński twojego
Rudzielca.
James zrobił zaskoczoną
minę.
- Serio? – zapytał. Kiwnąłem
głową.
- Dorcas się upiła i wtedy
jest strasznie gadatliwa – wytłumaczyłem swoją wiedzę. Rogacz przez chwilę nic nie mówił, i co
dziwne - uśmiechnął się.
- Nie martw się, mam plan –
powiedział z szatańskim uśmiechem.
- Czego chciał Syriusz, że
aż musiałeś wyjść, gdy o tym mówił? – zapytałam, zdmuchując z dłoni pianę na
Jamesa.
- Powiedział, że zaczyna
trenować, wiesz, ostatnio trochę przybrał na wadze – odparł J i władował się do
wanny. Dobrze, że jest dwuosobowa, bo inaczej byśmy byli ściśnięci jak
sardynki. Chociaż, raczej by mi to nie przeszkadzało…
James otarł się o mnie i
uśmiechnął.
- Może szampana? – zapytał.
Z
pamiętnika Petunii Dursley
- Jeszcze nie śpisz? –
zapytał Vernon, po wejściu do sypialni. Była druga w nocy, albo jak kto woli,
nad ranem.
- Czekałam na ciebie – odparłam,
przyglądając się swojemu mężowi.
- Nie było takiej potrzeby,
trzeba było iść spać – odparł i wszedł do łazienki.
Zacisnęłam pięści i
pomyślałam, że małe macanko ze striptizerem, będzie odpowiednią karą za
ignorowanie mnie.
Z
dziennika pijaczki Mary McDonald
Cicho wślizgnęłam się do
domu i poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam, żeby mama zobaczyła mnie w
stanie „wstawionym”, więc od razu padłam na łóżko, jednak uprzednio odwieszając
sukienkę druhny do szafy.
- Ech, Remusie – westchnęłam
do zdjęcia blondyna – Czemu ty musisz być taki szlachetny i dobry? – zapytałam
podobiznę ruszającego się chłopaka.
- Przecież już dawno mógłbyś
mnie przelecieć – wyszeptałam żałośnie – Ale nie, ty jesteś cholernym
dżentelmenem! – podniosłam głos i z hukiem odstawiłam ramkę ze zdjęciem na
stolik nocny.
- Myślę, że pomysł Dor był
świetny, może gdy usłyszysz o adorujących mnie striptizerach, w końcu coś się
stanie – dodałam i poszłam slalomem do łazienki.
***
Witajcie! Na początku chciałabym podziękować za komentarze, jak widać, na moim blogu nie ma reguły "Czytasz=Komentujesz", uważam, że jeżeli ktoś chce zostawić po sobie jakiś ślad, lub skomentować, zrobi to sam z siebie, bez żadnych przymusów czy nakazów. A widzę, że jakoś ostatnio więcej osób czytało to opowiadanie, wyświetlenia rosną, więc się cieszę :) Następny rozdział ukaże się w niedzielę lub poniedziałek, myślę, że dodawanie rozdziałów co dwa-trzy dni jest fajne, bo jak tak patrzę na inne blogi, gdzie rozdziały ukazują się co miesiąc (i tak dobrze) lub co pół roku (ekhm), to myślę sobie, że takie osoby zupełnie nie zwracają uwagi na swoich czytelników i mają ich po prostu w du..., no, w miejscu gdzie światło nie dochodzi. Bo to nie jest tak, że się nie znajdzie godzinki lub dwóch na nowy rozdział - chyba, że ktoś potrzebuje parunastu godzin, nigdy nie wiadomo - ja jak zasiadam przy laptopie, to tylko słychać wściekłe walenie w klawiaturę i syczenie jak ktoś mi przeszkadza :D Lubię was "rozpieszczać", więc staram się pisać jak najwięcej i w każdej wolnej chwili. Nie wiem czy ktoś czyta te moje dygresje - po rozdziałowe, więc może już skończę :) Aaa i miłego weekendu!
Rozdział bardzo fajny. Zastanawia mnie jaki plan mają Łapa i Rogacz.
OdpowiedzUsuńhaha striptizer <3 sama bym chciała być na tym wieczorze panieński :D oczywiście że pamiętamy Dariusza hahaha :D Ciekawe co James kombinuje i ciekawość bd mnie wyżerać od środka :O Czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńJa jak najbardziej czytam te twoje "dygresje" xD I nawet nie wiesz jak się ciesze że mnie, nas tak rozpieszczasz :) A nie wiem czemu ma wrażenie że tymi striptizerami będą Huncwoci xDDD :D A i strasznie podobał mi sie pomysł z kompielą (wiadomo że pamiętam Dariusza hehe) czekam na next <3
OdpowiedzUsuńOj niech Remus przeleci Mary...! Będzie ciekawie ^^ Zastanawia mnie plan huncwotów.... hmmm... Życzę weny i czekam na next ;3
OdpowiedzUsuń