Ekhm, oto rozdział 23. Uwaga, zawiera on treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich, nie chciałabym odpowiadać za deprawowanie młodzieży, także ostrzegam :) Jest to mój debiut z takimi scenami, także błagam, oceńcie to możliwie najdelikatniej. Więc, miłego czytania(lub nieczytania, jeżeli ktoś nie ma 18 lat, lub nie lubi takich momentów w opowiadaniach)!
- Lily, wstawaj! – zawołała
Mary, potrząsając moim ramieniem – Za pół godziny zaczynają się lekcje! –
dodała i poszła do łazienki.
- Czeemu? – wyjęczałam. Do trzeciej
w nocy ślęczałam nad wypracowaniami, a teraz każą mi wstawać o siódmej rano. A
może by się tak zerwać z zajęć? Okropny, ale genialny pomysł! Zwlokłam się z
łóżka, założyłam szlafrok oraz kapcie i prześlizgnęłam się do dormitorium
chłopców. Panowała tu miła cisza i głośne chrapanie Blacka. Podniosłam kołdrę
na łóżku Jamesa i wsunęłam się na miejsce obok bruneta.
- Lil? – powiedział,
przewracając się na bok i obejmując mnie w talii.
- Tak, śpij – odparłam. I
zasnęliśmy.
Wstaliśmy dopiero po 10
rano.
- Idziemy na resztę zajęć? –
zapytał James – Czy może robimy sobie dzień wagarowicza? – dodał, poruszając
brwiami.
Siedzieliśmy sami w
dormitorium Huncwotów, aż byłam zdziwiona, że Syriusz poszedł na lekcje! Ale
znając perswazję Remusa, może nie powinnam się temu dziwić?
- A wiesz jaki dziś mamy
dzień? – zapytał Rogacz, na co pokręciłam głową – Lily, dzisiaj 30 stycznia,
twoje urodziny! – zawołał.
Po chwili zostałam
obdarowana słodkim buziakiem i ślicznie zapakowanym prezentem.
- Pierścionek? – wyszeptałam
zdziwiona po odpakowaniu.
- A dokładniej, pierścionek
przed-zaręczynowy! – zawołał zadowolony z siebie chłopak. Nawet nie wiedziałam,
że istnieje pojęcie pierścionka przed-zaręczynowego, ale ok. Wziął ode mnie
pudełeczko i założył mi na palec złoty krążek.
- Jest piękny –
powiedziałam, oglądając jak brylantowe oczko rzuca błyski od odbijającego się
światła – Dziękuję – dodałam i pocałowałam Jamesa prosto w usta.
- Mam pomysł na ten dzień,
idź się wyszykuj i za pół godziny spotkamy się w Pokoju Wspólnym. Aa i weź
kurtkę – powiedział, a ja to od razu wykonałam.
Po szybkim prysznicu stałam
przed szafą i zastanawiałam się co włożyć.
- Spodnie i sweter będą
najodpowiedniejsze – powiedziałam do siebie, spoglądając na krajobraz za oknem.
Śnieg nadal nie ustępował i leżał, ale w takim najgorszym wydaniu, na wpół
roztopiony. Nienawidzę takiej pluchy!
W ekspresowym tempie
wysuszyłam włosy, pomalowałam rzęsy tuszem i pociągnęłam usta czerwoną szminką.
- Jestem – zaanonsowałam
się, stając przed Jamesem – To co robimy? – zapytałam owijając szyję szalikiem.
- Spędzimy dzień w Hogesmeade
– odparł i pociągnął mnie do wyjścia.
- To bardzo fajny pomysł,
ale jak wyjdziemy ze szkoły? – zapytałam. To znaczy pamiętam to wyjście koło
Bijącej Wierzby, ale jakoś mi się nie widzi, przedzieranie przez jej zabójcze
gałęzie.
- Wyjdziemy tajnym
przejściem – odparł James, wskazując na pewien punkt na mapie Huncwotów.
Gdy doszliśmy na trzecie
piętro, Rogacz dokładnie sprawdził na mapie czy nikt po nim się nie kręci i
podeszliśmy do posągu jednookiej czarownicy.
- Dissendium – wyszeptał J
dotykając różdżką posągu, który od razu przesunął się i ukazał ciemny tunel.
- I dokąd on prowadzi? –
zapytałam, gdy byliśmy już paręnaście metrów od Hogwartu. A przynajmniej tak mi
się wydawało, w tunelu robiło się coraz chłodniej.
- Do piwnicy Miodowego
Królestwa – odparł James, gdy w końcu doszliśmy do jakiejś klapy – Teraz bądź
cicho, sprawdzę czy nikogo nie ma w pomieszczeniu – dodał i lekko uchylił
brązową klapę. Rozejrzał się i stwierdził:
- Czysto, wychodzimy!
Po cichu wyszliśmy z piwnicy
i jakimś cudem, niezauważeni ze sklepu.
- To gdzie idziemy? –
zapytałam.
- Zabieram cię na zakupy –
James powiedział zdanie, które chciałaby usłyszeć każda kobieta z ust swojego
mężczyzny! W końcu jak wiadomo, ubrań nigdy za wiele, a jeśli mówimy o
książkach, to już w ogóle, z księgarni mnie nie wyciągniecie!
Więc rozpoczęliśmy istny
maraton sklepowy. Ubrania, buty, książki, torebki, pióra, słodycze i gadżety od
Zonka, to wszystko znalazło się w torbach, które ustawiliśmy przy stoliku w Trzech
Miotłach. James poszedł zamówić Piwo Kremowe, a ja siedziałam i przeglądałam
jedną z nowych książek „Czary domowe – proste rozwiązania dla perfekcyjnej
czarownicy”.
Tak, nadszedł ten czas, trzeba się podszkolić z zaklęć domowych!
- Proszę – powiedział James,
wręczając mi pełny kufel, upiłam łyk i odstawiłam naczynie.
- Masz wąsy – dodał J ze
śmiechem, ścierając mi znad ust wąsy z piany.
Zapatrzyłam się na Rogacza i
stwierdziłam:
- Na Morganę, jaki ty jesteś
przystojny – taaa, wiem, ja to mam zapłon! Chodzimy już ze sobą, hm, parę
miesięcy, a ja dopiero teraz to tak naprawdę ujrzałam! Jego poczochrane włosy,
już nie wydawały mi się głupie, tylko czarujące, pełne usta kryły mnóstwo
uśmiechów przeznaczonych w większości tylko dla mnie, orzechowe oczy, rzucały
wesołe spojrzenia, a jego ciało było po prostu idealne. I pomyśleć, że on
należy tylko do mnie!
- Poczekaj chwilę –
powiedziałam wybiegając z pubu. James tylko spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
Poszłam do jednego z licznych sklepów i kupiłam coś, na co już wcześniej
zwróciłam uwagę, ale przy brunecie było mi głupio to kupić.
- Wracamy do zamku –
rzuciłam, zbierając torby z podłogi i szybko prowadząc Rogacza do wyjścia.
Droga powrotna była taka
sama, jak ta prowadząca do wioski, wróciliśmy tunelem z Miodowego Królestwa do
Hogwartu. Byliśmy już w Wieży Gryffindoru i zwróciłam się do Jamesa:
- Za pół godziny pod Pokojem
Życzeń.
Chłopak skinął mi głową i
zniknął na schodach prowadzących do dormitoriów męskich. Szybko wbiegłam do
pustego pokoju i zniknęłam w łazience.
Po chwili weszłam do pokoju
owinięta w ręcznik i zaczęłam się nerwowo szykować. Założyłam na siebie dopiero
zakupioną, szmaragdową bieliznę, założyłam wisiorek, który dostałam od Jamesa
na Gwiazdkę, a na to narzuciłam czarną sukienkę. Wysuszyłam włosy, popsikałam
się moimi ukochanymi perfumami(Flowerbomb od Victora&Rolfa, wymiatają!) i
założyłam balerinki. Do małej torebki włożyłam inny zakup, dokonany w wiosce i
spojrzałam na zegar.
- Ok., Lily, nie panikuj,
nigdy nie byłaś bardziej gotowa – wyszeptałam sama do siebie(taa, wiem,
niepokojąca oznaka) i skierowałam się do Pokoju Życzeń.
James już pod nim czekał,
wyglądając po prostu bosko! Nadal miał mokre włosy po prysznicu, ale może
dzięki temu wyglądał jeszcze seksowniej? Później to rozważę!
- Poczekaj – powiedziałam,
skupiając się na wyobrażeniu sobie wnętrza pomieszczenia i trzy razy przeszłam
pod ścianą.
- Wejdź – dodałam, wskazując
na drzwi. James chwycił za mosiężną klamkę i otworzył ciężkie drzwi. Wszedł,
uprzednio mnie przepuszczając i stanął w szoku.
Pokój miał krwiście czerwone
ściany, oświetlenie było przyciemnione, co dawało ciekawy efekt półmroku.
Czarna drewniana podłoga cicho trzeszczała pod naszymi stopami, gdy pociągnęłam
Jamesa za rękę w stronę dużego łóżka, na którym leżało mnóstwo poduszek oraz
ciemna, satynowa pościel.
- Lily, czy ty…? – zaczął,
ale mu przerwałam(wiem, to niekulturalne i niegrzeczne).
- James, kocham cię jak
szalona i dzisiaj do mnie dotarła pewna rzecz, jestem najszczęśliwszą
dziewczyną na ziemi! Tak bardzo się cieszę, że nigdy ze mnie nie zrezygnowałeś.
Byłam ślepa tyle lat, nie chciałam cię do siebie dopuścić, a przecież to było
takie proste… Miłość do ciebie zupełnie mnie zmieniła, zrozumiałam, że nie
tylko książki się liczą, przyjaciele, rodzina, ukochana osoba, teraz to są moje
priorytety. Jak zwykle przemawiam, chcę ci jedynie powiedzieć, że te miesiące
spędzone razem, były najszczęśliwszymi w moim życiu i nigdy nie chciałabym
zmienić naszej historii, wszystko w niej było wyjątkowe, tak wyjątkowe jak ty.
Jesteś jedyny w swoim rodzaju, darzysz mnie uczuciem, o którym mogłam jedynie marzyc,
jesteś dla mnie najważniejszą osobą w całym Wszechświecie i dzisiaj chcę ci
ofiarować siebie – wyszeptałam ostatnie słowa i nieśmiało uśmiechnęłam się do
bruneta.
- Lily, tak bardzo cię
kocham… - znowu mu przerwałam. Uniosłam się na palcach i mocno pocałowałam
Jamesa. Chłopak przez chwilę nie reagował, ale po chwili dołączył. Był to jeden
z najważniejszych pocałunków w moim życiu, oboje chcieliśmy nim sobie
udowodnić, jak bardzo się kochamy.
- Poczekaj – powiedziałam i
trochę odsunęłam się od J. Zsunęłam ze stóp balerinki i zdjęłam przez głowę
sukienkę. James już widział mnie tylko w bieliźnie, ale jeszcze nigdy w
takiej. Jeśli miałabym ją opisać jednym słowem, to odpowiednie będzie:
przezroczysta.
- Lil – wyjęczał J jakimś
nie swoim głosem i od razu przywarł do mnie. Znowu zaczęliśmy się całować, z
każdą chwilą coraz namiętniej. Drżącymi palcami odpinałam guziki w koszuli
bruneta, aby przejść pocałunkami po jego podbródku, szyi, do umięśnionego
torsu. Jego oddech był coraz szybszy, a ja prawie hiper wentylowałam. Popchnęłam
chłopaka na łóżko i również się na nie wdrapałam. Nachyliłam się nad Jamesem i
znowu zaczęłam go całować po szyi. Schodziłam szlakiem pocałunków coraz niżej,
aż dotarłam do paska od spodni.
- Mogę? – zapytałam
zachrypniętym głosem. Po chwili pozbyliśmy się spodni bruneta i teraz to on
przejął inicjatywę.
Leżałam na plecach, a James
całował mnie po ramionach. Poczułam jak jego dłonie skierowały się na plecy,
lekko się uniosłam i chłopak odpiął haftkę od biustonosza. Delikatnie go zdjął
i zajął się pieszczeniem mojego biustu. Gdy zaczął ssać moje sutki, myślałam,
że eksploduję, nigdy nie czułam czegoś takiego. Schodził z pocałunkami
coraz niżej, aż do miejsca, które teraz wszystko odczuwało tak intensywnie. Gdy
pozbył się reszty mojej bielizny, poczułam jego palce w tym najintymniejszym
miejscu. Jego kciuk odnalazł moją łechtaczkę, a ja myślałam, że oszaleję z
rozkoszy.
- James… w mojej torebce są
prezerwatywy – wyjęczałam, czując narastającą przyjemność. Chłopak szybko
rozerwał paczuszkę i pozbył się swoich bokserek. Jedno słowo: cholera!
James do mnie wrócił i znowu
zaczął mnie gorąco całować i pobudzać.
- Teraz – wyjęczałam, gdy
czułam, że nie wytrzymam tej udręki. Bardzo miłej, zresztą.
Rozchyliłam nogi i poczułam
jak jego penis we mnie wchodzi. Gdy natrafił na przeszkodę, w postaci
błony dziewiczej, zatrzymał się i po chwili mocniej pchnął.
- Ochh – wyjęczałam i
ścisnęłam między palcami prześcieradło.
- Lily? – zapytał chłopak.
Nie odpowiedziałam, tylko
delikatnie się ruszyłam i przyciągnęłam do siebie chłopaka tak blisko jak tylko
się dało. Zrozumiał, że daję mu przyzwolenie i zaczął się we mnie poruszać
coraz szybciej i głębiej.
Coraz bardziej czułam, że
zbliżamy się do wyczekiwanego finału, który był pełen fajerwerków i
niewiarygodnych uczuć.
- Kocham cię, Lily –
wyjęczał chłopak, przeżywając orgazm. Nawet nie miałam siły odpowiedzieć tym
samym, zatraciłam się w przeżywaniu tej chwili, tych silnych emocji i po chwili
czułam już tylko totalne rozluźnienie. Leżałam nieruchomo, oddychając
spazmatycznie.
- To było niesamowite –
wyszeptałam do Jamesa, który nadal na mnie leżał, chociaż zupełnie mnie nie przygniatał,
ciężar ciała przeniósł na ręce.
- To ty jesteś niesamowita –
odpowiedział, kładąc się koło mnie. Położyłam głowę na jego szerokim torsie i
przykryłam nas kołdrą. Po chwili w pokoju było słychać tylko nasze spokojne
oddechy, unormowane przez sen.
- Tak właściwie, to gdzie
zaginęli Jeleniowaci? – zapytał Syriusz.
- Przecież dzisiaj są
urodziny Lily, pewnie gdzieś szaleją – odpowiedziała Dorcas i przytuliła się do
swojego chłopaka – Zanieś mnie do Wieży – dodała i wskoczyła na jego plecy.
- Remusie, zrobiłeś tu błąd
– powiedziała Mary, patrząc na wypracowanie blondyna – Jesteś ostatnio jakiś
rozkojarzony – dodała, spoglądając na niego z uśmiechem.
- Kocham cię, Mary –
odpowiedział Remus, poważnym tonem – Wiem, że możesz do mnie nie czuć tego samego…
- zaczął, ale dziewczyna mu przerwała.
- Ja ciebie też kocham,
Remusie – powiedziała i pocałowała szczęśliwego blondyna.
„No masters or kings when the ritual begins
There is no sweeter innocence than our gentle sin
In the madness and soil of that sad earthly scene
Only then I am human
Only then I am clean”*
There is no sweeter innocence than our gentle sin
In the madness and soil of that sad earthly scene
Only then I am human
Only then I am clean”*
*Cytat pochodzi z piosenki Hozier - Take Me To Church,
zainteresowanych tym utworem odsyłam tu:
No, u nom zrobiło mi sie trochę gorąco haha xD To był mega świetny rozdział i wgl ;) Mary i Remus jak słodko <3 hehe świetne serio extra ^^
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuń