niedziela, 12 października 2014

Rozdział 24 Prawda



Polacy wygrali mecz, jestem w szoku!! Z tego powodu dodaję wam beznadziejny rozdział 24. Jest on naprawdę okropny, zupełnie nie miałam na niego pomysłu. Także szybko przeczytajcie i zapomnijcie o nim :)




Od naszej wspólnie spędzonej nocy minął już miesiąc. Był początek marca, śnieg już powoli topniał i zamieniał hogwarckie błonia, w jedno, wielkie bagno. Znowu zostały wznowione treningi Quidditcha, więc Syriusz z Jamesem dzielili czas między zajęcia, naukę, treningi i spotkania z nami. Coraz bardziej przypominali zombie, niż radosnych chłopaków, jakimi byli na co dzień.
- James, może idź dzisiaj wcześniej spać – powiedziałam do chłopaka.
Siedzieliśmy w Pokoju Wspólnym całą paczką, robiąc sobie powtórki przed OWTM-ami i pisaliśmy wypracowania. Rogacz siedział koło mnie na kanapie i chociaż miał się uczyć, przysypiał na moich kolanach.
- Niee, musimy jeszcze dzisiaj coś załatwić – odparł, nawet nie otwierając oczu i mocniej się do mnie przytulając.
- Co takiego będziesz robił w nocy? – odparłam ze śmiechem, w końcu była już 20, także zupełnie nie rozumiałam, co brunet ma w planach?
- Nic takiego – powiedział wyraźnie spięty. Podniósł się do pozycji siedzącej i rzucił spojrzenie na Remusa. O co w tym chodzi?
- Remusie, co się dzieje? – zapytałam się chłopaka. W końcu on jedyny zawsze mówi prawdę, a na pewno wie, co chłopcy planują.
- Nic, czym miałabyś się przejmować, Lily – odparł i uśmiechnął się delikatnie. Szczerze mówiąc, jeżeli coś takiego miało mnie uspokoić, to się to zupełnie nie udało! Spojrzałam na obserwujące nas dziewczyny.
- Hm, Syriuszu, co planujecie? – zapytała Dor – Tylko nie kręć, przecież wiem doskonale kiedy kłamiesz, pamiętaj o tym – dodała groźnie.
Syriusz zasłonił sobie twarz dłonią i odpowiedział:
- Zupełnie nic, będziemy omawiać strategię na następny mecz.
Dorcas spojrzała na Blacka zabójczym wzrokiem i powiedziała:
- Odsłoń nos i powtórz to samo.
Syriusz spojrzał na nią i powtórzył:
- Zupełnie nic, będziemy omawiać strategię na następny mecz – na co brunetka krzyknęła, wstając z fotela i pokazując na stalowookiego palcem:
- Kłamiesz, skrzydełka nosa latają ci jak szalone!
Wow, nawet nie wiedziałam, że Dorcas jest takim doskonałym obserwatorem.
- Dziewczyny, nie męczcie nas, mamy pewne sprawy do załatwienia i tyle – wtrącił się James. Spojrzałam na bruneta.
- Czemu nie możecie nam powiedzieć, co będziecie robić? Idziecie na podryw, czy co? – spróbowałam rozładować tą sytuację, ale stało się coś zupełnie odwrotnego.
- Czy ty musisz wszystko wiedzieć?! Nie chcę ci powiedzieć, to po prostu nie wypytuj! Wszystko-Wiedząca-Lily, wszystko wie najlepiej, na wszystko ma radę i wiecznie wszystkich kontroluje! – krzyknął Rogacz. Jego wzrok w tym momencie wyrażał więcej niż powiedział.
- To miło, że tak o mnie myślisz – powiedziałam, zbierając swoje książki i chowając je do torby – Rób sobie co chcesz, dupku – dodałam i z powstrzymywanym szlochem uciekłam do dormitorium.


Z różowego notesu Dorcas Meadowes
- Pięknie, Rogaczu – westchnął Syriusz, gdy Lily wybiegła z Pokoju Wspólnego. Odprowadziło ją mnóstwo współczujących spojrzeń innych uczniów.
- Kurwa! – krzyknął James, kopiąc w stolik, na którym leżały nasze zaczęte wypracowania, książki i różne pomoce naukowe – Przecież ja tak o niej nie myślę – dodał, wkładając rękę we włosy i robiąc sobie na głowie jeszcze większy bałagan.
- Nie przejmuj się James, przecież to wiemy – powiedziałam – Lilka ma okres, przeżywa wszystko intensywniej – dodałam. Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Przecież to normalne – wzruszyłam ramionami – Też wtedy reaguję płaczem.
- Myślę, że nadszedł czas żebyśmy sobie coś wyjaśnili – powiedział dziwnie blady Remus.
- O czym mówisz? – zapytała Mary spoglądając na swojego chłopaka.
- Przyprowadźcie Lily do naszego dormitorium, wszystko wam wytłumaczę – dodał, wypranym z emocji głosem. Brzmiał, jakby coś się dla niego kończyło.
Poszłyśmy do dormitorium po rudowłosą.




Z dziennika Jamesa Pottera
- Remusie, jesteś pewien? – zapytałem, gdy już weszliśmy do pokoju. Blondyn tylko wzruszył ramionami i odparł:
- Kiedyś będzie trzeba, nie chcę mieć na sumieniu waszego związku.
- Stary, nie przejmuj się, dziewczyny zrozumieją – dodał Syriusz, chociaż po jego minie nie można było wyczuć tej jego zwykłej pewności siebie.
- Taa – wyszeptał blondyn i usiadł na swoim łóżku.
Po chwili w pokoju rozległo się pukanie i do środka weszły trzy dziewczyny. W tym jedna czerwona jak pomidor i pociągająca nosem. Cholera!
- Usiądźcie – powiedział Remus, wskazując na moje łóżko. Lily nawet nie spojrzała w tamtą stronę i zasiadła na łóżku Łapy. Pięknie…
- Muszę wam coś powiedzieć – zaczął blondyn, patrząc głównie na Mary – Powinienem zrobić to już dawno temu, ale obawiałem się waszej reakcji. To wszystko zaczęło się gdy miałem pięć lat, ojciec prowadził swój interes na Pokątnej. Pewnego dnia do jego sklepu przyszedł Fenrir Greyback, ojciec mu się przeciwstawił w pewnej nieznanej dla mnie sprawie. Miał spokój przez pewien czas, Greyback przestał go nachodzić, myślał, że wszystko się unormowało. Jednak pewnej nocy włamał się on do mojej sypialni i mnie zaatakował. A musicie wiedzieć, że Fenrir Greyback jest wilkołakiem…
- Remusie – wyszeptała Lily, zakrywając sobie usta dłonią. Już zrozumiała co Remus chciał im powiedzieć.
- Od tego czasu, przy każdej pełni księżyca zamieniam się w potwora – dodał zduszonym głosem, nie mając odwagi spojrzeć na dziewczyny – Przepraszam, że dopiero teraz wam o tym mówię, zrozumiem jeżeli nie będziecie chciały mnie zna… - jednak przerwała mu blondynka.
- Co, nie będziemy chciały cię znać? Bo co, raz w miesiącu przybierasz inną postać? Myślisz, że przez to spojrzymy na ciebie inaczej?! Naprawdę myślisz, że jesteśmy takie puste? Teraz mówię za siebie, ale jak możesz Remusie? Obrażasz mnie, myśląc, że coś takiego stanowi jakąkolwiek przeszkodę! Kocham cię, nawet jeżeli raz na miesiąc wyrasta ci ogon – powiedziała Mary, a właściwie wykrzyczała – Nigdy, nie mów, że nie jesteś czegoś godzien, nikt nie jest lepszy od ciebie, rozumiesz? – końcówkę wyszeptała, mocno przytulając zszokowanego jej wybuchem Lunatyka.
Dorcas siedziała cicho, spoglądając na przytuloną parę blondynów, jednak Lily jak zwykle drążyła:
- Ale co chłopcy mają wspólnego z twoim wilkołactwem, Remusie?
Zadała pytanie, którego obawiałem się już od pewnego czasu.
- Jesteśmy animagami – powiedział Syriusz – Przybieramy zwierzęce postacie i pilnujemy Remusa, żeby nikomu nie zrobił krzywdy. I oczywiście, żeby sam sobie jak najmniej zrobił.
Lily z Dorcas siedziały nic nie mówiąc.
- Dlatego chłopacy mówią do mnie Rogacz, od jelenia, bo w niego się zamieniam – dodałem, patrząc Lily w oczy. A jej oczy są bardzo wyraziste, wyczytałem z nich wszystkie emocje, jakie nią w tym momencie zawładnęły. Strach, zrozumienie, złość.
- Nie wiem jak wam się udało to tak długo utrzymywać w sekrecie – zaczęła Dorcas – Przecież z ciebie Syriuszu jest straszny plociuch – dodała, uśmiechając się.
- Lily, powiesz coś? – zapytałem, podchodząc trochę bliżej do dziewczyny.
- Powiem ci… ty… jesteś, ech, jesteś dobrym przyjacielem. Jednak nadal jestem zła za tą Wszystko-Wiedzącą-Lily – powiedziała i podeszła do mnie.
- A za to, należy się kara – dodała, przysuwając się blisko. Myślałem, że mnie pocałuje, co by trochę nie pasowało, do słowa „kara”, ale stało się coś zupełnie innego.
- Ałaaa, na Merlina, obcasem?! – zawołałem, skacząc na jednej nodze i łapiąc się za bolący piszczel, w który Lily mnie kopnęła.
- Należało ci się – wysyczała.
- Wiewiór ze wścieklizną – skomentował to Syriusz, czym rozluźnił atmosferę. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, chociaż mój śmiech był bardziej przez łzy, noga nieźle mnie bolała.
- Wiecie, my musimy już iść – powiedział Remus spoglądając na zegarek. Dziewczyny życząc nam powodzenia, wyszły z dormitorium.



- Wciąż nie mogę uwierzyć, że wcześniej niczego nie zauważyłyśmy – powiedziała Mary, wycierając sobie włosy ręcznikiem. Byłyśmy już w naszym dormitorium, umyte i zupełnie nieśpiące. Rewelacje Remusa podziałały na nas jak najmocniejsze espresso świata.
- Łapa. Hm, jak myślicie, w jakie zwierzę zamienia się Syriusz? – zapytała Dorcas, wyraźnie rozmyślając nad tym problemem – Może w niedźwiedzia? – dodała, spoglądając na nas.
- Myślę, że w białego pudelka! – zawołałam ze śmiechem. Wiem, nie było się z czego śmiać, nasi mężczyźni byli w niebezpieczeństwie, a ja tu sobie dworuję z Blacka. Ale tak już mam, w chwilach stresu, ogarnia mnie idiotyczny śmiech.
- Może od razu w Yeti, co Dor? – zapytała Mary, kręcąc głową – Boję się o nich – dodała, spoglądając na ciemne błonia.
- Będzie dobrze – powiedziałam totalny banał, sama siebie zadziwiając. Już nic lepszego nie mogłam powiedzieć…
- Mam pomysł, żeby nie myśleć o tym, że jutro możemy znaleźć naszych chłopaków rozszarpanych na błoniach, zróbmy sobie QUIZ z „Czarownicy”! – zawołała Dor, waląc z grubej rury, z tym rozszarpaniem.
- Dooor – wyjęczała zdegustowana Mar przewracając oczami – Ale może to dobry pomysł, rozerwiemy się trochę.
- OK., test na zakochanie, uwaga, pytanie 1. Co byś zrobiła dla swojego chłopaka? Odpowiedzi: a) wszystko b)nic c)zależy.
Kolejne pytania nie były lepsze, test zaliczam do beznadziejnie głupich, ale co się przy nim naśmiałyśmy, to nasze.
- Dobra, szybkie podsumowanie, obliczam punkty iiii… są wyniki! – zawołała Dorcas, bazgrząc ołówkiem po marginesach czasopisma.
- Lily, uzyskałaś 18 na 20 możliwych punktów. Czytam: „ Jesteś zakochana w swoim chłopaku na zabój! Zrobiłabyś dla niego wszystko, włącznie ze zjedzeniem Fasolki Wszystkich Smaków o smaku gili trolla. Postępuj tak dalej, a w niedalekiej przyszłości staniecie na Ślubnym Kobiercu!”
- Łeee, no nie wiem czy bym zjadła tą fasolkę – powiedziałam z obrzydzeniem, na co dziewczyny wybuchły śmiechem.
- Przejdźmy dalej, Mary – 15 na 20 punktów „Jesteś z wyjątkowym chłopakiem, bo kochasz go na maxa! Skoczyłabyś za nim w ogień i walczyła o niego ze sklątką tylnowybuchową. Tworzycie idealną parę”.
- To by się zgadzało, na Opiece nad Magicznymi Stworzeniami, Mary przepędziła od Remusa sklątkę! – zawołałam, na co uśmiechnęłyśmy się szeroko, taa, te zajęcia mogą przejść do historii, Remus nie potrafił sobie poradzić z czymś takim…
- OK., to teraz mój wynik: 17 na 20 i: „Poznałaś Pana Idealnego, więc nie wypuszczaj go z rąk. A jeżeli ma dużego, usidlij go niczym Diabelne Sidła i zrób z niego swojego osobistego niewolnika” – przeczytała Dorcas, dusząc się ze śmiechu – Przecież Łapcio już jest moim osobistym pieskiem – dodała, na co znowu zaczęłyśmy się śmiać. Siedziałyśmy do drugiej w nocy, rozwiązując różne quizy, krzyżówki i testy z „Czarownicy”. Gdy już byłyśmy zmęczone od ciągłego nerwowego śmiechu, położyłyśmy się spać.
- Nie usnę – wyszeptała Mary w ciemnościach.
- Ja też – wyjęczała Dorcas.
- Może złączymy łóżka? – zapytałam. Dziewczyny przystały na ten pomysł i przeniosłyśmy łóżka za pomocą Wingardium Leviosa i ustawiłyśmy obok siebie, tworząc jedno, wielkie łoże.
Położyłyśmy się obok siebie i po kolejnej godzinie pogawędek i wspólnego zamartwiania się, w końcu usnęłyśmy niespokojnym snem.

3 komentarze:

  1. Moim zadnie rozdział jest fajny. Podoba mi się to że Luniek powiedział dziewczyną prawdę. Kiedy dziewczyny czytały ten test z Czarownicy to śmiać mi się chciało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ja nie chce zapomnieć :) Rozdział jest bardzo fajny ;) Nawte nie wiesz jak się ciesze że dziewczyny już znają "największą tajemnice Huncwotów" xDD czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham twego bloga <3 Rozdział świetny ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.