Polacy wygrali mecz, jestem w szoku!! Z tego powodu dodaję wam beznadziejny rozdział 24. Jest on naprawdę okropny, zupełnie nie miałam na niego pomysłu. Także szybko przeczytajcie i zapomnijcie o nim :)
Od naszej wspólnie spędzonej
nocy minął już miesiąc. Był początek marca, śnieg już powoli topniał i
zamieniał hogwarckie błonia, w jedno, wielkie bagno. Znowu zostały wznowione
treningi Quidditcha, więc Syriusz z Jamesem dzielili czas między zajęcia,
naukę, treningi i spotkania z nami. Coraz bardziej przypominali zombie, niż
radosnych chłopaków, jakimi byli na co dzień.
- James, może idź dzisiaj
wcześniej spać – powiedziałam do chłopaka.
Siedzieliśmy w Pokoju
Wspólnym całą paczką, robiąc sobie powtórki przed OWTM-ami i pisaliśmy
wypracowania. Rogacz siedział koło mnie na kanapie i chociaż miał się uczyć,
przysypiał na moich kolanach.
- Niee, musimy jeszcze
dzisiaj coś załatwić – odparł, nawet nie otwierając oczu i mocniej się do mnie
przytulając.
- Co takiego będziesz robił
w nocy? – odparłam ze śmiechem, w końcu była już 20, także zupełnie nie
rozumiałam, co brunet ma w planach?
- Nic takiego – powiedział
wyraźnie spięty. Podniósł się do pozycji siedzącej i rzucił spojrzenie na
Remusa. O co w tym chodzi?
- Remusie, co się dzieje? –
zapytałam się chłopaka. W końcu on jedyny zawsze mówi prawdę, a na pewno wie,
co chłopcy planują.
- Nic, czym miałabyś się przejmować,
Lily – odparł i uśmiechnął się delikatnie. Szczerze mówiąc, jeżeli coś takiego
miało mnie uspokoić, to się to zupełnie nie udało! Spojrzałam na obserwujące
nas dziewczyny.
- Hm, Syriuszu, co
planujecie? – zapytała Dor – Tylko nie kręć, przecież wiem doskonale kiedy
kłamiesz, pamiętaj o tym – dodała groźnie.
Syriusz zasłonił sobie twarz
dłonią i odpowiedział:
- Zupełnie nic, będziemy
omawiać strategię na następny mecz.
Dorcas spojrzała na Blacka
zabójczym wzrokiem i powiedziała:
- Odsłoń nos i powtórz to
samo.
Syriusz spojrzał na nią i
powtórzył:
- Zupełnie nic, będziemy
omawiać strategię na następny mecz – na co brunetka krzyknęła, wstając z fotela
i pokazując na stalowookiego palcem:
- Kłamiesz, skrzydełka nosa
latają ci jak szalone!
Wow, nawet nie wiedziałam,
że Dorcas jest takim doskonałym obserwatorem.
- Dziewczyny, nie męczcie
nas, mamy pewne sprawy do załatwienia i tyle – wtrącił się James. Spojrzałam na
bruneta.
- Czemu nie możecie nam
powiedzieć, co będziecie robić? Idziecie na podryw, czy co? – spróbowałam
rozładować tą sytuację, ale stało się coś zupełnie odwrotnego.
- Czy ty musisz wszystko
wiedzieć?! Nie chcę ci powiedzieć, to po prostu nie wypytuj!
Wszystko-Wiedząca-Lily, wszystko wie najlepiej, na wszystko ma radę i wiecznie
wszystkich kontroluje! – krzyknął Rogacz. Jego wzrok w tym momencie wyrażał więcej
niż powiedział.
- To miło, że tak o mnie
myślisz – powiedziałam, zbierając swoje książki i chowając je do torby – Rób
sobie co chcesz, dupku – dodałam i z powstrzymywanym szlochem uciekłam do
dormitorium.
Z
różowego notesu Dorcas Meadowes
- Pięknie, Rogaczu –
westchnął Syriusz, gdy Lily wybiegła z Pokoju Wspólnego. Odprowadziło ją
mnóstwo współczujących spojrzeń innych uczniów.
- Kurwa! – krzyknął James,
kopiąc w stolik, na którym leżały nasze zaczęte wypracowania, książki i różne pomoce
naukowe – Przecież ja tak o niej nie myślę – dodał, wkładając rękę we włosy i
robiąc sobie na głowie jeszcze większy bałagan.
- Nie przejmuj się James,
przecież to wiemy – powiedziałam – Lilka ma okres, przeżywa wszystko
intensywniej – dodałam. Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Przecież to normalne –
wzruszyłam ramionami – Też wtedy reaguję płaczem.
- Myślę, że nadszedł czas
żebyśmy sobie coś wyjaśnili – powiedział dziwnie blady Remus.
- O czym mówisz? – zapytała
Mary spoglądając na swojego chłopaka.
- Przyprowadźcie Lily do
naszego dormitorium, wszystko wam wytłumaczę – dodał, wypranym z emocji głosem.
Brzmiał, jakby coś się dla niego kończyło.
Poszłyśmy do dormitorium po
rudowłosą.
Z
dziennika Jamesa Pottera
- Remusie, jesteś pewien? –
zapytałem, gdy już weszliśmy do pokoju. Blondyn tylko wzruszył ramionami i
odparł:
- Kiedyś będzie trzeba, nie
chcę mieć na sumieniu waszego związku.
- Stary, nie przejmuj się,
dziewczyny zrozumieją – dodał Syriusz, chociaż po jego minie nie można było
wyczuć tej jego zwykłej pewności siebie.
- Taa – wyszeptał blondyn i
usiadł na swoim łóżku.
Po chwili w pokoju rozległo
się pukanie i do środka weszły trzy dziewczyny. W tym jedna czerwona jak pomidor
i pociągająca nosem. Cholera!
- Usiądźcie – powiedział
Remus, wskazując na moje łóżko. Lily nawet nie spojrzała w tamtą stronę i
zasiadła na łóżku Łapy. Pięknie…
- Muszę wam coś powiedzieć –
zaczął blondyn, patrząc głównie na Mary – Powinienem zrobić to już dawno temu,
ale obawiałem się waszej reakcji. To wszystko zaczęło się gdy miałem pięć lat,
ojciec prowadził swój interes na Pokątnej. Pewnego dnia do jego sklepu
przyszedł Fenrir Greyback, ojciec mu się przeciwstawił w pewnej nieznanej dla
mnie sprawie. Miał spokój przez pewien czas, Greyback przestał go nachodzić,
myślał, że wszystko się unormowało. Jednak pewnej nocy włamał się on do mojej
sypialni i mnie zaatakował. A musicie wiedzieć, że Fenrir Greyback jest
wilkołakiem…
- Remusie – wyszeptała Lily,
zakrywając sobie usta dłonią. Już zrozumiała co Remus chciał im powiedzieć.
- Od tego czasu, przy każdej
pełni księżyca zamieniam się w potwora – dodał zduszonym głosem, nie mając
odwagi spojrzeć na dziewczyny – Przepraszam, że dopiero teraz wam o tym mówię,
zrozumiem jeżeli nie będziecie chciały mnie zna… - jednak przerwała mu
blondynka.
- Co, nie będziemy chciały
cię znać? Bo co, raz w miesiącu przybierasz inną postać? Myślisz, że przez to
spojrzymy na ciebie inaczej?! Naprawdę myślisz, że jesteśmy takie puste? Teraz
mówię za siebie, ale jak możesz Remusie? Obrażasz mnie, myśląc, że coś takiego
stanowi jakąkolwiek przeszkodę! Kocham cię, nawet jeżeli raz na miesiąc wyrasta
ci ogon – powiedziała Mary, a właściwie wykrzyczała – Nigdy, nie mów, że nie
jesteś czegoś godzien, nikt nie jest lepszy od ciebie, rozumiesz? – końcówkę
wyszeptała, mocno przytulając zszokowanego jej wybuchem Lunatyka.
Dorcas siedziała cicho,
spoglądając na przytuloną parę blondynów, jednak Lily jak zwykle drążyła:
- Ale co chłopcy mają
wspólnego z twoim wilkołactwem, Remusie?
Zadała pytanie, którego
obawiałem się już od pewnego czasu.
- Jesteśmy animagami –
powiedział Syriusz – Przybieramy zwierzęce postacie i pilnujemy Remusa, żeby
nikomu nie zrobił krzywdy. I oczywiście, żeby sam sobie jak najmniej zrobił.
Lily z Dorcas siedziały nic
nie mówiąc.
- Dlatego chłopacy mówią do
mnie Rogacz, od jelenia, bo w niego się zamieniam – dodałem, patrząc Lily w
oczy. A jej oczy są bardzo wyraziste, wyczytałem z nich wszystkie emocje, jakie
nią w tym momencie zawładnęły. Strach, zrozumienie, złość.
- Nie wiem jak wam się udało
to tak długo utrzymywać w sekrecie – zaczęła Dorcas – Przecież z ciebie
Syriuszu jest straszny plociuch – dodała, uśmiechając się.
- Lily, powiesz coś? –
zapytałem, podchodząc trochę bliżej do dziewczyny.
- Powiem ci… ty… jesteś,
ech, jesteś dobrym przyjacielem. Jednak nadal jestem zła za tą
Wszystko-Wiedzącą-Lily – powiedziała i podeszła do mnie.
- A za to, należy się kara –
dodała, przysuwając się blisko. Myślałem, że mnie pocałuje, co by trochę nie
pasowało, do słowa „kara”, ale stało się coś zupełnie innego.
- Ałaaa, na Merlina,
obcasem?! – zawołałem, skacząc na jednej nodze i łapiąc się za bolący piszczel,
w który Lily mnie kopnęła.
- Należało ci się –
wysyczała.
- Wiewiór ze wścieklizną –
skomentował to Syriusz, czym rozluźnił atmosferę. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać,
chociaż mój śmiech był bardziej przez łzy, noga nieźle mnie bolała.
- Wiecie, my musimy już iść
– powiedział Remus spoglądając na zegarek. Dziewczyny życząc nam powodzenia,
wyszły z dormitorium.
- Wciąż nie mogę uwierzyć,
że wcześniej niczego nie zauważyłyśmy – powiedziała Mary, wycierając sobie
włosy ręcznikiem. Byłyśmy już w naszym dormitorium, umyte i zupełnie nieśpiące.
Rewelacje Remusa podziałały na nas jak najmocniejsze espresso świata.
- Łapa. Hm, jak myślicie, w jakie
zwierzę zamienia się Syriusz? – zapytała Dorcas, wyraźnie rozmyślając nad tym
problemem – Może w niedźwiedzia? – dodała, spoglądając na nas.
- Myślę, że w białego
pudelka! – zawołałam ze śmiechem. Wiem, nie było się z czego śmiać, nasi
mężczyźni byli w niebezpieczeństwie, a ja tu sobie dworuję z Blacka. Ale tak
już mam, w chwilach stresu, ogarnia mnie idiotyczny śmiech.
- Może od razu w Yeti, co
Dor? – zapytała Mary, kręcąc głową – Boję się o nich – dodała, spoglądając na
ciemne błonia.
- Będzie dobrze –
powiedziałam totalny banał, sama siebie zadziwiając. Już nic lepszego nie
mogłam powiedzieć…
- Mam pomysł, żeby nie myśleć o tym, że jutro możemy znaleźć naszych chłopaków rozszarpanych na
błoniach, zróbmy sobie QUIZ z „Czarownicy”! – zawołała Dor, waląc z grubej
rury, z tym rozszarpaniem.
- Dooor – wyjęczała
zdegustowana Mar przewracając oczami – Ale może to dobry pomysł, rozerwiemy się
trochę.
- OK., test na zakochanie, uwaga,
pytanie 1. Co byś zrobiła dla swojego chłopaka? Odpowiedzi: a) wszystko b)nic
c)zależy.
Kolejne pytania nie były
lepsze, test zaliczam do beznadziejnie głupich, ale co się przy nim
naśmiałyśmy, to nasze.
- Dobra, szybkie
podsumowanie, obliczam punkty iiii… są wyniki! – zawołała Dorcas, bazgrząc
ołówkiem po marginesach czasopisma.
- Lily, uzyskałaś 18 na 20
możliwych punktów. Czytam: „ Jesteś zakochana w swoim chłopaku na zabój!
Zrobiłabyś dla niego wszystko, włącznie ze zjedzeniem Fasolki Wszystkich Smaków
o smaku gili trolla. Postępuj tak dalej, a w niedalekiej przyszłości staniecie
na Ślubnym Kobiercu!”
- Łeee, no nie wiem czy bym
zjadła tą fasolkę – powiedziałam z obrzydzeniem, na co dziewczyny wybuchły
śmiechem.
- Przejdźmy dalej, Mary – 15
na 20 punktów „Jesteś z wyjątkowym chłopakiem, bo kochasz go na maxa!
Skoczyłabyś za nim w ogień i walczyła o niego ze sklątką tylnowybuchową.
Tworzycie idealną parę”.
- To by się zgadzało, na
Opiece nad Magicznymi Stworzeniami, Mary przepędziła od Remusa sklątkę! –
zawołałam, na co uśmiechnęłyśmy się szeroko, taa, te zajęcia mogą przejść do
historii, Remus nie potrafił sobie poradzić z czymś takim…
- OK., to teraz mój wynik:
17 na 20 i: „Poznałaś Pana Idealnego, więc nie wypuszczaj go z rąk. A jeżeli ma
dużego, usidlij go niczym Diabelne Sidła i zrób z niego swojego osobistego
niewolnika” – przeczytała Dorcas, dusząc się ze śmiechu – Przecież Łapcio już
jest moim osobistym pieskiem – dodała, na co znowu zaczęłyśmy się śmiać.
Siedziałyśmy do drugiej w nocy, rozwiązując różne quizy, krzyżówki i testy z „Czarownicy”.
Gdy już byłyśmy zmęczone od ciągłego nerwowego śmiechu, położyłyśmy się spać.
- Nie usnę – wyszeptała Mary
w ciemnościach.
- Ja też – wyjęczała Dorcas.
- Może złączymy łóżka? –
zapytałam. Dziewczyny przystały na ten pomysł i przeniosłyśmy łóżka za pomocą
Wingardium Leviosa i ustawiłyśmy obok siebie, tworząc jedno, wielkie łoże.
Położyłyśmy się obok siebie
i po kolejnej godzinie pogawędek i wspólnego zamartwiania się, w końcu usnęłyśmy
niespokojnym snem.
Moim zadnie rozdział jest fajny. Podoba mi się to że Luniek powiedział dziewczyną prawdę. Kiedy dziewczyny czytały ten test z Czarownicy to śmiać mi się chciało.
OdpowiedzUsuńAle ja nie chce zapomnieć :) Rozdział jest bardzo fajny ;) Nawte nie wiesz jak się ciesze że dziewczyny już znają "największą tajemnice Huncwotów" xDD czekam na next <3
OdpowiedzUsuńKocham twego bloga <3 Rozdział świetny ;)
OdpowiedzUsuń