- James, tylko ostrożnie,
ok? – poprosiłam, pocałowałam męża, oraz uściskałam rączkę Harry’ego.
Był wrześniowy weekend, w
którym to miałyśmy rzucić naszych facetów na głęboką wodę – mieli sami zając
się dziećmi.
Szczerze? Byłam tym lekko
przerażona! Bo taki Syriusz, przecież to zupełnie nieodpowiedzialna osoba! A
James, chociaż dobra, bardzo wydoroślał, ale wiecie, czasem widzę przebłyski
dawnego Huncwota…
- Jesteś pewien, że sobie
poradzicie? – zapytałam, patrząc na bruneta z niepewnością.
- Lily, myślisz, że mógłbym
zrobić krzywdę naszemu synowi? – zapytał. Pokręciłam przecząco głową – Więc
niczym się nie przejmuj i zmykaj! Tylko nie podrywajcie facetów! – dodał, na co
zaśmiałam się głośno.
Złapałam torbę i
teleportowałam się do Dorcas.
- Więc… co będziemy robić? –
zapytałam gdy już wylądowałyśmy w pokoju hotelowym.
Wybrałyśmy się na weekend do
hrabstwa Dorset, znanego z dosyć ładnych plaż - oczywiście biorąc pod uwagę
standardy ponurej Anglii.
- Doskonale się bawić! –
odparła podekscytowana Megan – Pójdziemy do klubu, upijemy się, wyrwiemy jakieś
ciacha i skończymy z kacem gigantem!
Spojrzałam z niedowierzaniem
na kuzynkę, a następnie na dziewczyny.
- O matko, naprawdę
uwierzyłyście? – zapytała uchachana jak jakaś surykatka, rudowłosa – Może po prostu pójdziemy
potańczyć? Albo cokolwiek innego, co was oderwie od rozmyślań o dzieciach, pieluchach
i gotowaniu obiadków.
Dorcas kiwnęła głową i
poleciała zając łazienkę.
W co ja się wpakowałam?!
Z
dziennika Jamesa Pottera
- Harry, śpij – rozkazałem
synowi i dumny ze swoich niewiarygodnych metod wychowawczych, usiadłem na
kanapie koło rozwalonego Syriusza – To co, może po Ognistej?
- Lej stary, miałem kiepski
dzień – odparł Regulus za brata, trzymając na kolanach bratanka – Tak
właściwie, to czy powinniśmy pic alkohol przy dzieciach? – zapytał, marszcząc
czoło.
- Jasne, ale nie możemy
przesadzić – powiedział Syriusz klepiąc po pleckach najedzoną Carinę – Dzieci
usną, będziemy mieli trochę spokoju – dodał, wkładając córkę do turystycznego
łóżeczka.
Gdyby tylko to było takie
proste…
Po chwili rozległ się głośny
ryk Leo, do kumpla dołączył Harry i słodka Carina.
- No nie – westchnął Regulus
– A liczyłem na spokojny wieczór…
- No nie wiem, ta sukienka
jest taka krótka… I obcisła, a mój brzuch jeszcze nie wrócił do formy –
narzekałam.
Szykowałyśmy się do wyjścia
już dobrą godzinę, a cóż, nadal byłyśmy w lesie.
- Twój brzuch, pfff! Popatrz
na mój! Dzięki ci Merlinie za krem na rozstępy i odpowiednie zabiegi, inaczej
nigdy bym się już nie pokazała nago Syriuszowi! – zawołała Dorcas.
- Jejku, jak wy jęczycieee –
powiedziała Mary i obrzuciła nas rozzłoszczonym spojrzeniem – Jak na młode
mamy, wyglądacie bajecznie, a żalicie się jakbyście miały czterdziechę na
karku.
Spojrzałam na Dorcas i
wzruszyłam ramionami.
- Dobra, ubieram się – wyszeptałam, przewracając oczami.
Z
dziennika Jamesa Pottera
- Hm, ma suchą pieluszkę,
najadł się, a i tak wrzeszczy jak opętany… Harry, powiedz tatusiowi, co ci
jest, chłopie? – zapytałem syna, spojrzałem na rozbawionego Regulusa i
Syriusza zmieniającego pieluszkę córce – A może tęsknisz za mamą, hm? Bo
chociaż mamusi nie ma dopiero od dziesięciu godzin, to tatuś też tęskni. I
myślę, że możemy tęsknic za tą samą częścią ciała mamusi… - dodałem i
połaskotałem syna po pełnym brzuszku.
- Cholera, bracie, zajmij
się Leo, drze się jak syrena strażacka! Czemu Dorcas tak łatwo idzie usypianie
dzieci? – zapytał zdesperowanym głosem, Łapa.
- Chodź do wujka, mały lewku
– zagaworzył Regulus – Kto ma takie małe rączki? Kto ma takie małe paluszki? No
kto? – zapytał piskliwym głosem.
Spojrzałem na Syriusza.
- On się już upił, czy co? –
zapytałem, wkładając Harry’emu w usta smoczek.
- Nie upiłem się, kretyni!
Do dzieci trzeba mieć rękę – odparł Regulus i pokazał nam usypiającego Leo.
- Cholera! – wyszeptał
Syriusz, gdy Carina zwróciła swój cały posiłek na jego spodnie i zaczęła głośno
płakać.
- To był świetny pomysł! –
krzyknęła Dorcas.
Byłyśmy już od trzech godzin
w nocnym klubie i świetnie się bawiłyśmy! Tańczyłyśmy, piłyśmy bezalkoholowe
drinki(w końcu połowa naszego składu karmi piersią), oraz odprawiałyśmy
napalonych facetów.
- Przepraszam stary, ale mam
męża! – wrzasnęłam, gdy jakiś rozochocony jegomość zaczął tak tańczyć, że aż
prawie się o mnie ocierał całym ciałem.
Cóż, obrączka nieźle
odstrasza facetów!
Z
dziennika Syriusza Blacka
- Śpią – wyszeptałem
zadowolony, patrząc na trójkę brzdąców.
- Ja też już usypiam,
dzieciaki strasznie męczą – stwierdził Regulus i zmarszczył brwi – Dobrze, że
Mary chce poczekać z powiększaniem rodziny, chyba bym oszalał – dodał i
rozwalił się na kanapie.
- Też jestem wykończony –
powiedział James i delikatnie biorąc Harry’ego na ręce, ruszył do sypialni.
Podszedłem do łóżeczka i
spojrzałem na dzieci.
- Jesteście idealne –
wyszeptałem i pogładziłem delikatny policzek córki – Doskonałe.
- Co jest? – warknęłam, gdy
zostałam obudzona przez cios w głowę, zadany mi przez ramię Dorcas.
- Sorry – westchnęła
dziewczyna – Ktoś puka? – zapytała i podniosła głowę.
Spojrzałam na drzwi.
- Czemu to zawsze ja? –
jęknęłam i wstałam z łóżka.
Do hotelu wróciłyśmy dobrze
po trzeciej w nocy i tak jak stałyśmy poszłyśmy spać. Przechodząc obok lustra
wzdrygnęłam się na swój widok i otworzyłam drzwi.
- Czego? – warknęłam i
zobaczyłam na podłodze… Harry’ego w nosidełku.
- Cześć, nie mogliśmy bez
was wytrzymać! – powiedział James, wyłaniając się zza ściany, i podnosząc z podłogi nosidełko z synem dał mi
buziaka w policzek – Zaszalało się?
Spojrzałam spod
przymrużonych powiek, na ładującego się do pokoju Syriusza oraz Regulusa z
dziećmi.
- Chyba tak – odparłam i
wyjęłam Harry’ego z nosidełka – Kruszynko, mamusia tak się za tobą stęskniła!
Nie było chwili, kiedy o tobie nie myślałam – dodałam i pomyślałam, że mówię
nieprawdę. Hm, czasami myślałam też o Jamesie…
- Ej no, to miał być babski
weekend! Wypad! – warknęła Megan i złapała się za głowę. Cóż, ona nie piła
bezalkoholowych drinków…
- Cicho, Meg – odparła
Dorcas i wzięła na ręce córkę – Witaj, moja ślicznotko! Tatuś cię nakarmił?
Syriuszu, nakarmiłeś dzieci? I czemu ona tak śmierdzi? Nie zmieniłeś jej
pieluchy! – Dor popadła w lekki monolog i zaciągnęła obrażonego Łapę, z dziećmi
do łazienki.
- Cieszę się, że nie mam
dzieci – powiedziała Mary i przytuliła się do Regulusa – Reg, strasznie się za
tobą stęskniłam. Co ty na to, żebyśmy wynajęli sobie osobny pokój?
Więc towarzystwo powoli się
wykruszało. Dorcas pokrzykiwała na Syriusza w łazience, Mary z Regulusem się
ewakuowali, Megan leżała na łóżku i gadała pod nosem o popsuciu weekendu, James
zajął się oglądaniem mugolskiej lampki przy łóżku, działającej na dotyk, a ja
chodziłam z Harry’m po pokoju.
- Co się działo, że
przyjechaliście? – zapytałam, patrząc jak James z uciechą, co chwilę klepał
lampę i patrzył jak zapala się światło.
- Stęskniliśmy się – odparł,
przerywając tą zajmującą zabawę – A poza tym, dzieci ciągle płakały, chyba nie
dawaliśmy sobie rady… - stwierdził z zażenowaniem.
Uśmiechnęłam się (byłam tego
pewna!), i wsadziłam Harry’emu smoczek do ust.
- To wracajmy do domu, ta
noc była męcząca – powiedziałam i podałam mężowi dziecko – I ja też się bardzo
stęskniłam – dodałam i przytuliłam się do moich ukochanych mężczyzn.
Z
dziennika Jamesa Pottera
Położyłem najedzonego
Harry’ego w łóżeczku i lekko się uśmiechnąłem. Gdy na piątym roku, wyobrażałem
sobie moją przyszłość, widziałem tylko Lily. Teraz mam i ukochaną, oraz
cudownego syna. Czy życie może być lepsze?
- Śpi? – zapytała cicho
Lily, spoglądając na syna.
- Śpi – potwierdziłem.
Spojrzałem na żonę i się zachwyciłem. Czy ona zawsze była taka piękna? Ciąża
dodała jej pewnego blasku, już nie była dziewczyną. Była śliczną, młodą
kobietą.
- Chodźmy – powiedziałem i
pociągnąłem ją w stronę sypialni – Mamy co najmniej dwie godziny dla siebie,
dopóki Harry nie zacznie się czegoś domagać… Musimy je dobrze wykorzystać! –
wyszeptałem, całując rozchylone usta rudowłosej.
***
Ahoj! Mam pytanie, czy rozdział wyświetla wam się ze zwykłą czcionką, czy to tylko mój laptop oszalał? Hm... W dodatku coś mi się stało z "ć"... Ech. Dobra, nie mam żadnych ogłoszeń, wszystkie rozdziały napisane, tylko je jeszcze popoprawiam, nowe rozdziały się piszą, więc taak... Dziękuję za komentarze :)
Cóż mi się wyświetla zwykłą czcionką. No.proszę chłopcy sobie chyba za dobrze nie poradzili skoro przerwali dziewczyną weekend. Rozdział bardzo fajny tylko trochę szkoda że to już koniec ale pociesza mnie fakt że masz zamiar opublikować nowe opowiadanie.
OdpowiedzUsuńMnie też pociesza fakt że będzie kolejna historia :D Coś tak czułam że nie dadzą sobie rady sami z dziećmi.W końcu kobiety są niezastąpione :D
OdpowiedzUsuń