niedziela, 19 lipca 2015

Rocznica + miniaturka numer 14 – „Współczesny Hogwart”



Wyobraźcie sobie, że Huncwoci żyją w naszych czasach… Macie to przed oczami? Więc zapraszam!


***


            - Ten kretyn polubił moje zdjęcie na Magobook’u! – krzyknęłam do strzelającej sobie selfies Dorcas.
Siódmy rok nauki w Hogwarcie nie zaczął się dla mnie najprzyjemniej. Cały mój Magobook’owy wall był zawalony miłosnymi wpisami od jednej, jakże irytującej persony.
James Potter, moje przekleństwo.
            - Kurde, Lily, weź mi potrzymaj mój selfie stick,  i ogarnijmy jakąś nową fotkę na Intagrama, bo ta obrzydliwa Astoria ma więcej followersów ode mnie! – zawołała Dorcas, rzucając mi kijek od samojebek do ręki.
            - Na Merlina, Dor, ale czemu ty jesteś w samym staniku? – zapytałam, patrząc na prężącą się Dorcas i robiącą dzióbek do lustra.
            - Zdobędę tych zasranych followersów sposobem, nie? – odparła i stanęła koło mnie. – Ściągaj bluzkę i rób dzióbek… Czemu mój chirurg nie powiększył mi bardziej ust? Nie wydaje ci się, że są za małe?
Z całą pewnością usta Dorcas nie były małe. Tak samo jak jej cycki. I tyłek. Wszystko było robotą chirurga – magika.
            - Nie będę ściągać bluzki, bo Potter się spuści – odparłam, wydymając usta.
Od razu po oczach strzelił mi ostry rozbłysk flesza.
            - Kurna, Dorcas, ostrzegaj! – zawołałam przecierając oczy.
            - No co, dobrze wydęłaś usteczka – odpowiedziała dziewczyna, nadal wdzięcząc się pod obstrzałem smartphona.


***


            - Evans napisała: „Mam nowy towar”… Myślicie, że chodzi o nowego chłopaka, czy o dopalacze? – zapytał James, patrząc na kumpli.
Syriusz właśnie nagrywał nowego vloga, na swój dobrze prosperujący kanał na Youtube, Remus czytał e-book’a, a Peter strzelał fotki jedzenia i jak maniak wrzucał je na Instagrama i swojego kulinarnego bloga.
            - Pewnie znowu coś wymyślili na tym kółku eliksirowym – odparł Remus, odkładając czytnik Kindle obok talerza.
- Ostatni towar nieźle trzepał – dodał Syriusz, odkładając zgrabną kamerkę na stół. – Myślicie, że powinienem założyć sobie Snapchat? Moi fani żądni są każdej chwili z mojego życia!
- Jak chcesz – odparł James, drapiąc się po głowie. – Ja tam myślę nad Tinderem, Dorcas mi ostatnio powiedziała, że Evans sobie założyła…
- Evans? – zapytał z niedowierzaniem Syriusz. – A po co jej? Przecież to pewnie dziewica, a wiadomo po co jest Tinder, nie? Hehe.
- Może chce kogoś poznać? – wtrącił się Peter, kiedy już nastrzelał odpowiednią ilość fotek, które teraz skrupulatnie pokrywał różnymi filtrami z najnowszej aplikacji i wrzucał na bloga.
- Na Tinderze poznajesz kogoś, żeby uprawiać seks – wyjaśnił dobitnie Syriusz.
Syriusz, oczywiście znał temat. Można powiedzieć, że z pierwszej ręki…
            - Serio? – zapytał James.
Wyobraźnia zaczęła mu pracować.
            - No, coś w tym jest – powiedział Remus. – Chciałem kogoś ciekawego poznać, a skończyło się na samych propozycjach… Wiecie jakich – dodał, szybko unosząc brwi.
            - Luniaczku, kto by pomyślał… - mruknął Syriusz i zaraz zmienił temat. – Widzieliście sexy fotkę Evans i Meadowes z kibla? – zapytał przyjaciół, pokazując im swojego smatphona z otwartym Instagramem czarnowłosej.
            - Łooo – wykrztusił Potter, wyrywając mu telefon. – Może napiszę: „Sexy dziunie”?
            - Dziunie? – zapytał Remus. – Nie brzmi to dobrze…
            - No, szczególnie biorąc pod uwagę to, że Meadowes wygląda jak typowa dziunia – odparł Syriusz po chwili zastanowienia. – Lubię te z wielkimi ustami, cyckami i tyłkami… Chyba do niej uderzę, co myślicie? Będziemy jak Kanye West i Kim Kardashian! Tak samo sławni, tak samo próżni…
            - Chyba o czymś zapomniałeś – powiedział James.
            - O czym?
            - Nie jesteś raperem, tylko gadasz o stylizacji włosów na youtube…
Syriusz wykrzywił usta w podkówkę. I od razu podzielił się tym, jak przyjaciel zniszczył jego marzenia, ze wszystkimi znajomymi z Magobook’a.


***


            - Lil, Syriusz napisał na Magobook’u, że razem wyglądalibyśmy jak Kimmy i Kanye! – zawołała Dorcas, gdy wychodziłyśmy po śniadaniu na szkolne błonia. Oczywiście, na małą sesyjkę.
            - Lol – odparłam, wyobrażając sobie czarnowłosą z Blackiem. Chociaż, właściwie…
            - I od razu James napisał, że wy razem wyglądalibyście jak Brad Pitt i Angelina Jolie, tylko wiesz, przefarbowana Angie… No i z piegami. Ale nie martw się! Doktor Phil wysłał mi kwas glikolowy, to zaraz naprawimy ci buźkę – odparła Dorcas i rozejrzała się po błoniach. – Romantyczna sesyjka nad jeziorem? Czy może seksowna na boisku do quidditcha?
            - Romantyczna – odparłam, szybko pisząc komentarz pod wpisem Pottera.
„Nigdy nie będziesz wyglądał jak Brad, Potter.”


***


Wyszli na szkolne błonia. Syriusz chciał wypróbować swoją nową kamerkę GoPro, którą to przyczepił do swoich przedłużanych włosów, aby jego youtubowi fani, mogli widzieć każdą chwilę z jego życia.
            - Patrz Rogaczu, kto to sobie strzela selfie nad wodą… Założę się, że podpiszą: #romantycznie #jeziorobezdna #zpsiapsiółką – zarechotał Syriusz, jakby sam nigdy nie hasztagował swoich foci z insta.
            - Podejdziemy? – zapytał, chociaż nie było takiej potrzeby. Syriusz już wstawił na wall’a wiadomość, że idą nad szkolne jeziorko.
            - Elo – przywitali się, patrząc na wijącą się na kamieniu Dorcas, z kijem do samojebek. Wyglądało to komicznie, ale przecież już wszyscy byli przyzwyczajeni do takich widoków…
            - Patrzcie co sobie ostatnio kupiłem na ebay’u – powiedział Syriusz i wskazał na swoje włosy, w których to kryła się kamerka. – Powiedzcie coś do moich fanów, nadaję na żywo!
            - Spadaj Black – mruknęła Lily, zaczytana w czymś na swoim smartphonie.
            - Tinderujesz? – zapytał James, stając obok dziewczyny.
Lily zamrugała.
            - Kto ci powiedział, że mam Tindera? – zapytała.
James mimowolnie spojrzał na Syriusza, który nagrywał wyginającą się Dorcas.
            - To #łajzy…


***


Obserwowałam każdego z osobna i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Każdy z nas trzymał w ręku jakieś urządzenie elektryczne. No, lub jak Syriusz – na głowie.
            - „Świat oszalał” – wklepałam na telefonie i dodałam na Magobook’u.
            - Wiem, Evans, a ja wraz z nim… Na twoim punkcie  – mruknął mi Potter koło ucha.
Przewróciłam oczami i otworzyłam Tindera. W końcu miało się okazać, kto według wszelkich preferencji i innych takich, powinien do mnie pasować. Może będzie to ktoś tak przystojny, jak ten facet, który w „The Vampire Diaries” gra Damona? Albo może ten który grał Edwarda Cullena? Cholera, co ja tak gustuję w wampirach?! Hm, to może ten z „50 Shades of Grey”? Kaloryfer miał zacny.
            - No – mruknęłam, pośpieszając wolno działającą apkę. – O żesz! – krzyknęłam, widząc tylko jedno zdjęcie.
Roześmiana facjata patrzyła na mnie z błyskiem w ciemnym oku. Nie było by tak źle, gdybym nie wiedziała, do kogo należy ta twarz…
            - Widzisz, Evans, to od zawsze było przeznaczenie – powiedział Potter, zaglądając mi przez ramię.
            - #wkurzona – mruknęłam.


***


            - Owocny dzień, nie sądzisz? – zapytała Dorcas, obficie smarując swoje olbrzymie usta Lip Maximizerem Diora.
            - A jakże – odparłam, przypominając sobie radochę Pottera, gdy przyznałam mu maksymalną liczbę punktów na Tinderze.
            - Wiesz, że Syriusz zaproponował mi, że moglibyśmy razem założyć kanał na youtube? – zapytała, a gdy pokręciłam głową, dodała: - On będzie opowiadał o włosach i o swoim zajebistym życiu, a ja będę mówić o operacjach plastycznych, botoxie, kwasie hialuronowym, kosmetykach, stylizacjach, urządzaniu domu, gotowaniu, kręceniu filmików, tańcu, makijażu…
Spojrzałam na Dorcas z podziwem.
            - Dor, z ciebie to istny człowiek renesansu, normalnie.
            - WTF? – odparła.
Pokręciłam głową i z niechęcią zgodziłam się na zaproponowaną przez Pottera randkę. Pisząc mu to na „skajpaju”.


***


            - Lanczyk, branczyk, świeży soczek, czy wegański burger?
Potter sypał propozycjami jak Dorcas nowymi kolorami szminek. Lub z szybkością nowych komentów pod roznegliżowaną fotką na insta.
            - Belgijskie frytki – zadecydowałam, chociaż doskonale wiedziałam, że co najmniej od roku są już passe.
            - Lubię to – powiedział Potter.
            - Dokładnie, daję lajka mojej wypowiedzi – powiedziałam, na co oboje się uśmiechnęliśmy.
            - Zahaczymy o Starbucks? – zapytałam, skrycie marząc o średniej Latte, z sojowym mlekiem i oczywiście – bez cukru.
            - Co, focia na insta? – zagadnął, a gdy skinęłam głową, weszliśmy do kawiarni.
Gdy wreszcie dostaliśmy swoje kubki, oczywiście podpisane i z narysowanymi uśmiechniętymi emotikonami, ruszyliśmy w stronę mniej modnej części Hogsmeade.
            - Frytki belgijskie razy dwa, z sosami andalouse – powiedział Potter.
Po chwili, trzymaliśmy parujące frytki i usiedliśmy na leżakach, rozstawionych dookoła food - truck'a.
            - Strzelić ci fotkę? – zapytał brunet. – Widzę, że nie wzięłaś swojego kijka do selfie – dodał, jakby zmartwiony.
            - Nie, dzięki – odparłam. – Więc… - zagaiłam. – Widziałeś ostatnie nagranie Dor i Syriusza?
            - To z recenzją wosku do włosów i pokazu najnowszych lakierów z O.P.I, Dorcas?
            - Taaa. Nie uważasz, że oni do siebie… pasują? – zapytałam. Byłam ciekawa, czy tylko ja to widzę.
            - Też tak myślę – odparł podnosząc się z leżaka. – Chodźmy jeszcze na mrożony jogurt…


***


            - Nie było tak źle, co? – zapytał Potter, gdy dochodziliśmy do Wieży Gryffindoru.
Po frytkach, poszliśmy na mrożony jogurt. Przerażające było to, że Potter doskonale wiedział, jakie lubię dodatki. Chociaż… W erze, gdy wszystko jest podane jak na tacy, na instagramie, czy Magobook’u, czego innego mogłam się spodziewać?
            - Było spoko – odparłam lakonicznie, zapisując sobie w pamięci to, że mam polubić nasze wspólne zdjęcie z randki, na profilu Pottera.
            - Może dodamy sobie jakiś cytat, zamiast zwykłego podpisu pod zdjęciem? – zapytał.
Spojrzałam na niego podejrzliwie. To było trochę obciachowe…
            - Jaki?
            - Na przykład – zaczął: - Amor vincit omnia?
            - Jakie Amor, Potter!? – wydarłam się.
Co on sobie myśli, jedna randka i już wielkie love? WTF, Potter?!
            - No dobra, to chociaż: „#frytkibelgijskie #supertowarzystwo #randka #odjazdowo”?
            - Może być – mruknęłam.
Potter od razu wklepał to coś, na swoim smartphonie, przez co byłam zmuszona do polajkowania tego. Na insta i Magobook’u of course.
            - To może chociaż buziaczek na dobranoc? – zapytał.
Przewróciłam oczami.
            - W policzek – zadecydowałam.
I wszystko było by dobrze, gdyby kretyn Black, nie strzelił nam fotki.
Fotki, która można powiedzieć, była dowodem naszej znajomości, na stopie „coś więcej niż wrogowie, ale mniej niż kochankowie”.
Jednak z każdym kolejnym wypadem na kawkę do Starbunia, czy na mrożony jogurt, lub nawet wege burgera, nasze uczucie rozkwitało.
I zostało skrupulatnie udokumentowane na Magobook’u, Instagramie, Snapchacie oraz innych portalach społeczności czarodziejskiej…


***


Dzisiaj, 19 lipca mija dokładnie rok od założenia bloga!! <fanfary> 
Jestem w szoku, gdy zakładałam, myślałam, że zaraz to usunę. A tu proszę, już rok wypisuję te głupoty, niewiarygodne :)
Miniaturka prześmiewcza - ale bardzo z życia wzięta. Mam parę koleżanek, których zachowanie zainspirowało mnie, do stworzenia tego czegoś.
Postanowiłam, że nie będę zawieszać bloga, najwyżej rozdziały będą ukazywać się rzadziej. Może raz na tydzień, albo na dwa. Będzie to zależało od wielu czynników.
Na pewno w tym miesiącu ukaże się jeszcze jeden rozdział :)

5 komentarzy:

  1. Hahaha jakbym widziała moje koleżanki hahah to samo ! Ja czuję się przy nich taka zacofan haha :P fajna miniaturka i gratulacje z okazji rocznicy bloga :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje z okazji rocznicy. Miniaturka świetna i taka z życia wzięta.
    Obliviate

    OdpowiedzUsuń
  3. Z każdą linijką tekstu byłam co raz bardziej załamana. To znaczy z Twojej strony to świetny pomysł, wykonanie równie genialne, ale dobił mnie fakt, że za kilkanaście lat tak może wyglądać rzeczywistość. To okropne, żałosne i dobijające. Na samą myśl czuje jak podchodzi mi kolacja do gardła.
    Miłego życia i zapraszam do mnie. :)
    red-flour.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, ja też się załamałam, gdy przeczytałam to, co napisałam. Bo uwierzcie, pisała to osoba, która nawet nie ma Facebook'a! Ani tym bardziej reszty tych portali, typu Instagram, Snapchat itd...
      Jestem załamana, świat zmierza w naprawdę złym kierunku. I już nawet nie chodzi mi o to paradowanie z kawą ze "Starbunia", bycie modnym i szpanowaniem najnowszym Iphonem, ale to pokazywanie swojego życia w internecie, publikowanie dosłownie wszystkiego, każdego momentu z życia. Jest to przerażające i niepokojące.
      Pomijając te wszystkie okropności, cieszę się, że skomentowałaś i na pewno wpadnę na Twojego bloga ;)

      Usuń
    2. Mam podobne podejście... tyle, że ja mimo to mam facebooka. Nie jestem uzależniona i nie wiedzę problemu w nie korzystaniu jakiś czas, ale no daje mi on możliwość kontakt z osobami mieszkającym daleko i z którymi najzwyczajniej nie mogę cały czas się spotykać.
      Ale co do tekstu to nie ma co się załamywać. Trzeba podejść z dystansem i nadzieją, że nic takiego nigdy nie stanie się rzeczywistością!

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.