Wyobraźcie sobie, że
Huncwoci żyją w naszych czasach… Macie to przed oczami? Więc zapraszam!
***
- Ten kretyn polubił moje zdjęcie na Magobook’u! –
krzyknęłam do strzelającej sobie selfies Dorcas.
Siódmy rok nauki w Hogwarcie
nie zaczął się dla mnie najprzyjemniej. Cały mój Magobook’owy wall był zawalony
miłosnymi wpisami od jednej, jakże irytującej persony.
James Potter, moje
przekleństwo.
- Kurde, Lily, weź mi potrzymaj mój selfie stick, i ogarnijmy jakąś nową fotkę na Intagrama, bo
ta obrzydliwa Astoria ma więcej followersów ode mnie! – zawołała Dorcas,
rzucając mi kijek od samojebek do ręki.
- Na Merlina, Dor, ale czemu ty jesteś w samym staniku? –
zapytałam, patrząc na prężącą się Dorcas i robiącą dzióbek do lustra.
- Zdobędę tych zasranych followersów sposobem, nie? –
odparła i stanęła koło mnie. – Ściągaj bluzkę i rób dzióbek… Czemu mój chirurg
nie powiększył mi bardziej ust? Nie wydaje ci się, że są za małe?
Z całą pewnością usta Dorcas
nie były małe. Tak samo jak jej cycki. I tyłek. Wszystko było robotą chirurga –
magika.
- Nie będę ściągać bluzki, bo Potter się spuści –
odparłam, wydymając usta.
Od razu po oczach strzelił mi
ostry rozbłysk flesza.
- Kurna, Dorcas, ostrzegaj! – zawołałam przecierając
oczy.
- No co, dobrze wydęłaś usteczka – odpowiedziała
dziewczyna, nadal wdzięcząc się pod obstrzałem smartphona.
***
- Evans napisała: „Mam nowy towar”… Myślicie, że chodzi o
nowego chłopaka, czy o dopalacze? – zapytał James, patrząc na kumpli.
Syriusz właśnie nagrywał
nowego vloga, na swój dobrze prosperujący kanał na Youtube, Remus czytał
e-book’a, a Peter strzelał fotki jedzenia i jak maniak wrzucał je na Instagrama
i swojego kulinarnego bloga.
- Pewnie znowu coś wymyślili na tym kółku eliksirowym –
odparł Remus, odkładając czytnik Kindle obok talerza.
-
Ostatni towar nieźle trzepał – dodał Syriusz, odkładając zgrabną kamerkę na
stół. – Myślicie, że powinienem założyć sobie Snapchat? Moi fani żądni są
każdej chwili z mojego życia!
-
Jak chcesz – odparł James, drapiąc się po głowie. – Ja tam myślę nad Tinderem,
Dorcas mi ostatnio powiedziała, że Evans sobie założyła…
-
Evans? – zapytał z niedowierzaniem Syriusz. – A po co jej? Przecież to pewnie
dziewica, a wiadomo po co jest Tinder, nie? Hehe.
-
Może chce kogoś poznać? – wtrącił się Peter, kiedy już nastrzelał odpowiednią ilość
fotek, które teraz skrupulatnie pokrywał różnymi filtrami z najnowszej
aplikacji i wrzucał na bloga.
- Na
Tinderze poznajesz kogoś, żeby uprawiać seks – wyjaśnił dobitnie Syriusz.
Syriusz, oczywiście znał
temat. Można powiedzieć, że z pierwszej ręki…
- Serio? – zapytał James.
Wyobraźnia zaczęła mu pracować.
- No, coś w tym jest – powiedział Remus. – Chciałem kogoś
ciekawego poznać, a skończyło się na samych propozycjach… Wiecie jakich – dodał,
szybko unosząc brwi.
- Luniaczku, kto by pomyślał… - mruknął Syriusz i zaraz
zmienił temat. – Widzieliście sexy fotkę Evans i Meadowes z kibla? – zapytał
przyjaciół, pokazując im swojego smatphona z otwartym Instagramem czarnowłosej.
- Łooo – wykrztusił Potter, wyrywając mu telefon. – Może
napiszę: „Sexy dziunie”?
- Dziunie? – zapytał Remus. – Nie brzmi to dobrze…
- No, szczególnie biorąc pod uwagę to, że Meadowes
wygląda jak typowa dziunia – odparł Syriusz po
chwili zastanowienia. – Lubię te z wielkimi ustami, cyckami i tyłkami… Chyba do
niej uderzę, co myślicie? Będziemy jak Kanye West i Kim Kardashian! Tak samo
sławni, tak samo próżni…
- Chyba o czymś zapomniałeś – powiedział James.
- O czym?
- Nie jesteś raperem, tylko gadasz o stylizacji włosów na
youtube…
Syriusz wykrzywił usta w
podkówkę. I od razu podzielił się tym, jak przyjaciel zniszczył jego marzenia,
ze wszystkimi znajomymi z Magobook’a.
***
- Lil, Syriusz napisał na Magobook’u, że razem
wyglądalibyśmy jak Kimmy i Kanye! – zawołała Dorcas, gdy wychodziłyśmy po
śniadaniu na szkolne błonia. Oczywiście, na małą sesyjkę.
- Lol – odparłam, wyobrażając sobie czarnowłosą z
Blackiem. Chociaż, właściwie…
- I od razu James napisał, że wy razem wyglądalibyście
jak Brad Pitt i Angelina Jolie, tylko wiesz, przefarbowana Angie… No i z
piegami. Ale nie martw się! Doktor Phil wysłał mi kwas glikolowy, to zaraz naprawimy ci buźkę – odparła Dorcas i rozejrzała się po błoniach. – Romantyczna
sesyjka nad jeziorem? Czy może seksowna na boisku do quidditcha?
- Romantyczna – odparłam, szybko pisząc komentarz pod
wpisem Pottera.
„Nigdy nie będziesz wyglądał
jak Brad, Potter.”
***
Wyszli na szkolne błonia.
Syriusz chciał wypróbować swoją nową kamerkę GoPro, którą to przyczepił do
swoich przedłużanych włosów, aby jego youtubowi fani, mogli widzieć każdą
chwilę z jego życia.
- Patrz Rogaczu, kto to sobie strzela selfie nad wodą…
Założę się, że podpiszą: #romantycznie #jeziorobezdna #zpsiapsiółką – zarechotał
Syriusz, jakby sam nigdy nie hasztagował swoich foci z insta.
- Podejdziemy? – zapytał, chociaż nie było takiej
potrzeby. Syriusz już wstawił na wall’a wiadomość, że idą nad szkolne jeziorko.
- Elo – przywitali się, patrząc na wijącą się na kamieniu
Dorcas, z kijem do samojebek. Wyglądało to komicznie, ale przecież już wszyscy
byli przyzwyczajeni do takich widoków…
- Patrzcie co sobie ostatnio kupiłem na ebay’u –
powiedział Syriusz i wskazał na swoje włosy, w których to kryła się kamerka. –
Powiedzcie coś do moich fanów, nadaję na żywo!
- Spadaj Black – mruknęła Lily, zaczytana w czymś na
swoim smartphonie.
- Tinderujesz? – zapytał James, stając obok dziewczyny.
Lily zamrugała.
- Kto ci powiedział, że mam Tindera? – zapytała.
James mimowolnie spojrzał na
Syriusza, który nagrywał wyginającą się Dorcas.
- To #łajzy…
***
Obserwowałam każdego z
osobna i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Każdy z nas trzymał w ręku jakieś
urządzenie elektryczne. No, lub jak Syriusz – na głowie.
- „Świat oszalał” – wklepałam na telefonie i dodałam na
Magobook’u.
- Wiem, Evans, a ja wraz z nim… Na twoim punkcie – mruknął mi Potter koło ucha.
Przewróciłam oczami i
otworzyłam Tindera. W końcu miało się okazać, kto według wszelkich preferencji
i innych takich, powinien do mnie pasować. Może będzie to ktoś tak przystojny,
jak ten facet, który w „The Vampire Diaries” gra Damona? Albo może ten który
grał Edwarda Cullena? Cholera, co ja tak gustuję w wampirach?! Hm, to może ten
z „50 Shades of Grey”? Kaloryfer miał zacny.
- No – mruknęłam, pośpieszając wolno działającą apkę. – O
żesz! – krzyknęłam, widząc tylko jedno zdjęcie.
Roześmiana facjata patrzyła
na mnie z błyskiem w ciemnym oku. Nie było by tak źle, gdybym nie wiedziała, do
kogo należy ta twarz…
- Widzisz, Evans, to od zawsze było przeznaczenie –
powiedział Potter, zaglądając mi przez ramię.
- #wkurzona – mruknęłam.
***
- Owocny dzień, nie sądzisz? – zapytała Dorcas, obficie
smarując swoje olbrzymie usta Lip Maximizerem Diora.
- A jakże – odparłam, przypominając sobie radochę
Pottera, gdy przyznałam mu maksymalną liczbę punktów na Tinderze.
- Wiesz, że Syriusz zaproponował mi, że moglibyśmy razem
założyć kanał na youtube? – zapytała, a gdy pokręciłam głową, dodała: - On
będzie opowiadał o włosach i o swoim zajebistym życiu, a ja będę mówić o
operacjach plastycznych, botoxie, kwasie hialuronowym, kosmetykach,
stylizacjach, urządzaniu domu, gotowaniu, kręceniu filmików, tańcu, makijażu…
Spojrzałam na Dorcas z
podziwem.
- Dor, z ciebie to istny człowiek renesansu, normalnie.
- WTF? – odparła.
Pokręciłam głową i z
niechęcią zgodziłam się na zaproponowaną przez Pottera randkę. Pisząc mu to na
„skajpaju”.
***
- Lanczyk, branczyk, świeży soczek, czy wegański burger?
Potter sypał propozycjami
jak Dorcas nowymi kolorami szminek. Lub z szybkością nowych komentów pod
roznegliżowaną fotką na insta.
- Belgijskie frytki – zadecydowałam, chociaż doskonale
wiedziałam, że co najmniej od roku są już passe.
- Lubię to – powiedział Potter.
- Dokładnie, daję lajka mojej wypowiedzi – powiedziałam,
na co oboje się uśmiechnęliśmy.
- Zahaczymy o Starbucks? – zapytałam, skrycie marząc o
średniej Latte, z sojowym mlekiem i oczywiście – bez cukru.
- Co, focia na insta? – zagadnął, a gdy skinęłam głową,
weszliśmy do kawiarni.
Gdy wreszcie dostaliśmy
swoje kubki, oczywiście podpisane i z narysowanymi uśmiechniętymi emotikonami,
ruszyliśmy w stronę mniej modnej części Hogsmeade.
- Frytki belgijskie razy dwa, z sosami andalouse –
powiedział Potter.
Po chwili, trzymaliśmy
parujące frytki i usiedliśmy na leżakach, rozstawionych dookoła food - truck'a.
- Strzelić ci fotkę? – zapytał brunet. – Widzę, że nie
wzięłaś swojego kijka do selfie – dodał, jakby zmartwiony.
- Nie, dzięki – odparłam. – Więc… - zagaiłam. – Widziałeś
ostatnie nagranie Dor i Syriusza?
- To z recenzją wosku do włosów i pokazu najnowszych
lakierów z O.P.I, Dorcas?
- Taaa. Nie uważasz, że oni do siebie… pasują? –
zapytałam. Byłam ciekawa, czy tylko ja to widzę.
- Też tak myślę – odparł podnosząc się z leżaka. –
Chodźmy jeszcze na mrożony jogurt…
***
- Nie było tak źle, co? – zapytał Potter, gdy
dochodziliśmy do Wieży Gryffindoru.
Po frytkach, poszliśmy na
mrożony jogurt. Przerażające było to, że Potter doskonale wiedział, jakie lubię
dodatki. Chociaż… W erze, gdy wszystko jest podane jak na tacy, na instagramie,
czy Magobook’u, czego innego mogłam się spodziewać?
- Było spoko – odparłam lakonicznie, zapisując sobie w
pamięci to, że mam polubić nasze wspólne zdjęcie z randki, na profilu Pottera.
- Może dodamy sobie jakiś cytat, zamiast zwykłego podpisu
pod zdjęciem? – zapytał.
Spojrzałam na niego
podejrzliwie. To było trochę obciachowe…
- Jaki?
- Na przykład – zaczął: - Amor vincit omnia?
- Jakie Amor, Potter!? – wydarłam się.
Co on sobie myśli, jedna
randka i już wielkie love? WTF, Potter?!
- No dobra, to chociaż: „#frytkibelgijskie
#supertowarzystwo #randka #odjazdowo”?
- Może być – mruknęłam.
Potter od razu wklepał to
coś, na swoim smartphonie, przez co byłam zmuszona do polajkowania tego. Na
insta i Magobook’u of course.
- To może chociaż buziaczek na dobranoc? – zapytał.
Przewróciłam oczami.
- W policzek – zadecydowałam.
I wszystko było by dobrze,
gdyby kretyn Black, nie strzelił nam fotki.
Fotki, która można powiedzieć,
była dowodem naszej znajomości, na stopie „coś więcej niż wrogowie, ale mniej
niż kochankowie”.
Jednak z każdym kolejnym
wypadem na kawkę do Starbunia, czy na mrożony jogurt, lub nawet wege burgera,
nasze uczucie rozkwitało.
I zostało skrupulatnie udokumentowane
na Magobook’u, Instagramie, Snapchacie oraz innych portalach społeczności
czarodziejskiej…
***
Dzisiaj, 19 lipca mija dokładnie rok od założenia bloga!! <fanfary>
Jestem w szoku, gdy zakładałam, myślałam, że zaraz to usunę. A tu proszę, już rok wypisuję te głupoty, niewiarygodne :)
Miniaturka prześmiewcza - ale bardzo z życia wzięta. Mam parę koleżanek, których zachowanie zainspirowało mnie, do stworzenia tego czegoś.
Postanowiłam, że nie będę zawieszać bloga, najwyżej rozdziały będą ukazywać się rzadziej. Może raz na tydzień, albo na dwa. Będzie to zależało od wielu czynników.
Na pewno w tym miesiącu ukaże się jeszcze jeden rozdział :)
Hahaha jakbym widziała moje koleżanki hahah to samo ! Ja czuję się przy nich taka zacofan haha :P fajna miniaturka i gratulacje z okazji rocznicy bloga :*
OdpowiedzUsuńGratuluje z okazji rocznicy. Miniaturka świetna i taka z życia wzięta.
OdpowiedzUsuńObliviate
Z każdą linijką tekstu byłam co raz bardziej załamana. To znaczy z Twojej strony to świetny pomysł, wykonanie równie genialne, ale dobił mnie fakt, że za kilkanaście lat tak może wyglądać rzeczywistość. To okropne, żałosne i dobijające. Na samą myśl czuje jak podchodzi mi kolacja do gardła.
OdpowiedzUsuńMiłego życia i zapraszam do mnie. :)
red-flour.blogspot.com
Taak, ja też się załamałam, gdy przeczytałam to, co napisałam. Bo uwierzcie, pisała to osoba, która nawet nie ma Facebook'a! Ani tym bardziej reszty tych portali, typu Instagram, Snapchat itd...
UsuńJestem załamana, świat zmierza w naprawdę złym kierunku. I już nawet nie chodzi mi o to paradowanie z kawą ze "Starbunia", bycie modnym i szpanowaniem najnowszym Iphonem, ale to pokazywanie swojego życia w internecie, publikowanie dosłownie wszystkiego, każdego momentu z życia. Jest to przerażające i niepokojące.
Pomijając te wszystkie okropności, cieszę się, że skomentowałaś i na pewno wpadnę na Twojego bloga ;)
Mam podobne podejście... tyle, że ja mimo to mam facebooka. Nie jestem uzależniona i nie wiedzę problemu w nie korzystaniu jakiś czas, ale no daje mi on możliwość kontakt z osobami mieszkającym daleko i z którymi najzwyczajniej nie mogę cały czas się spotykać.
UsuńAle co do tekstu to nie ma co się załamywać. Trzeba podejść z dystansem i nadzieją, że nic takiego nigdy nie stanie się rzeczywistością!