poniedziałek, 6 lipca 2015

Miniaturka numer 12



Jedna z moich pierwszych miniaturek ;) Co, wydaje mi się, że widać.


31 października 1981


- Lily, wstawaj! Mówię ci wstawaj – powiedział James potrząsając moim ramieniem.
- Niee – wyjęczałam spod kołdry i położyłam sobie poduszkę na głowę.
Wczoraj Harry nie dawał nam spać – usnął dopiero po 1 w nocy, a i tak często się budził. 
James gdzieś poszedł, więc spokojnie mogłam znowu odpływać w senne marzenia, gdy poczułam ucisk na brzuchu.
- Ma-ma – usłyszałam cieniutki głosik.
Wyjęłam głowę spod kołdry i uśmiechnęłam się do Harry’ego leżącego na moim brzuchu.
- Witaj, słoneczko – powiedziałam i przykryłam chłopca kołdrą. – Śpimy? – zapytałam, lecz jedyną odpowiedzią było pacnięcie mnie rączką i głośne: „nie”!




- James, potrzymasz Harry’ego? – zapytałam męża, właściwie wrzucając mu dziecko w ramiona. Poszłam do kuchni, żeby przygotować obiad.
- Gotowe – powiedziałam po jakimś czasie, wchodząc do salonu. – James, obiecałeś!
- Ale on to tak lubi! – odparł brunet, patrząc z uśmiechem na Harry’ego lewitującego na dziecięcej miotełce nad podłogą.
- Może spaść, te miotełki są dla dwulatków, Harry jest za mały – pouczyłam męża i zdjęłam niezadowolonego Harry’ego z miotły.
Harry bardzo dobrze nauczył się okazywać niezadowolenie – najczęściej wtedy głośno krzyczał i machał piąstkami.
- Ojejku, jacy jesteśmy źli – powiedziałam do chłopca, gdy opadłam na kanapę obok męża. – Syriusz napisał? – zapytałam, wskazując na kopertę leżącą na stoliku.
- Tak, ukrywa się, tak jak uzgodniliśmy – odparł James i potarł czoło. – Męczy mnie to siedzenie w domu, ukrywanie się – dodał, gilgocząc małego po brzuszku.
- Miałeś ostatnio swój wypad w niewidce, nie narzekaj – powiedziałam, przytulając się do niego. – Tak się cieszę, że to jednak Syriusz został naszym Strażnikiem Tajemnicy… Nie wiem o co to chodzi, ale mam dziwne przeczucia co do Petera – dodałam, bawiąc się obrączką.
James spojrzał na mnie.
- Znowu te twoje przeczucia? Może jednak trzeba było kontynuować naukę wróżbiarstwa – zażartował i wziął śpiącego Harry’ego na kolana.
- A ty się śmiejesz! Kobiety mają rozwiniętą intuicję, zobaczysz, jeszcze będziesz mi dziękował, że przekonałam cię, że wasz plan jest zwyczajnie głupi – burknęłam i poszłam do kuchni.




Wieczór 31 października nie różnił się niczym od poprzednich wieczorów – spędzaliśmy go we trójkę na zabawie piłeczkami, albo innymi zabawkami Harry’ego.
I gdy rzucałam piłeczką do dziecka, usłyszałam znajomy dźwięk teleportacji i głośne walenie do drzwi.
- Otwórzcie, to ja, Syriusz! – zawołał znajomy głos. James podszedł do drzwi z różdżką.
- Co jest największym osiągnięciem Huncwotów? – zapytał James, trzymając różdżkę w pogotowiu.
- Mapa Huncwotów, Rogaczu, tracę cierpliwość! – zawołał.
James zdjął zaklęcie i wpuścił Syriusza do domu.
- Cześć Lily, Harry, chłopie ale wyrosłeś! – zawołał Syriusz.
- Co ty tu robisz? – zapytałam zdenerwowana. – Miałeś się ukrywać!
Syriusz uśmiechnął się krzywo.
- Mam zarazem złe i dobre wiadomości – powiedział poważniejąc. – Usiądźcie.
Gdy już wszyscy byliśmy usadzeni na kanapie w salonie, Syriusz przemówił.
- Voldemort został pokonany.
Szeroko otworzyłam oczy i spojrzałam na zszokowanego Jamesa.
- Jak to? – zapytał.
- Ktoś zdradził Longbottomów, wdarł się do ich domu… Frank nie żyje, Alicja też. Jedynie Neville…
- Co z Nevillem? – zapytałam, połykając łzy i myśląc o przyjaciółce.
- Neville przeżył. Została mu tylko cholerna blizna na czole – powiedział Syriusz i szybko wstał z fotela. – Dumbledore mnie zawiadomił, nikt nie wie jak niespełna dwuroczne dziecko mogło pokonać największego czarnoksiężnika naszych czasów! – krzyknął wzburzony Syriusz. Opanował się, gdy Harry się wykrzywił i zaczął płakać.
- Kto… - zaczęłam. – Kto był Strażnikiem Tajemnicy Franka i Alicji? – zapytałam, czując spływające łzy po policzkach.
Syriusz spojrzał na mnie ostro i zwrócił się do Jamesa.
- Peter Pettigrew – wyszeptał i opadł ciężko na fotel.




Dalsze wydarzenia pamiętam jak przez mgłę.
Pogrzeb przyjaciół.
Aresztowanie i osądzenie Petera Pettigrew.
Wyłapanie i osądzenie większości Śmierciożerców.
W końcu nastały normalne dni – bez codziennego strachu, bez lęku o przyszłość wszystkich czarodziei.
Nastał pokój.




- Harry! – krzyknęłam do syna.
Harry skończył już 11 lat i wybierał się do Hogwartu.
- Obiecaj mi, że będziesz grzeczny, słuchaj nauczycieli i nie rozrabiaj – powiedziałam przytulając syna, i pocałowałam go w policzek.
- Dobrze, mamo – odparł i obdarzył mnie uśmiechem, tak bardzo podobnym do Jamesa.
- Mam coś dla ciebie – powiedział James i podał Harry’emu sporą paczkę – Otwórz dopiero w Hogwarcie – dodał i mrugnął okiem.
Harry ostatni raz nam pomachał i poszedł szukać wolnego miejsca w pociągu.
Spojrzałam na męża.
- Dałeś mu niewidkę, prawda? – zapytałam i lekko go walnęłam w ramię – Wiesz jak to się skończy…
- Nie przesadzaj – wyjęczał James i pomachał synowi. – Spójrz w lewo, to Neville Longbottom – dodał, spoglądając na chłopca wyróżniającego się wśród innych chłopców blizną na czole o kształcie błyskawicy.
- Wiesz, że to mógł być Harry? – zapytałam męża, patrząc jak Neville z babcią dzielnie przedziera się przez rozentuzjazmowany tłum.
- Wiem – odparł poważnie James, pomachał jeszcze do Harry’ego i poprowadził mnie do wyjścia z peronu.
Rzuciłam ostatnie spojrzenie na Neville’a.
Podziękowałam Opatrzności za ochronę mojego dziecka i za prawdziwego przyjaciela, jakim od tylu lat był Syriusz Black.


***

Zostałam fabryką miniaturek :p Mam chyba jeszcze ze dwie albo trzy w zapasie ;)

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna miniaturka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetna ale Nevill w żaden wgl nie pasuje mi do roli wybrańca :/ haha jednak cała trójka przeżyła - jest postęp xD czekam na rozdział i miniaturke xx

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.