piątek, 19 września 2014

Rozdział 12 Młody bóg, basen i zdjęcia

Tak, to już potwierdzone, totalnie oszalałam. Dodaję czwarty rozdział w tym tygodniu. Jak tak dalej pójdzie to niedługo skończę to opowiadanie i będzie mi bardzo smutno, niestety zżyłam się z tym oderwanym od rzeczywistości tworem. Także, niech to będzie miły weekendowy rozdział, a następnego spodziewajcie się dopiero w przyszłym tygodniu. Kolejnym powodem tak częstego dodawania rozdziałów, jest też fakt, że moje czytelniczki, to zapewne uczennice i jest mi przykro, że mając tak ładną pogodę za oknem, musicie kisić się w klasach i uczyć się o jakiś durnych cosinusach, czy innych tam jakże przydatnych w dorosłym życiu rzeczach. Dobra, już nie gadam, enjoy!



Profesor Dumbledore siedział zamyślony. Przed kwadransem z jego gabinetu wyszedł jeden z tych niepozornych uczniów, uczący się całkiem nieźle, nie wdający się w jakieś poważniejsze afery, zazwyczaj uprzejmy i niezwracający na siebie uwagi. Właśnie nad tym bolał mężczyzna z haczykowatym nosem, skoro był stosunkowo nie rzucający się w oczy, to profesor nie zwracał na niego szczególnej uwagi. A może to właśnie tacy uczniowie potrzebują więcej atencji, niż ci głośni i zbuntowani? Tak, profesor Dumbledore miał cholerne wyrzuty sumienia. Pluł sobie w brodę, jak mógł tego nie zauważyć, że ten chłopiec tak się zmienił! To nie było tak, że miał gromadę pupili i na innych nie zwracał uwagi, nie. Staruszek, był po prostu bardzo zapracowanym człowiekiem i pewnych spraw nie upilnował. A w tych coraz mroczniejszych czasach powinien być uważniejszy! Przecież widział, że Tomowi Riddle'owi przybywa coraz więcej zwolenników, widział, że zasiewa on strach i grozę wśród czarodziei. To dlaczego nie potrafił upilnować swoich uczniów, żeby chociaż oni nie przyłączali się do armii Śmierciożerców? Wrócił myślami do chwili, gdy przez drzwi jego gabinetu przeszedł jeden z tych niepozornych – Severus Snape.
- Proszę wejść – powiedział Dumbledore, zakładając na nos swoje okulary-połówki.
- Profesorze, to ja w nocy 31 października zaatakowałem Lily Evans. Jestem Śmierciożercą – powiedział uczeń podwijając rękaw czarnej szaty i pokazując Dumbledorowi Mroczny Znak. Po wyrazie twarzy profesora nie dało się niczego wyczytać. Czy był zły? Wściekły? A może zwyczajnie bezradny?
- Domyślałem się tego od pewnego czasu – powiedział cicho starzec spoglądając na czarny tatuaż – Wprawdzie James Potter cię nie wydał Severusie, ale obserwowałem was od pewnego czasu. Widziałem jak na ciebie patrzy, zauważyłem też, że panna Evans znowu na ciebie spogląda. Usiądź, musimy porozmawiać.
- Wiem, że to co zrobiłem, co robiłem, jest złe. Tylko proszę, tak bardzo chciałbym ukończyć szkołę – wyszeptał czarnowłosy chłopak.
- Severusie, nikt cię nie wyrzuca. Przyznałeś się do błędu, widzę że żałujesz. Tylko pytanie co dalej? Jak chcesz naprawić swoje błędy? Na pewno wiesz, że Voldemort nie wybacza zdrady.
Chłopak wyraźnie się spiął. Chociaż wcześniej przemyślał co chce powiedzieć, teraz miał pustkę w głowie.
- Mogę zostać szpiegiem. Będzie miał pan swojego człowieka w szeregach Czarnego Pana – wyszeptał Severus Snape patrząc prosto w oczy Dumbledore’a.

Powrót do domu z kina przebiegł o dziwo całkiem sprawnie. James i Syriusz żyli jeszcze tym, co zobaczyli na ekranie i zachwycali się pomysłowością mugoli. Nadal nam nie wierzyli, że ci aktorzy z filmu, nie są gdzieś zamknięci za ekranem i chociaż zapewnialiśmy ich, że to tylko nagrania, oni jak te osły, upierali się, że na pewno ich oszukujemy. Nawet Remus przysięgał, że nikomu nie dzieje się krzywda, ale oni jak zwykle swoje. No OK., trzeba ich będzie doedukowac z Mugoloznawstwa i tyle.
Gdy już dotarliśmy do domu, do naszych nozdrzy dotarły całkiem przyjemne aromaty. Mogę się założyć, że to mama szalejąca w kuchni. No, albo pani Gertruda.
- Wróciliśmy! Jest tu ktoś?! – zawołałam. I wtedy naszym oczom ukazał się świetny widok. Dobra, myślę, że był on ciekawy tylko dla damskiej części publiczności.
Młody bóg, tylko tyle mogę powiedzieć.
- Ty musisz być Lily? Jestem osobistym trenerem twojej mamy, oraz czasem taty – powiedział blondyn, uśmiechając się i podając mi rękę – William.
- Lily – wyszeptałam zachwycona, patrząc jak po umięśnionym torsie chłopaka spływają kropelki potu. Wow! – To są, eee, hm dziewczyny Dorcas i Mary, a to James, Remus i Syriusz – wyszeptałam łamiącym się głosem.
Dziewczyny wyglądały chyba podobnie jak ja, były zarumienione i patrzyły z niedowierzaniem na ten męski pokaz testosteronu. Chociaż gorzej było z chłopakami, mieli trochę niezadowolone miny. Ale gdybyście były facetami, a przed wami stałby młody Wiking – wysoki prawie na dwa metry blondyn, o niebieskich oczach i wyrzeźbiony niczym Dawid, och, no nie miałybyście się z czego cieszyć!
- Już jesteście? – powiedziała mama, wchodząc do holu – Właśnie sobie z Willem ćwiczyliśmy – dodała uśmiechając się do nas filuternie i zapraszając do salonu.
- Will, łazienka jest twoja – powiedziała pokazując na toaletę dla gości.
- Mamo, on jest…
- Niesamowity! Pani Evans, skąd pani go wytrzasnęła? – zapytała rozemocjonowana Dor, spoglądając tęsknie na już zamknięte drzwi od łazienki.
- To syn sąsiadki, niedawno się tu sprowadzili – odparła zadowolona rodzicielka – Potrafi wycisnąć z człowieka siódme poty.
- Już sobie to wyobrażam… - dodała Dorcas.
- Ekhm, jesteśmy tu – powiedział Black, tym swoim obrażonym tonem małego dzieciaka. Ha, dopiero teraz sobie przypomniałam, że oni też tu są! Spojrzałam na Jamesa, który nie miał zadowolonej miny, Remus wyglądał na zmieszanego, a Syriusz był po prostu obrażony. Ohoo.
- Mamo, to my chyba pójdziemy na górę. Nie trzeba ci w czymś pomóc? – zapytałam wstając z kanapy i łapiąc J za rękę.
- Idźcie, ja sobie ze wszystkim poradzę. W końcu mam do pomocy panią Gertrudę, razem damy radę.
- Lily, widziałaś? – wyszeptała Mary. W końcu przemówiła!
- Noo… - odparłam.
- Boski – dodała Dor – Takiego, to by się z łóżka nie wygoniło, co?
- Dziewczyny! My też tu jesteśmy – powiedział Remus, na co chłopcy przytaknęli.
- Dokładnie, nie wiem czym się zachwycacie! Przeciętna twarz, włosy jakieś nieułożone, doprawdy, macie tu mnie, ideał, pamiętacie? Boski Black! A zachwycacie się jakimś mięśniakiem – powiedział Łapa, jakimś takim żałosnym tonem.
- Lily, on tu będzie często przychodził? – zapytał James.
- A skąd mam wiedzieć? Mam nadzieję… - zaczęłam, ale widząc wzrok Rogacza, eh - … oczywiście, że nie będzie! – dodałam, próbując uspokoić mojego zazdrośnika. Bo, uh, powinniście widzieć jego wzrok! Normalnie wzrok zabójcy, gdybym nie była tak silna psychicznie, pewnie już bym leżała gdzieś na podłodze, ugięta pod tym prymitywnym spojrzeniem. Wiecie, coś w stylu „Uga Uga – wielki pan neandertalczyk - to być moja kobieta, a nie twoja palancie – nie gap się” .
- To dobrze, bo wolałbym cię przy nim nie widzieć – dodał sucho J, na co Syriusz pokiwał głową patrząc prosto na Dorcas.
- Ojj, bez przesady, to że sobie popatrzyłyśmy na fajne ciach… - zaczęła Mary, ale widząc wzrok i minę Remusa – Dobra, brzydki jest.
- Noo, ma za jasne włosy – dodała Dor wkładając łapę w blackowe czarne włosy i śmiesznie je tarmosząc.
- Taak, a te mięśnie, pff, pewnie się nałykał jakiś sterydów i urosły mu takie buły – dopowiedziałam, podłapując o co dziewczynom chodziło. W końcu faceci są jak, hm, jak dziewczyny? Lubią komplementy! No przyznajcie, wasi nie lubią? Na pewno się cieszą, jak im powiecie, o wow, ale dzisiaj super wyglądasz, pewnie wczoraj cały dzień siedziałeś na siłowni! A on, oczywiście, wcale nie był na siłce, tylko cały dzień popylał w jakieś gry. No, ale dobra.
- Chyba zaraz powinien być obiad – powiedziałam patrząc na zegarek i próbując zmienić temat – A wieczorem będziemy ubierać choinkę!
- Suuper, a pójdziemy na basen? Specjalnie wzięłam bikini – odpowiedziała Dor, wskazując na swój wypchany kufer.
- Oo, basen to dobry pomysł, prawda panowie? – powiedział w końcu zadowolony Syriusz. Dorcas jednak zna go na wylot.

Po obiedzie i po wspólnym rodzinno-przyjacielskim ubieraniu choinki – OK., głównie ubierałyśmy my, chłopacy siedzieli z tatą w garażu, przy motorze, a mama ozdabiała lukrem pierniczkowe ludziki. Także, choinka w tym roku, była w barwach Gryffindoru, czyli czerwono - złota. Bombki w kolorze czerwonym, złote sople, a na czubku, zamiast tradycyjnej gwiazdy, był cicho ryczący lew przetransmutowany przeze mnie ze starej lalki Petunii.
- Dziewczynki, jestem pod wrażeniem – powiedziała mama, gdy zapaliłyśmy też lampki. I muszę przyznać, że sama też byłam zadowolona, choinka była zachwycająca!
- Dziękujemy, pani Evans – powiedziała Mary uśmiechając się.
- Może poszukajcie naszych facetów, z nimi zawsze jest problem, bo gdzieś znikają – dodała mama podśmiewając się i wróciła do kuchni, cicho nucąc kolędę.
- Mam pomysł, jak przekonać Blacka do odejścia od motocyklu – powiedziała Dorcas – Musimy iść się przebrać! – zakomenderowała i skierowała się do naszego pokoju.
W pokoju szybko przebrałyśmy się w kostiumy kąpielowe, zarzuciłyśmy na siebie to co miałyśmy pod ręką, Dor bluzę Syriusza, Mary okręciła się ręcznikiem, a ja założyłam szlafrok i poszłyśmy do drzwi od garażu, które znajdują się w kuchni.
-…. o widzicie, i tak działa motor. Jeżeli jutro będzie trochę czasu, to będziecie mogli się przejechać. Ooo, dziewczynki, przyszłyście popatrzeć na te cuda techniki ? – zapytał tata, przyglądając się z uśmiechem swojemu Harleyowi. Eh, tata i jego miłość do motoryzacji, zupełnie tego nie pojmuję, ale po minach Huncwotów, mogę się domyślać, że oni go doskonale rozumieją. A szczególnie Syriusz, temu po prostu oczy się świeciły gdy patrzył na motocykl.
- Nie tato, chcemy wyciągnąć chłopców na basen – odpowiedziałam przewracając oczami.
- Doskonała myśl chłopcy, trzeba dbać o ciało! Widzicie, dzięki Willowi ostatnio wyrobiłem sobie płaski brzuch i cóż, kobiety po prostu zjadają mnie spojrzeniem! Lily, nie patrz tak na ojca, mówię jak jest. Mama może to potwierdzić, jest bardzo zazdrosna, żebyście widzieli jak nasyczała na jakąś kobietę gdy byliśmy razem na zakupach!
- W to mogę uwierzyć, Lily często syczy – powiedział Black cicho.
- To my już pójdziemy, dzięki teściu, to było ciekawe – powiedział James przybijając z tatą żółwika.
- Co? James, opanuj się – powiedziałam, próbując nie syczeć. Bo w końcu zamiast wiewiórki będę jakimś wężem.
- Lily, spokojnie, przecież my z mamą doskonale wiemy co się szykuje. Idźcie już – powiedział zadowolony tata. Gdy wyszliśmy z garażu i skierowaliśmy się w stronę basenu – zeszliśmy po schodach z kuchni do piwnicy, czyli tak właściwie przerobionej piwnicy na basen, po prostu wrzałam.
- James, czy ty łaskawie możesz przestać ciągle wyskakiwać z tym ślubem? – zapytałam grzecznie.
- Oj, Lil, przecież to nieuniknione. I wszyscy już to widzą – odparł J niezrażony moim pełnym pretensji głosem.
- Gołąbki, później omówicie wasze kłopoty w raju, teraz do basenu marsz! – zawołał Black, tym swoim irytującym tonem, po czym bezceremonialnie wepchnął stojące na samym brzegu basenu Mary i Dorcas. Myślę, że te piski było słychać też w Hogwarcie, bo mi normalnie prawie bębenki popękały.
Gdy już wszyscy byli w wodzie, zaczęła się zabawa! Podtapianie głupka Blacka, wyścigi z Remusem, chlapanie Jamesa wodą, siatkówka basenowa (o ile coś takiego istnieje) z dziewczynami. Wybawiliśmy się za wszystkie czasy. Ale gdy nasze dłonie zaczęły przypominać suszone śliwki, skierowaliśmy się na górę do naszych pokoi.
- Lil, myślisz, że kiedyś jeszcze moje dłonie będą normalne? – zapytała zmartwiona Dorcas, oglądając na swoje pofałdowane łapki.
- Dor, moczyliśmy się ze dwie godziny… - odparł Black – Niedługo będą normalne, zapewniam cię.
- Taa, Syriusz jest prawdziwym ekspertem w tych sprawach, dużo czasu spędza pod prysznicem… - dodał Remus zabawnie naśladując to blackowe sugestywne poruszanie brwiami. Gdy wszyscy zacieszaliśmy twarze, jak te dzikie hieny, Łapa jak zwykle obraził się.
- Ojj, Syriuszu, jesteś strasznie przewrażliwiony na swoim punkcie – powiedziała Mary, która jak zwykle miała rację – Zajmuję pierwsza łazienkę!
Mar poleciała do toalety, a my rozsiedliśmy się w naszym, to znaczy dziewczyńskim pokoju. Syriusz siedział nabzdyczony, Remus przeglądał jakąś książkę, Dor, jak to ona poszła do garderoby i sobie tam czegoś szukała, a James rozglądał się po pokoju.
- Ooo, album ze zdjęciami. Mogę obejrzeć? – zapytał, pokazując na dość opasłe tomiszcze.
- Oczywiście – powiedziałam, rozsiadając się na wyrku koło chłopaków. Nawet Pan Obrażalski się do nas zbliżył.
- Hahaha, Lily- golas! – zawołał już chyba Pan Od-obrażony wskazując na zdjęcie małej dziewczynki w wanience.
- Ugh, mówiłam mamie, żeby to gdzieś ukryła.
- Oj tam, Rogacz ma pełno takich zdjęć, a dodajmy jednak to, że one się ruszają – powiedział Remus, śmiejąc się z kolejnego zdjęcia. Idealne ujęcie zrobione przez tatę na moich piątych urodzinach – razem z Petunią zdmuchiwałyśmy świeczki na torcie, a nasz kolega z dzieciństwa wepchnął nasze głowy we wcześniej wspomniane ciasto. Także dwie dziewczynki, ruda i blondynka miały całe twarze w cieście i kremie. Tylko, że Peti jak zwykle beczała, a ja śmiałam się jak szalona. Także, no.
- Ooo, to zdjęcie to ja chcę! – zawołał James, pokazując na zdjęcie z wakacji przed szóstym rokiem, w końcu zaczęłam mieć kobiece kształty i mama kupiła mi pierwsze bikini. Ehh, wczasy na Ibizie, było bosko.
- Jednak, muszę Rudzielcu przyznać, że jesteś o wiele ładniejsza od siostry – powiedział Syriusz, gdy zobaczył nasze zdjęcie z tych wakacji. Petunia jak zwykle siedziała obrażona na cały świat koło mamy, do której ja się przytulałam. Czasem sobie myślę, że życie bez mojej siostrzyczki, było by o wiele milsze, jednak przypominam sobie chwile, sprzed moich 11 urodzin i mam wyrzuty sumienia. Wiadomo, może jeszcze kiedyś pogodzę się z siostrą?
Obejrzeliśmy cały album, dziewczyny były już umyte i przebrane w piżamy, a chłopcy poszli do swojego pokoju.
- Lily, skończ w końcu pisać w pamiętniku i idź się przebrać! Będziesz chora – wyburczała Mary spod kołdry i przytuliła się do naszego grzejnika - czytaj Dorcas.
- Jasne – i widzicie, muszę spadać, Mary nie lubi jak się ktoś jej nie słucha, ehh, te prefektowe(prefektowskie?) przyzwyczajenia!



2 komentarze:

  1. Wyobrażam sobie tą choinkę i uważam że jest boska ( chyba w te święta też tak swoją ubiorę). Sposób na wyciągnięcie Huncwotów z garaż genialny i skuteczny. Cieszy mnie to że często dodajesz rozdziały bo w przerwie od nauki lubię sobie poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski Black? On pobije największe ciacho w mieście xD Rozdział cudny :* do następnego <3

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.