sobota, 19 lipca 2014

Prolog



Marzenia.

Zapewne zastanawiacie się o czym może marzyc 17-letnia dziewczyna? 
O chłopaku, pieniądzach, zgranej paczce przyjaciół, o zagranicznych wycieczkach? Widzicie moi czytelnicy, ja to (prawie) wszystko mam. Moi rodzice są majętni - tata londyński makler giełdowy, mama była modelka, obecnie tak zwana „kura domowa”. Zagraniczne wojaże? Phi, przy forsie mojego taty, co wakacje zwiedzamy różne ciekawe zakątki świata. Przyjaciele na śmierć i życie? Mam dwie przyjaciółki, oddane mi z całego serca, zresztą tak jak ja im. Tak, teraz nastaje ten moment. Chłopak. Mężczyzna. Facet. Konkubent ;), jak zwał tak zwał. Widzicie moi drodzy, ja od zawsze marzyłam o wielkiej miłości. Nie takiej, która kończy się po pierwszych problemach, czy po zdradach. Marzę o miłości dodającej skrzydeł, przejmującej kompletnie kontrolę nad życiem. Marzę o romantycznych spacerach po plaży w świetle księżyca, o pięknych wyznaniach kochanków, o romantycznych zawirowaniach, o bukietach kwiatów i słodkich czekoladkach. Pomyślicie, że naczytałam się tanich romansideł. Nawiasem mówiąc, moja mama ma ich pełną biblioteczkę, ale tak, MARZĘ, o chłopaku idealnym, który będzie gotowy oddać dla mnie nawet życie. Pewnie teraz pukacie się w czoło i myślicie „ha, naiwniaczka, takich facetów nie ma!”. Cóż, widzicie, jesteście w błędzie. Ja takiego mężczyznę poznałam, co prawda dopiero po paru latach znajomości go tak naprawdę dojrzałam.

James Potter, miłość mojego życia.

1 komentarz:

  1. Prolog, że tak powiem, bardzo ,,kochany''. Ciekawy pomysł. Rodzice Lily są tacu inni niż w wielu innych opowiadaniach.
    Tekst niesamowicie zachęca do dalszego czytania. Zabieram się za pierwszy rozdział.
    :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.