Marzenia.
Zapewne
zastanawiacie się o czym może marzyc 17-letnia dziewczyna?
O chłopaku, pieniądzach, zgranej paczce przyjaciół, o zagranicznych wycieczkach? Widzicie moi czytelnicy, ja to (prawie) wszystko mam. Moi rodzice są majętni - tata londyński makler giełdowy, mama była modelka, obecnie tak zwana „kura domowa”. Zagraniczne wojaże? Phi, przy forsie mojego taty, co wakacje zwiedzamy różne ciekawe zakątki świata. Przyjaciele na śmierć i życie? Mam dwie przyjaciółki, oddane mi z całego serca, zresztą tak jak ja im. Tak, teraz nastaje ten moment. Chłopak. Mężczyzna. Facet. Konkubent ;), jak zwał tak zwał. Widzicie moi drodzy, ja od zawsze marzyłam o wielkiej miłości. Nie takiej, która kończy się po pierwszych problemach, czy po zdradach. Marzę o miłości dodającej skrzydeł, przejmującej kompletnie kontrolę nad życiem. Marzę o romantycznych spacerach po plaży w świetle księżyca, o pięknych wyznaniach kochanków, o romantycznych zawirowaniach, o bukietach kwiatów i słodkich czekoladkach. Pomyślicie, że naczytałam się tanich romansideł. Nawiasem mówiąc, moja mama ma ich pełną biblioteczkę, ale tak, MARZĘ, o chłopaku idealnym, który będzie gotowy oddać dla mnie nawet życie. Pewnie teraz pukacie się w czoło i myślicie „ha, naiwniaczka, takich facetów nie ma!”. Cóż, widzicie, jesteście w błędzie. Ja takiego mężczyznę poznałam, co prawda dopiero po paru latach znajomości go tak naprawdę dojrzałam.
O chłopaku, pieniądzach, zgranej paczce przyjaciół, o zagranicznych wycieczkach? Widzicie moi czytelnicy, ja to (prawie) wszystko mam. Moi rodzice są majętni - tata londyński makler giełdowy, mama była modelka, obecnie tak zwana „kura domowa”. Zagraniczne wojaże? Phi, przy forsie mojego taty, co wakacje zwiedzamy różne ciekawe zakątki świata. Przyjaciele na śmierć i życie? Mam dwie przyjaciółki, oddane mi z całego serca, zresztą tak jak ja im. Tak, teraz nastaje ten moment. Chłopak. Mężczyzna. Facet. Konkubent ;), jak zwał tak zwał. Widzicie moi drodzy, ja od zawsze marzyłam o wielkiej miłości. Nie takiej, która kończy się po pierwszych problemach, czy po zdradach. Marzę o miłości dodającej skrzydeł, przejmującej kompletnie kontrolę nad życiem. Marzę o romantycznych spacerach po plaży w świetle księżyca, o pięknych wyznaniach kochanków, o romantycznych zawirowaniach, o bukietach kwiatów i słodkich czekoladkach. Pomyślicie, że naczytałam się tanich romansideł. Nawiasem mówiąc, moja mama ma ich pełną biblioteczkę, ale tak, MARZĘ, o chłopaku idealnym, który będzie gotowy oddać dla mnie nawet życie. Pewnie teraz pukacie się w czoło i myślicie „ha, naiwniaczka, takich facetów nie ma!”. Cóż, widzicie, jesteście w błędzie. Ja takiego mężczyznę poznałam, co prawda dopiero po paru latach znajomości go tak naprawdę dojrzałam.
James
Potter, miłość mojego życia.
Prolog, że tak powiem, bardzo ,,kochany''. Ciekawy pomysł. Rodzice Lily są tacu inni niż w wielu innych opowiadaniach.
OdpowiedzUsuńTekst niesamowicie zachęca do dalszego czytania. Zabieram się za pierwszy rozdział.
:)