środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 36



            - Przecież miałam być druhną! Miałam już upatrzoną sukienkę u Madame Malkin, taką śliczną, w turkusowym kolorze… Czemu mi to zrobiliście?! – zawołała, patrząc na nas z pretensją.
Wracaliśmy do Wieży Gryffindoru i co chwilę któreś z nas było zmuszone wydawać z siebie głośne „ciii”, aby choć trochę uciszyć dziewczynę. Co oczywiście, nie było takie proste, bo Dorcas była wkurzona. A wkurzona Dorcas, to Dorcas nieobliczalna.
            - Ty, moja najlepsza przyjaciółka! Lily, jak mogłaś, noo? Jak mogliście?! I ty, Brutusie, Syriuszu, TY!! – zawołała, zwracając na nas uwagę mijających nas uczniów oraz niektórych portretów.
            - Dorcas, porozmawiamy o tym jak dotrzemy do dormitorium, proszę cię – odparłam, rozglądając się na boki, czy aby przypadkiem nikt tego nie usłyszał.
Razem z Jamesem ustaliliśmy, że powiadomimy o ślubie tylko najbliższe nam osoby. Co prawda, nie wiedziałam co mam zrobić z rodzicami, bo mama chyba by mnie zabiła, gdybym listownie jej oznajmiła, że już nie jestem Evans, tylko Potter.
Lily Potter, brzmi całkiem nieźle, prawda?
            - Chcę o tym rozmawiać teraz! – zawołała, gromiąc mnie wzrokiem.
            - Dor, słoneczko… - zaczął uspokajająco Syriusz, ale Dorcas chyba miała PMS, bo obrzuciła go niezbyt miłymi epitetami.
            - Merlinie, ale się wkurzyła – zauważył James, gdy czarnowłosa ruszyła po schodach w przeciwną stronę niż my.
            - Czy ona kieruje się do lochów, czy tylko mi się wydaje? – zapytał Syriusz, robiąc nie za szczęśliwą minę.
            - Wydaje mi się, że tak – odparłam i złapałam go za ramię, gdy chciał ruszyć za nią. – Daj jej parę minut, zaraz ochłonie.
Syriusz spojrzał jeszcze raz w stronę lochów i wzruszył ramionami.
            - W końcu to wy macie przesrane… Ja tylko trochę.


***


Biegiem ruszyła do lochów. Była tak wściekła! Nawet już nie z powodu tego, że jej najlepsza przyjaciółka i najlepszy przyjaciel jej chłopaka wzięli potajemny ślub, ale dlatego, że nawet jej nie zawiadomili.
Stanęła przed wejściem do Pokoju Wspólnego Ślizgonów i głośno odetchnęła. Rozejrzała się dookoła i skrzywiła, gdy zobaczyła podążającego w jej kierunku Snape’a.
            - Możesz poprosić Regulusa? – zapytała, starając się nie wzdrygnąć z obrzydzeniem z powodu nie najczystszych włosów chłopaka.
Snape zmarszczył oczy i wolno skinął głową.
            - Zaczekaj – mruknął, otwierając wejście do domu Ślizgonów.
Dorcas oparła się o ścianę i zaczęła wybijać szybki rytm obcasem.
            - Przyjaciele – sarknęła pod nosem, czując nadal buzujące emocje.
            - Dorcas – usłyszała.
            - Wzięli ślub! – zawołała, nie mogąc się powstrzymać. – Lily i James wzięli ślub, a mnie na nim nie było – dodała, widząc nierozumiejący wzrok chłopaka.
            - Oszaleli? – zapytał Regulus, ruszając obok zdenerwowanej dziewczyny w stronę wyjścia na błonia. – I cię nie zaprosili?
            - Merlinie, jak ty mnie doskonale rozumiesz!


***


Severus oparł się ciężko o ścianę i głośno wypuścił powietrze.
„Lily i James wzięli ślub”
Wzięli ślub. Ona i ten… Ten… Nie miał słów.
Zacisnął dłonie w pięści i ruszył do swojego dormitorium. Czuł przemożną ochotę, aby coś rozwalić.


***


Zebraliśmy wszystkich w dormitorium chłopaków. Co prawda, brakowało Dorcas, ale Syriusz zdołał ustalić, że spaceruje z Regulusem po błoniach. Mapa Huncwotów w pewnych sytuacjach była naprawdę niezbędna.
            - Coś się stało? – zapytała przestraszonym tonem Marlena, widząc nasze poważne miny. – Czy to coś związanego z pogrzebem? – dopytała nieśmiało.
James pokręcił głową i chwycił mnie za rękę. Lewą. Na której miałam obrączkę. Która w tej chwili mi dziwnie ciążyła.
            - Wzięliśmy ślub – oznajmił.
Zamrugałam szybko i spojrzałam na twarze przyjaciół.
Marlena szeroko otworzyła oczy i przytknęła dłoń do ust.
Thomas, jej chłopak, uniósł brew.
Alicja zaśmiała się cicho i spojrzała na mnie porozumiewawczo. Chyba myślała, że to jakiś dziwny dowcip… Cóż, to nie był żart.
Frank w zamyśleniu pokiwał głową, jakby chciał nam pogratulować, a Remus lekko się uśmiechnął.
            - James nie żartował, naprawdę wzięliśmy ślub – powiedziałam, wyciągając przed siebie lewą dłoń tak, aby przyjaciele mogli dostrzec cienką obrączkę.
            - To takie… niespodziewane – powiedziała Marlena po chwili zastanowienia.
            - I nie takie głupie, ominęło was całe ślubne zamieszanie, które nas na pewno nie ominie – jak zwykle trzeźwo zauważyła Alicja.
            - Nie jesteście złe? – zapytałam, podchodząc do przyjaciółek, gdy James był poklepywany po plecach, jakby dokonał czegoś niemożliwego.
Chociaż, może dokonał? Kiedyś… Ach, zresztą, nieważne co było kiedyś!
            - Złe? – zapytała Marlena. – Lily, co ty! Ja cię nawet rozumiem… James był taki przybity śmiercią mamy, to odwróciło jego uwagę – dodała.
            - Chciałam, żeby czuł, że ma kogoś bliskiego – odparłam. – Rodzinę – dodałam, lekko łamiącym się głosem.
Alicja objęła mnie lekko.
            - I pomyśleć, że jeszcze w tamtym roku, chciałam założyć się z Frankiem, że nigdy nie zostaniecie parą… A tu, ślub! Przegrałabym dziesięć galeonów – powiedziała ze śmiechem.
Przewróciłam oczami i objęłam przyjaciółki.
            - Cieszę się, że was mam.


***


            - Oszalałeś?! – zawołała Dorcas, łapiąc się za gardło.
Z ciemnej wnęki, w której kiedyś musiała stać zbroja wyszedł Severus Snape.
            - Być może – odparł tak cicho, że Dorcas wydawało się, że sobie to wyobraziła.
            - Czego chcesz? – zapytała, wkładając rękę do kieszeni z różdżką.
Nigdy nie ufała Snape’owi. Nie rozumiała, czemu Lily się z nim przyjaźniła.
            - Powiedziałaś coś do Blacka…
Uniosła brew i uśmiechnęła się sarkastycznie. Czemu by nie zrzucić własnych frustracji na tego chłopaka?
            - Zabolało, co? – zapytała. – Lily Evans żoną Jamesa Pottera… Kto by pomyślał, prawda? Jeszcze całkiem niedawno, myślałam, że prędzej zwiąże się z tobą, niż Jamesem… A tu takie zaskoczenie. Lily Potter, czujesz to? – dodała z szyderczym uśmiechem.
Snape wykrzywił usta i zmełł przekleństwo, cisnące się mu na usta.
            - Przekaż jej to – powiedział, wpychając w ręce dziewczyny kopertę. – Przysługa za przysługę, Meadowes – dodał.
Dorcas wzruszyła ramionami i ruszyła w stronę Wieży Gryffindoru.
            - Przekażesz?! – zawołał chłopak.
            - Przekażę – obiecała.


***


Dorcas weszła do pustego dormitorium dziewcząt z siódmego roku i położyła list na łóżku przyjaciółki.
Po długim spacerze poczuła się o wiele lepiej. Regulus naprawdę dobrze ją rozumiał. Rozumiał czemu aż tak się zdenerwowała.
Poczuła się zupełnie nieważna. Jednak zrozumiała czemu przyjaciele tak postąpili. Pewnie sama by tak zrobiła, gdyby to Syriusz był w takiej sytuacji.
Co prawda, nadal była na nich zła, ale jeżeli już to się stało to co mogła zrobić? Tylko ich wspierać.


***


            - Dorcas – wyszeptałam, gdy przyjaciółka weszła do pokoju i mocno mnie uściskała.
            - Przepraszam Lily, zachowałam się okropnie – westchnęła. – Zamiast się ucieszyć i was wspierać, uniosłam się jak gówniara…
Pogłaskałam ją po plecach i lekko się uśmiechnęłam. Cała Dorcas – najpierw robi, później myśli.
            - Ważne, że już jesteś – odparłam i uśmiechnęłam się do Jamesa, obserwującego nas z drugiego końca dormitorium. – Co powiecie na małe, nieplanowane wesele? – zapytałam, spoglądając na obserwujących nas przyjaciół.
            - To twój drugi niezły pomysł tego dnia, Ruda – powiedział Syriusz i zaczął rozdzielać zadania: - Remus i Thomas skoczą do kuchni po żarcie, ja z Jamesem i Frankiem skoczymy… hm, gdzieś – dodał.
Huncwoci i ich tajemnice…
            - A wy – dodał, wskazując na nas palcem. – Macie się odstrzelić, jak na wesele przystało. Zrozumiano?
Wyszli z pokoju, a Dorcas westchnęła.
            - Lubię takiego władczego Syriusza, wtedy jest taaaki seksowny!


***


Wpadłyśmy do dormitorium i dosłownie rzuciłyśmy się do szafy. Tak w ogóle, to kto wymyślił, że cztery dziewczyny mają dzielić jedną szafę? Co z tego, że magicznie powiększoną…
            - Ałaa – zaskrzeczała Marlena, gdy Alicja popchnęła ją na róg komody. – Będę miała giga – siniaka, dzięki, Al!
            - Przepraszam, chciałam dorwać tę szałową kieckę Dorcas – odparła Alicja, wyciągając z szafy wcześniej wspomnianą część garderoby. – Mogę? – zapytała, zdejmując koszulę.
            - Możesz – odparła Dorcas, wyciągając jakieś krótkie i ogólnie małe coś. – Masz Lily, załóż to – dodała.
Wzięłam do ręki to „coś” i głośno westchnęłam.
            - Ale… - zaczęłam, wybitnie jękliwym tonem.
            - Żadne ale! To najnowszy model z tej młodzieżowej kolekcji Madame Malkin. Zakładasz to – odparła, wpychając mnie do łazienki.
Wiedząc, że z Dorcas nie wygram, po prostu pogodziłam się z losem. I wyglądem, ekhm, czarownicy lekkich obyczajów, co najmniej.


***


To było wiadome, że wrócimy wcześniej z nielegalnego wypadu do Hogsmeade, niż dziewczyny z damskiego dormitorium…
            - Rogaczu, i gdzie ta twoja żonka, hm? – zapytał Łapa, z uśmiechem popijając Kremowe Piwo. Rozgrzewka…
            - To ty wysłałeś dziewczyny, żeby się przebrały, prawda? – odparłem, przyjmując od Franka szklankę Ognistej. – O, chyba je słychać – dodałem i spojrzałem na drzwi.
I stanąłem jak spetryfikowany. Od zawsze wiedziałem, że Lily jest śliczna. W taki nieco dziewczęcy sposób. Ale teraz… Wyglądała jak wamp!
            - Lily… - wychrypiałem, szybko mrugając. – Wyglądasz…
            - Tanio? – zapytała.
            - Chciałem powiedzieć, że bardzo seksownie – odparłem, przybliżając się do niej. – Ale czy ta sukienka nie jest trochę za krótka? – zapytałem, szybko spoglądając na Syriusza, lub innego faceta, czy się za bardzo nie ślini. Ja z całą pewnością się śliniłem.
            - Dorcas – odparła Lily.
            - Rozumiem – westchnąłem i szybko ją pocałowałem w usta. Te rozkoszne, czerwone usta… - Wiesz, że dzisiaj jest nasza noc poślubna?
Lily oblizała wargi i spojrzała mi prosto w oczy.
            - Jak mogłabym zapomnieć?


***


Szaleliśmy do późnych godzin nocnych. Oczywiście, gdy byliśmy w miarę przytomni, wyciszyliśmy dormitorium.
            - Cii – mruknęłam, gdy trzymając się z Jamesem za ręce, zakradaliśmy się do Pokoju Życzeń. – Co chciałbyś zastać w środku? – zapytałam.
James chwilę się zastanowił i lekko uśmiechnął.
            - Wejdź – poprosił, gdy przeszedł pod ścianą trzy razy.
Otworzyłam ciężkie wrota i znalazłam się na plaży. Zdjęłam buty i stopami stanęłam na ciepłym piasku.
            - Zawsze chciałem się kochać na plaży – wyjaśnił James, gdy spojrzałam na niego pytająco.
Uśmiechnęłam się i zdjęłam obcisłą sukienkę przez głowę.
            - Więc spełnijmy twoje marzenie – mruknęłam, zatapiając usta w miękkich wargach męża.


***


Jest za słodko, chyba czas na jakiś dramat. Tylko, że ja nie umiem opisywać dramatów, no, ale może coś wymyślę. Nie wiem co zrobić ze Snapem, władowałam go do tego rozdziału, bez żadnego pomysłu, ale jak już to zrobiłam, to muszę ponieść tego konsekwencje... Następny rozdział - nie mam pojęcia kiedy. Mam dopiero około 50% :(
 
 

8 komentarzy:

  1. Ah czekałam na zawartość koperty od Snape'a, ale mogę poczekać jeszcze trochę. No cóż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynie mogę zdradzić, że to nie będzie żaden długaśny poemat, chwalący zieleń jej oczu, lub czerwień jej warg :p W końcu chłopak poczuł się zdradzony, zraniony i jest wściekły.

      Usuń
  2. Dorcas i Reg? Hmm...może to będzie dobry dramat. Syriusz-Dorcas-Regulus. Syri jest za mało zazdrosny o Dorcas. Niech bracia o nią walczą. Będzie ciekawie. Lily i Jim...za słodko *o* Właśnie podskoczył mi poziom cukru i muszę odłożyć lody, bo cukrzycy dostanę. Trza ich skłócić. Np.: przez list od Snape'a (niestety nie umiem odmieniać ;/). Też jestem ciekawa co tam do niej napisał ;D
    Pzdr i czekam nn:******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, nie myślałam o tworzeniu trójkąta Syr-Dor-Reg, ale wydaje się to być ciekawym pomysłem, godnym wykorzystania :) Kłótni między J&L co prawda nie będzie, ale coś się wydarzy ^^

      Usuń
  3. Zawsze marzyłem żeby się kochać na plaży. Niezłe.
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, przez chwilę też sobie myślałam "niezłe". Ale potem pomyślałam o piasku. Który dostaje się WSZĘDZIE... Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  4. Zapraszam na http://nastapi-ciag-dalszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.