A więc, zapraszam.
Ale uprzedzam, to jest tak strasznie, strasznie, strasznie, strasznie głupie. Że aż momentami zabawne :) Albo ja mam jakieś dziwne poczucie humoru ;p
Aaa, i miniaturka zawiera lokowanie produktów, haha.
***
Przyglądał się jej. Czuł
coraz większą zazdrość i pożądanie. Tak bardzo chciał być na jej miejscu…
Jednak zacznijmy od
początku. Od wczesnych lat dzieciństwa, gdy to James Potter, pragnął czegoś z
całych sił, a tego nie dostał…
***
- Mamo? – zapytał sześcioletni James, pociągając matkę za
długą spódnicę. – Czy mogę to dostać? – zapytał, wskazując paluszkiem na coś,
co wyglądało na tak bardzo smaczne i intrygujące.
- James, to mugolskie jedzenie, niewiadomego pochodzenia –
odparła kobieta i pociągnęła syna w kierunku wejścia do Dziurawego Kotła. – Kupię
ci suszone traszki, chcesz?
Mały James skrzywił się z
obrzydzenia. Suszone traszki, chociaż były przysmakiem większości czarodziei,
jego zwyczajnie obrzydzały. Miały dziwny, słony smak i wydawały okropny chrzęst
pomiędzy zębami.
Zdecydowanie wolał to, co
zobaczył na ulicznym straganie. Coś co go zachwyciło.
Była to długa, biała bułka,
przecięta wzdłuż, z wielką ilością jakiegoś żółtego oraz czerwonego sosu.
Jednak to, co wyglądało najsmaczniej, kryło się w jej puchatym wnętrzu.
Wyglądało to jak kiełbaska,
ale miało zupełnie inną fakturę.
Od razu tego zapragnął.
I miał tego pragnąc jeszcze
długo…
***
- Co się tak gapisz? – zapytała Lily, odkładając widelec
z nabitą nań parówką na talerz.
James Potter przyglądał się
jej z dziwnym wyrazem twarzy. To było coś pomiędzy pożądaniem, a chęcią
wyrwania widelca.
Jej wewnętrzny bogin
zachichotał i wyszeptał: „Zrób mu pokaz, mała! Przecież widzisz, że tego chce.
Gryź parówę!”
- Nie gapię się – burknął James, chociaż nadal tęsknie
spoglądał na parówkę.
Jego życie było pasmem
mroku. Całe dzieciństwo, to było wspomnienie jednego, okrutnego zdarzenia.
Odmówienia mu hot - doga
przez bezwzględną matkę.
To było tak traumatyczne
przeżycie, że już nigdy nie chciał tknąć parówki. Ani jasnej bułki. A tym
bardziej musztardy, czy ketchupu.
Ale nadal ich pragnął. Tak
mocno…
- O Boże – wyszeptał, widząc jak Evans z radością wbija
białe ząbki w ten zakazany, mięsny przysmak.
Następnie zamoczyła parówkę
w musztardzie oraz w ketchupie, i przysunęła ją do ust.
Ugryzła.
James nerwowo połknął ślinę
i odciągnął kołnierzyk koszuli, uciskający go w szyję.
To był najbardziej erotyczny
gryz parówki, jaki widział w całym swoim mrocznym życiu. Czuł coraz większe
podniecenie. Cieszył się, że założył dżinsy, które mogły ukryć jego stojącego
na baczność „trolla”, jak to lubił nazywać swojego członka.
Bo jak powszechnie wiadomo,
trolle to są budzące grozę stworzenia, o postawnym wyglądzie. A Potter, w całej
swojej próżności, twierdził, że jego „troll” jest największy ze wszystkich.
Może nawet monstrualny.
Jak naprawdę gigantyczna
parówka.
- Evans – zagadał, widząc, że dziewczyna kończy kolację. –
Lubisz parówki? – zadał zupełnie niewinne pytanie.
- Potter, spadaj ty zboku! – zawołała, interpretując
pytanie chłopaka zupełnie na opak. – Parówki, pff – sarknęła, wstając od stołu.
James Potter czuł, że zapada
się w coraz większy i mroczniejszy mrok. Tak mroczny, że aż nie zobaczył
zaintrygowania, malującego się w zielonych tęczówkach…
***
Evans jakby się na niego
uwzięła. Już od tygodnia, na każde śniadanie i kolację jadła to, czego on tak
bardzo pragnął, a nie mógł.
Cały czas chodziły mu w
głowie słowa matki: „mugolskie”, „niewiadomego pochodzenia”, „może skażone”, „zakazane”.
Męczył go ten mrok, który
otulał go tak szczelnie, jak puchata kołdra, albo bardzo ciasny śpiwór.
Cały czas, obsesyjnie wręcz,
myślał o rudowłosej dziewczynie jedzącej parówki.
Na samą myśl o tym, czuł, że
jego „troll” unosi głowę. To było doprawdy, deprymujące.
- Potter – usłyszał, gdy wychodził głodny z kolacji.
Od razu z niej zrezygnował,
gdy tylko zobaczył parówkę w zmysłowych ustach Evans.
- Słucham? – zapytał, nawet nie patrząc na nią. Bał się,
że zobaczy to zakazane pożywienie w jej otworze gębowym.
- Mój wewnętrzny bogin…
- Co? – przerwał jej, zdziwiony.
Rudowłosa zarumieniła się
wdzięcznie i przygryzła wargę. To był wielce podniecający widok, ale Potter
przez otaczający go mrok, wcale tego nie zauważył.
To jest, nie od razu.
- Widzę, że to co robię, cię męczy – powiedziała. – Mam dla
ciebie propozycję… Nie do odrzucenia.
- Słucham – odparł, zaintrygowany.
- Będziemy się co wieczór spotykać… Przyniosę na te
spotkania coś, co cię wyciągnie z tej matni, w której się zaszyłeś –
zaproponowała, tak, jak podpowiedział jej wewnętrzny bogin.
Który teraz czekał z
zaciśniętymi kciukami, czekając na odpowiedź chłopaka.
- Czemu chcesz mi pomóc? – zapytał, ale widząc rozkoszne
rumieńce, zgodził się. – Będę na ciebie jutro czekał o 20 w Pokoju Wspólnym.
Nie spóźnij się, nie lubię tego.
***
Szli ramię w ramię w stronę
Pokoju Życzeń. Zaintrygowany, spoglądał na niedużą reklamówkę, którą to rudowłosa
dzierżyła w dłoni.
- Panie przodem – powiedział, otwierając przed nią drzwi.
Rudowłosa weszła i podeszła
do niedużego stolika. Patrząc Potterowi prosto w oczy, wysypała z torebki to, czym
miała go uratować, z macek ogarniającego go mroku.
- Merlinie – westchnął.
Czuł, jakby coś go ciągnęło
w jeszcze większą otchłań mroku.
Co ta Evans sobie myślała?!
- Berlinki, Morlinki dla dzieci, Wyborne, Sokolinki, oraz
klasyczne z indykiem – powiedziała z dumą w głosie. – Do wyboru, do koloru.
Wiesz, te z MOMu, takie z mięsa, lub z tektury – zażartowała na koniec, i
wybuchła rubasznym śmiechem.
Jamesowi wcale nie było do
śmiechu. Czuł wściekłość. Jak ona mogła?! Akurat ona!
- Czemu mi to robisz?! – zapytał, łamiącym się głosem.
Będzie jadła te wszystkie
parówki na jego oczach? To… chore! I tak bardzo okrutne.
Czuł, że mrok zacieśnia się
wokół niego, jak mega obcisłe kąpielówki na basen. Ledwo mógł oddychać.
- Nie będę ich jadła – odparła, opierając dłoń na jego
ramieniu. Spojrzała mu w oczy. Zielone tęczówki mierzyły się z brązowymi, aż
zarumieniła się i swoim zwyczajem zagryzła wargę. – Zrobię ci hot – doga –
oznajmiła.
James otworzył szeroko oczy
i poczuł coś, czego nie czuł, odkąd minął z matką to mugolskie stoisko z hot –
dogami.
Mrok zaczął ustępować. To
obezwładniające go uczycie, gdy tylko widział parówki, zaczęło znikać.
- Hot - dogi są naprawdę smaczne, spróbuj – zachęcała go,
podsuwając wielką bułę, wypełnioną parówką oraz ketchupem. – James, naprawdę,
parówki nie gryzą. To ty je gryziesz – dodała.
Spojrzał na nią zmieszany.
Czuł się tak niepewnie! Jak sześcioletnie dziecko! Jak dziewica przed pierwszym
razem. Jak prawiczek, który pierwszy raz ma się zając swoim „trollem”.
- Raz parówce śmierć – oznajmił poważnie i wgryzł się w
bułkę.
Najpierw poczuł opór
miękkiej bułki. Następnie gorzki posmak musztardy. Kwaskowaty ketchupu.
Aż wreszcie, poczuł to!
Odgryzł spory kawałek parówki.
- O Merlinie, to takie niedobre – stwierdził, zszokowany.
Rudowłosa patrzyła na niego
szeroko otwartymi oczyma.
- A- ale… To najwyższej klasy parówka, z zawartością
mięsa aż 82%! – zawołała wzburzona.
Potter wzruszył ramionami.
Spodziewał się fajerwerków, feeri smaków, czegoś niesamowitego. A parówka
smakowała, cóż, dosyć normalnie.
- Wolę patrzeć jak ty je jesz – powiedział, odkrywając prawdę.
Lily zarumieniła się i
przygryzła wargę. Jej wewnętrzny bogin skakał i wymachiwał napisem: ”Już jest
twój! Gryź parówki, nie wybrzydzaj!”
- Zjedz tą – rozkazał, czując, że cały mrok, który tak go
dusił, przez tyle lat, odszedł w zapomnienie.
Skupił się na tym, jak
dziewczyna seksownie wgryza się w coś, co tyle lat było dla niego zakazane, a
na koniec okazało się, że jest po prostu niesmaczne.
- Zdecydowanie wolę patrzeć jak ty jesz – powiedział,
czując, że jego „troll” się wznosi.
Gdy rudowłosa uporała się z
parówką, postanowił zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie robił.
- Wiesz coś na temat dominacji, Evans? – zapytał.
Gdy zarumieniła się, wiedział, że to właśnie tego pragnęła.
Całkowitego poddania się
jego mrocznej stronie.
- Może spróbujesz innej parówki? – zapytał całkiem
niewinnie, przejeżdżając dłonią po sprzączce od paska.
Zarumieniona dziewczyna, z
przygryzioną wargą, i podskakującym wewnętrznym boginem, skinęła głową…
***
Ekhm. No.
Co ja tu publikuję, hahaha.
O mój boginie hahahaha rycze ... wyprałaś mi mózg i przez iebie nigdy więcej nie spojrze na parówke tak samo ... a na koniec chciałabym dodać tylko AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH umarłam ide do Hogwartu ;) pozdr xx
OdpowiedzUsuń