Hello,
jestem w szoku. Normalnie w gigantycznym szoku. Wiedziałyście (wiedzieliście?), że powstaje film o Huncwotach? Więcej informacji:
https://www.indiegogo.com/projects/the-gathering-storm-a-marauders-fan-film
https://www.facebook.com/maraudersfanfilm
"Gathering Storm to prequel serii o Harry'm Potter'ze, koncentrujący się na szóstym roku Huncwotów w Hogwarcie. Jest rok 1977, a do końca czasów Huncwotów w szkole jest coraz bliżej. Oprócz młodzieńczych stresów, szkoły, rywalizacji i romansu, konflikt zaczyna docierać do Huncwotów i ich przyjaciół. Syriusz musi poradzić sobie ze skutkami ucieczki z domu i od swojego dziedzictwa. Remus zmaga się z ciężarem swoich obowiązków jako prefekt. Peter stara się pomóc swoim przyjaciołom i utrzymać wszystkich razem. James, Lily i Severus muszą zmierzyć się z następstwami incydentu znad jeziora w poprzednim roku. Rośnie zagrożenie ze strony Sami-Wiecie-Kogo - zaczynają się anty-mugolskie nastroje, rośnie napięcie w murach Hogwartu. Wraz z końcem czasu w szkole, każdy jest zmuszony do wyboru strony"
Przepraszam, to kiepskie tłumaczenie, zrobione na bardzo szybko - opis fanowskiego filmu.
Powiem szczerze, jestem poruszona i z niecierpliwością czekam na ten projekt!
No po prostu wow, ktoś wpadł na świetny pomysł!!
Edit:
Normalnie się wzruszyłam.
A ich Snape! Taki... Snapeowaty! Haha, no nie mogę. Super pomysł, no moje nastoletnie "marzenia" się spełniają, odkąd przeczytałam HP to sobie myślałam, że film o Huncwotach byłby hitem :)
Edit 2:
https://www.youtube.com/watch?v=znEOtSKnNbI
Dobra, James, ech, nie jest zbyt przystojny... Ale Lily całkiem niezła. A Snape.... Hahahhaha. Masakra. Zatrzymałam sobie tą "zapowiedz" w 34 sekundzie i ciągle się śmieję z tej miny xD I ta peruka...
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Rozdział 53 Rozstanie
Z
dziennika Mary McDonald
Ostatnie tygodnie były dla
mnie bardzo trudne. Opuściłam sporo zajęć na kursie uzdrowicielskim, nie
widziałam się z przyjaciółmi, chociaż zarzucali mnie listami i bombardowali
telefonami (głównie Lily) jednak co najważniejsze, zerwałam z moim pierwszym
chłopakiem, Remusem Lupinem.
Zapewne powinnam się z tego
powodu czuć źle, powinnam płakać i rozpaczać. Jednak czemu miałabym to robić,
jeżeli to ja zerwałam, to ja byłam tą niewierną osobą? I w dodatku byłam szczęśliwa,
jak jeszcze nigdy w życiu!
Regulus Black zmienił moje
nudne, monotonne życie w dziką przygodę. Codziennie robiliśmy coś innego,
zawsze mnie czymś zaskakiwał.
A Remus? Rozmowa była
trudna. Czułam tylko wstyd i żal. Nie, nie użalałam się nad sobą! Żal mi było
Remusa, wiem, że go bardzo skrzywdziłam…
-
Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem, ostatnio zupełnie nie miałem czasu
– powiedział Remus, odsuwając mi krzesło. Byliśmy w kawiarni na Pokątnej –
neutralny grunt, to było dla mnie ważne.
-
Remusie, musimy porozmawiać - zaczęłam, nie mogąc spojrzeć w jego
przeszywające, błękitne oczy – Stało się coś nieoczekiwanego…
Nie
wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak to wszystko wytłumaczyć. Przecież, nie
mogłam powiedzieć: „Słuchaj Remusie, zdradziłam cię, przykro mi to koniec”.
Nie, on zasługuje na coś lepszego!
-
Czekaj, chciałem ci coś zaproponować – przerwał mi blondyn i złapał mnie za rękę
– Wszystko przemyślałem, ostatnio nie mieliśmy dla siebie czasu, ale znalazłem
sposób. Musimy razem zamieszkać! – dodał i nieśmiało się uśmiechnął.
Spojrzałam
na niego z przerażeniem w oczach.
-
Ale Remusie, ja… - zaczęłam.
-
Wiem co chcesz powiedzieć, że nas jeszcze nie stać, że nie powinniśmy się tak
spieszyć… Ale znalazłem fajne, nieduże mieszkanie, czynsz jest niewysoki,
myślę, że dalibyśmy radę.
-
Remusie, chciałam się z tobą spotkać, żeby ci coś wyznać – wyszeptałam.
Merlinie, on chciał ze mną zamieszkać, a ja mu miałam powiedzieć, że to koniec!
– Ja, wszystko przemyślałam, Remusie, już nie czuję do ciebie tego, co było
między nami na początku, w Hogwarcie.
Nieśmiało
i z pewnym wahaniem spojrzałam na chłopaka. Jego dłoń spadła z mojej na blat
stolika.
-
Zawsze będziesz dla mnie bardzo ważny, byłeś moim pierwszym chłopakiem, ale to
koniec, nie potrafię tego ciągnąc – dodałam, rzucając pieniądze na stolik i
sprzed kawiarni teleportowałam się do domu. Jak tchórz, jakim tak naprawdę byłam…
Od dwóch tygodni Remus nie
dał znaku życia. Lily napisała mi w liście, że się załamał i przestał wychodzić
z domu. Czułam się przez to źle, nie chciałam żeby tak było. Ja jestem
szczęśliwa, a on cierpi.
- Doskonale wiesz, że musi
sobie z tym sam poradzić – powiedział Regulus, na jednym z naszych licznych
spotkań. Jeszcze nikomu nie powiedzieliśmy o naszym związku, chcieliśmy żeby
emocje po moim zerwaniu z Lupinem opadły. Zresztą obawiałam się reakcji
Huncwotów, James i Syriusz są niemożliwi. Co z tego że Reg jest bratem
Syriusza? Jestem pewna, że nie wahali by się go zastraszyć, zrobiliby wszystko,
żeby ich przyjaciel był znowu szczęśliwy.
- James, martwię się o Mary,
do nikogo się nie odzywa, Remus cierpi, stało się coś dziwnego, myślałam, że
mimo wszystko jest z nim szczęśliwa – powiedziałam pewnego popołudnia do męża. Urządzaliśmy
jedną z gościnnych sypialni na piętrze. Pokoje gościnne były tylko parę razy
używane przez naszych przyjaciół lub rodzinę, jednak dawno nie były odświeżane,
więc kupiliśmy farbę, przebraliśmy się w jakieś stare ciuchy i wzięliśmy się za
malowanie.
- Myślisz, że ja się nie
martwię? – odparł J – Remus się nie odzywa, gdy byliśmy u niego z Syriuszem
zastaliśmy go w nieciekawym stanie…
- Jakim? – zapytałam. W
ogóle mi o tym nie powiedział!
- Cóż, nietrzeźwym –
stwierdził i zaczął przemalowywać oliwkowe ściany na wcześniej przeze mnie wybraną
lawendę – Wybełkotał, że życie nie ma sensu i zatrzasnął nam drzwi przed nosem
i zabarykadował się zaklęciami.
- Kurczę, co tej Mar
odwaliło, jeszcze niedawno mówiła, że jest w nim zakochana i chciałaby żeby w
końcu Remus ją rozdziewiczył – to ostatnie powiedziałam do siebie, jednak J ma
doskonały słuch. Cholera.
- Serio? Myślałem, że już to
mieli za sobą – odparł, zaczynając malować – Może pogadaj z Mary, niech to
jeszcze przemyśli.
Spojrzałam na Jamesa z
niedowierzanie. Jeżeli zdecydowała się na zerwanie z blondynem, to w czym moje
zachwalanie Remusa i przekonywanie, pomoże? Faceci…
Z
dziennika Remusa Lupina
Ostatnie dni były
beznadziejne. Skończyłem staż w Gringottcie, miałem ciężką pełnię księżyca,
oraz, no tak, zerwała ze mną dziewczyna, z którą chciałem spędzić resztę życia!
Moje życie jest do bani.
Z
dziennika Mary McDonald
- Więc gdzie dzisiaj się
zaszywamy? – zapytał Regulus, wchodząc do domu.
- U mnie w pokoju, rodzice
wyjechali – odparłam i poprowadziłam go do mojej sypialni.
Tylko tu mogliśmy okazywać
nasze szczęście, bez ranienia pozostałych.
- Normalnie moglibyśmy
zostać malarzami, po co się męczyć na kursie Aurorskim? – zażartowałam.
Skończyliśmy malowanie, z powrotem ustawiliśmy meble i ocenialiśmy nasze
wspólne dzieło.
- No nie wiem, od tego
machania pędzlem bolą mnie ramiona – poskarżył się James. Przewróciłam oczami
(chociaż nie powinnam, bo głównie to J malował, a ja mieszałam farbę lub
dolewałam jej do tego pojemniczka z którego się ją nakłada na wałek, a który
nie wiem jak się nazywa…) i powiedziałam:
- Jak się oczyścisz z tych
plam po farbie, to ci wymasuję ramiona.
James się uśmiechnął i
poszedł do łazienki.
Aha, czyli mycie wałków i innych narzędzi malarskich
spadło na mnie?! Cholera, wkopałam się.
Z
dziennika Remusa Lupina
Dość użalania się! Jeżeli
coś się w życiu ceni, to trzeba o to walczyć. A Mary na pewno jest osobą, o
którą warto walczyć!
Z tą myślą, teleportowałem
się na Pokątną – kupiłem ulubione herbaciane róże blondynki, oraz pudełko czekoladek i
teleportowałem się do wschodniej części Londynu, w której to Mary mieszka z
rodzicami.
- Nie tchórz, Remusie –
wyszeptałem do siebie i głośno zapukałem w drzwi.
Dało się słyszeć głośne
zbieganie po schodach i po chwili stałem twarzą w twarz z blondynką.
- Remus? – zapytała, robiąc
dziwną minę. Powiedziałbym, że niezadowoloną, ale nie chciałem skopać całej
swojej wiary w Misję Odzyskania Dziewczyny.
- Mary, musimy porozmawiać –
powiedziałem i właściwie wepchnąłem się do domu. Szybko zamknąłem za sobą drzwi
i wcisnąłem w jej ręce kwiaty i czekoladki – Mary, musisz mi powiedzieć, co
zrobiłem źle i obiecuję ci, że się poprawię. Nie mogę cię stra… - przerwał mi
głos niosący się z piętra.
- Kto to był?
I po chwili zobaczyłem
schodzącego po schodach Regulusa Blacka. Otworzyłem szeroko oczy i wszystko
zrozumiałem.
- Ty… - zacząłem patrząc na
przerażoną blondynkę – Nie jesteś warta walki. Żegnaj – wyszeptałem i szybko
wyszedłem z domu. Usłyszałem jeszcze swoje imię, ale nie obejrzałem się za
siebie. Nie mogłem już na nią patrzeć.
- Lepiej? – zapytałam.
Siedzieliśmy, chociaż nie, to złe określenie. James leżał na brzuchu, a ja
zasiadłam na jego pośladkach, i masowałam mu ramiona. Tak, wykonywałam tę jakże
ciężką i żmudną pracę, ugniatania jego umięśnionych ramion…
Dobra, wcale to nie
była ciężka praca – mówiąc szczerze, to było całkiem przyjemne.
- Masz magiczne dłonie –
odparł J, cicho pomrukując. To ogólnie by się zgadzało, biorąc pod uwagę fakt,
że jestem czarownicą. Ale ok, wiem o co mu chodziło.
Więc tak masowałam,
ugniatałam te wspaniałe okazy, męskich ramion, aż usłyszałam, nasz irytujący
dzwonek do drzwi.
- Kogo niesie – wyszeptałam,
wycierając ręce po olejku do masowania – Remus? – zapytałam stojącego w
drzwiach, z do połowy opróżnioną butelką Bourbona w dłoni, chłopaka.
- Remus, a kto inny – odparł
i cóż, inaczej tego nazwać nie można - wtoczył się do domu.
- Stary, co jest? – zapytał
James, wkładając koszulkę i z niepokojem spoglądając na butelkę alkoholu. Bo
cóż, Remus nigdy nie pił za dużo napojów wyskokowych.
- Związała się z nim! Od
razu, po zerwaniu! – krzyknął wzburzony i ciężko usiadł na kanapie – A ja
chciałem ją prosić o szansę, zapytać co zrobiłem nie tak!
Uniosłam rękę do ust.
Niestety ale zrozumiałam co się stało. Tylko James miał niepewną minę.
- Z kim się związała? –
zapytał, siadając obok blondyna.
- Z cholernym Regulusem! –
odparł Remus. James spojrzał na mnie, jednak ja zwróciłam się do Remusa.
- Lunatyku… - zaczęłam.
- Nie, Lily! Tylko jej nie
broń! Wiem, że to twoja przyjaciółka, ale nie zniosę tego! – przerwał mi,
właściwie na mnie krzycząc. Co było całkiem niemiłe. Więc się wkurzyłam.
Przekleństwo rudych!
- Może gdybyś zwracał na nią
większą uwagę, to nie zdradziłaby cię z Blackiem! – zawołałam.
Remus zrobił zszokowaną
minę, a ja zrozumiałam co narobiłam. On nie wiedział! Merlinie, jestem taka
głupia!
- Zdradziła mnie? – zapytał,
wstając i do mnie podchodząc. Cofnęłam się o parę kroków, trzymał w ręku
różdżkę i szczerze mówiąc, wyglądało to tak, jakby jej chciał użyć. A kto stał prosto
przed nim? Ja. Suuuper!
- Ja… Nie wiem, tak coś
walnęłam, wiesz co się dzieję, jak się zdenerwuję… Remusie, to nieważne,
zobaczysz, znajdziesz sobie wspaniałą dziewczynę… - znowu mi przerwał.
- Mary była najlepszą
dziewczyną! – wrzasnął, już teraz celując we mnie różdżką.
- Expelliarmus – usłyszałam.
James złapał szybującą różdżkę Remusa i zwrócił się do niego.
- Jesteś moim przyjacielem,
ale nie toleruję celowania różdżką w moją żonę, rozumiesz? – zapytał chwiejącego
się blondyna – Teraz teleportuję się z tobą do twojego domu i dopilnuję żebyś
wytrzeźwiał – dodał spoglądając na mnie. Kiwnęłam głową i patrzyłam jak dwie
postacie znikają z salonu.
- Merlinie – wyszeptałam i
poszłam sobie zaparzyć melisy – spokój, to tego teraz potrzebowałam.
- Już jestem – powiedział
James, wchodząc do domu. Było grubo po pierwszej w nocy, a ja siedziałam w
salonie i na niego czekałam.
- Co z Remusem? – zapytałam,
podchodząc do Rogacza.
- Przetrzeźwiał. Przeprasza
cię za tą akcję z różdżką. Nie wiem co mu odbiło – odparł J mocno mnie do
siebie przytulając – Lily, czy ty wiedziałaś, że Mary zdradza Remusa, czy tylko
powiedziałaś to w złości? – zapytał spoglądając mi w oczy. Cholera, teraz nie
mogę skłamać, od razu będzie wiedział!
- W tym samym dniu, gdy
Dorcas i Syriusz wzięli ślub, nakryłam Mary i Regulusa w łazience – odparłam.
James głośno westchnął i
jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił. Właściwie to zgniatał mi płuca, ale
spoko.
- Rozumiem czemu nic nie
powiedziałaś – zaczął – Myślę, że nie powinniśmy mieszać się w tę sprawę, są
dorośli. Mary chyba wie, co robi…
Skinęłam głową.
Miałam wielką nadzieję, że
Mary jest na tyle odważna, że wszystko wytłumaczy Remusowi, nawet jeżeli będzie
to dla niej trudne.
- Chodź spać, już jest późno
– powiedział James – Pamiętasz, że jutro mamy sprawdzian praktyczny? – zapytał.
***
Mam coraz większe wątpliwości dotyczące tego opowiadania. Pomijam już fakt, że znowu rozdziały komentuje jedna osoba (dziękuję, Avado!), ale zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam tak wiele zmieniając w tej historii. W końcu, to nie są moje postacie, a potraktowałam je jak własne. Wiem, że jest mnóstwo opowiadań zupełnie odbiegających od oryginalnej akcji toczącej się w HP, ale mam jakieś dziwne... wyrzuty sumienia? Nie wiem.
W ogóle mam jakiś dziwny przestój w pisaniu, niby mam plan, a jakoś nie mogę wymyślić zakończenia rozdziału 62. Muszę przysiąść, a ostatnio miałam egzaminy, przez co zupełnie nie miałam do tego głowy i tym bardziej czasu. Ale nadrobię :) - dobrze, że mam spory zapas rozdziałów, więc pewnie nie wybiję się z tego trybu dodawania, co dwa- trzy dni nowej notki. Następny rozdział - zapewne środa/czwartek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)