poniedziałek, 8 grudnia 2014

WIEDZIAŁYŚCIE!!??!!??!

Hello,
jestem w szoku. Normalnie w gigantycznym szoku. Wiedziałyście (wiedzieliście?), że powstaje film o Huncwotach? Więcej informacji:
https://www.indiegogo.com/projects/the-gathering-storm-a-marauders-fan-film
https://www.facebook.com/maraudersfanfilm

"Gathering Storm to prequel serii o Harry'm Potter'ze, koncentrujący się na szóstym roku Huncwotów w Hogwarcie. Jest rok 1977, a do końca czasów Huncwotów w szkole jest coraz bliżej. Oprócz młodzieńczych stresów, szkoły, rywalizacji i romansu, konflikt zaczyna docierać do Huncwotów i ich przyjaciół. Syriusz musi poradzić sobie ze skutkami ucieczki z domu i od swojego dziedzictwa. Remus zmaga się z ciężarem swoich obowiązków jako prefekt. Peter stara się pomóc swoim przyjaciołom i utrzymać wszystkich razem. James, Lily i Severus muszą zmierzyć się z następstwami incydentu znad jeziora w poprzednim roku. Rośnie zagrożenie ze strony Sami-Wiecie-Kogo - zaczynają się  anty-mugolskie nastroje, rośnie napięcie w murach Hogwartu. Wraz z końcem czasu w szkole, każdy jest zmuszony do wyboru strony" 

Przepraszam, to kiepskie tłumaczenie, zrobione na bardzo szybko - opis fanowskiego filmu.
Powiem szczerze, jestem poruszona i z niecierpliwością czekam na ten projekt! 
No po prostu wow, ktoś wpadł na świetny pomysł!!  
Edit:
Normalnie się wzruszyłam. 
A ich Snape! Taki... Snapeowaty! Haha, no nie mogę. Super pomysł, no moje nastoletnie "marzenia" się spełniają, odkąd przeczytałam HP to sobie myślałam, że film o Huncwotach byłby hitem :)
Edit 2:
https://www.youtube.com/watch?v=znEOtSKnNbI
Dobra, James, ech, nie jest zbyt przystojny... Ale Lily całkiem niezła. A Snape.... Hahahhaha. Masakra. Zatrzymałam sobie tą "zapowiedz" w 34 sekundzie i ciągle się śmieję z tej miny xD I ta peruka...

Rozdział 53 Rozstanie



Z dziennika Mary McDonald
Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo trudne. Opuściłam sporo zajęć na kursie uzdrowicielskim, nie widziałam się z przyjaciółmi, chociaż zarzucali mnie listami i bombardowali telefonami (głównie Lily) jednak co najważniejsze, zerwałam z moim pierwszym chłopakiem, Remusem Lupinem.
Zapewne powinnam się z tego powodu czuć źle, powinnam płakać i rozpaczać. Jednak czemu miałabym to robić, jeżeli to ja zerwałam, to ja byłam tą niewierną osobą? I w dodatku byłam szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu!
Regulus Black zmienił moje nudne, monotonne życie w dziką przygodę. Codziennie robiliśmy coś innego, zawsze mnie czymś zaskakiwał.
A Remus? Rozmowa była trudna. Czułam tylko wstyd i żal. Nie, nie użalałam się nad sobą! Żal mi było Remusa, wiem, że go bardzo skrzywdziłam…

- Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem, ostatnio zupełnie nie miałem czasu – powiedział Remus, odsuwając mi krzesło. Byliśmy w kawiarni na Pokątnej – neutralny grunt, to było dla mnie ważne.
- Remusie, musimy porozmawiać - zaczęłam, nie mogąc spojrzeć w jego przeszywające, błękitne oczy – Stało się coś nieoczekiwanego…
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak to wszystko wytłumaczyć. Przecież, nie mogłam powiedzieć: „Słuchaj Remusie, zdradziłam cię, przykro mi to koniec”. Nie, on zasługuje na coś lepszego!
- Czekaj, chciałem ci coś zaproponować – przerwał mi blondyn i złapał mnie za rękę – Wszystko przemyślałem, ostatnio nie mieliśmy dla siebie czasu, ale znalazłem sposób. Musimy razem zamieszkać! – dodał i nieśmiało się uśmiechnął.
Spojrzałam na niego z przerażeniem w oczach.
- Ale Remusie, ja… - zaczęłam.
- Wiem co chcesz powiedzieć, że nas jeszcze nie stać, że nie powinniśmy się tak spieszyć… Ale znalazłem fajne, nieduże mieszkanie, czynsz jest niewysoki, myślę, że dalibyśmy radę.
- Remusie, chciałam się z tobą spotkać, żeby ci coś wyznać – wyszeptałam. Merlinie, on chciał ze mną zamieszkać, a ja mu miałam powiedzieć, że to koniec! – Ja, wszystko przemyślałam, Remusie, już nie czuję do ciebie tego, co było między nami na początku, w Hogwarcie.
Nieśmiało i z pewnym wahaniem spojrzałam na chłopaka. Jego dłoń spadła z mojej na blat stolika.
- Zawsze będziesz dla mnie bardzo ważny, byłeś moim pierwszym chłopakiem, ale to koniec, nie potrafię tego ciągnąc – dodałam, rzucając pieniądze na stolik i sprzed kawiarni teleportowałam się do domu. Jak tchórz, jakim tak naprawdę byłam…

Od dwóch tygodni Remus nie dał znaku życia. Lily napisała mi w liście, że się załamał i przestał wychodzić z domu. Czułam się przez to źle, nie chciałam żeby tak było. Ja jestem szczęśliwa, a on cierpi.
- Doskonale wiesz, że musi sobie z tym sam poradzić – powiedział Regulus, na jednym z naszych licznych spotkań. Jeszcze nikomu nie powiedzieliśmy o naszym związku, chcieliśmy żeby emocje po moim zerwaniu z Lupinem opadły. Zresztą obawiałam się reakcji Huncwotów, James i Syriusz są niemożliwi. Co z tego że Reg jest bratem Syriusza? Jestem pewna, że nie wahali by się go zastraszyć, zrobiliby wszystko, żeby ich przyjaciel był znowu szczęśliwy.


- James, martwię się o Mary, do nikogo się nie odzywa, Remus cierpi, stało się coś dziwnego, myślałam, że mimo wszystko jest z nim szczęśliwa – powiedziałam pewnego popołudnia do męża. Urządzaliśmy jedną z gościnnych sypialni na piętrze. Pokoje gościnne były tylko parę razy używane przez naszych przyjaciół lub rodzinę, jednak dawno nie były odświeżane, więc kupiliśmy farbę, przebraliśmy się w jakieś stare ciuchy i wzięliśmy się za malowanie.
- Myślisz, że ja się nie martwię? – odparł J – Remus się nie odzywa, gdy byliśmy u niego z Syriuszem zastaliśmy go w nieciekawym stanie…
- Jakim? – zapytałam. W ogóle mi o tym nie powiedział!
- Cóż, nietrzeźwym – stwierdził i zaczął przemalowywać oliwkowe ściany na wcześniej przeze mnie wybraną lawendę – Wybełkotał, że życie nie ma sensu i zatrzasnął nam drzwi przed nosem i zabarykadował się zaklęciami.
- Kurczę, co tej Mar odwaliło, jeszcze niedawno mówiła, że jest w nim zakochana i chciałaby żeby w końcu Remus ją rozdziewiczył – to ostatnie powiedziałam do siebie, jednak J ma doskonały słuch. Cholera.
- Serio? Myślałem, że już to mieli za sobą – odparł, zaczynając malować – Może pogadaj z Mary, niech to jeszcze przemyśli.
Spojrzałam na Jamesa z niedowierzanie. Jeżeli zdecydowała się na zerwanie z blondynem, to w czym moje zachwalanie Remusa i przekonywanie, pomoże? Faceci…


Z dziennika Remusa Lupina
Ostatnie dni były beznadziejne. Skończyłem staż w Gringottcie, miałem ciężką pełnię księżyca, oraz, no tak, zerwała ze mną dziewczyna, z którą chciałem spędzić resztę życia!
Moje życie jest do bani.


Z dziennika Mary McDonald
- Więc gdzie dzisiaj się zaszywamy? – zapytał Regulus, wchodząc do domu.
- U mnie w pokoju, rodzice wyjechali – odparłam i poprowadziłam go do mojej sypialni.
Tylko tu mogliśmy okazywać nasze szczęście, bez ranienia pozostałych.


- Normalnie moglibyśmy zostać malarzami, po co się męczyć na kursie Aurorskim? – zażartowałam. Skończyliśmy malowanie, z powrotem ustawiliśmy meble i ocenialiśmy nasze wspólne dzieło.
- No nie wiem, od tego machania pędzlem bolą mnie ramiona – poskarżył się James. Przewróciłam oczami (chociaż nie powinnam, bo głównie to J malował, a ja mieszałam farbę lub dolewałam jej do tego pojemniczka z którego się ją nakłada na wałek, a który nie wiem jak się nazywa…) i powiedziałam:
- Jak się oczyścisz z tych plam po farbie, to ci wymasuję ramiona.
James się uśmiechnął i poszedł do łazienki. 
Aha, czyli mycie wałków i innych narzędzi malarskich spadło na mnie?! Cholera, wkopałam się.


Z dziennika Remusa Lupina
Dość użalania się! Jeżeli coś się w życiu ceni, to trzeba o to walczyć. A Mary na pewno jest osobą, o którą warto walczyć!
Z tą myślą, teleportowałem się na Pokątną – kupiłem ulubione herbaciane róże blondynki, oraz pudełko czekoladek i teleportowałem się do wschodniej części Londynu, w której to Mary mieszka z rodzicami.
- Nie tchórz, Remusie – wyszeptałem do siebie i głośno zapukałem w drzwi.
Dało się słyszeć głośne zbieganie po schodach i po chwili stałem twarzą w twarz z blondynką.
- Remus? – zapytała, robiąc dziwną minę. Powiedziałbym, że niezadowoloną, ale nie chciałem skopać całej swojej wiary w Misję Odzyskania Dziewczyny.
- Mary, musimy porozmawiać – powiedziałem i właściwie wepchnąłem się do domu. Szybko zamknąłem za sobą drzwi i wcisnąłem w jej ręce kwiaty i czekoladki – Mary, musisz mi powiedzieć, co zrobiłem źle i obiecuję ci, że się poprawię. Nie mogę cię stra… - przerwał mi głos niosący się z piętra.
- Kto to był?
I po chwili zobaczyłem schodzącego po schodach Regulusa Blacka. Otworzyłem szeroko oczy i wszystko zrozumiałem.
- Ty… - zacząłem patrząc na przerażoną blondynkę – Nie jesteś warta walki. Żegnaj – wyszeptałem i szybko wyszedłem z domu. Usłyszałem jeszcze swoje imię, ale nie obejrzałem się za siebie. Nie mogłem już na nią patrzeć.


- Lepiej? – zapytałam. Siedzieliśmy, chociaż nie, to złe określenie. James leżał na brzuchu, a ja zasiadłam na jego pośladkach, i masowałam mu ramiona. Tak, wykonywałam tę jakże ciężką i żmudną pracę, ugniatania jego umięśnionych ramion… 
Dobra, wcale to nie była ciężka praca – mówiąc szczerze, to było całkiem przyjemne.
- Masz magiczne dłonie – odparł J, cicho pomrukując. To ogólnie by się zgadzało, biorąc pod uwagę fakt, że jestem czarownicą. Ale ok, wiem o co mu chodziło.
Więc tak masowałam, ugniatałam te wspaniałe okazy, męskich ramion, aż usłyszałam, nasz irytujący dzwonek do drzwi.
- Kogo niesie – wyszeptałam, wycierając ręce po olejku do masowania – Remus? – zapytałam stojącego w drzwiach, z do połowy opróżnioną butelką Bourbona w dłoni, chłopaka.
- Remus, a kto inny – odparł i cóż, inaczej tego nazwać nie można - wtoczył się do domu.
- Stary, co jest? – zapytał James, wkładając koszulkę i z niepokojem spoglądając na butelkę alkoholu. Bo cóż, Remus nigdy nie pił za dużo napojów wyskokowych.
- Związała się z nim! Od razu, po zerwaniu! – krzyknął wzburzony i ciężko usiadł na kanapie – A ja chciałem ją prosić o szansę, zapytać co zrobiłem nie tak!
Uniosłam rękę do ust. Niestety ale zrozumiałam co się stało. Tylko James miał niepewną minę.
- Z kim się związała? – zapytał, siadając obok blondyna.
- Z cholernym Regulusem! – odparł Remus. James spojrzał na mnie, jednak ja zwróciłam się do Remusa.
-  Lunatyku… - zaczęłam.
- Nie, Lily! Tylko jej nie broń! Wiem, że to twoja przyjaciółka, ale nie zniosę tego! – przerwał mi, właściwie na mnie krzycząc. Co było całkiem niemiłe. Więc się wkurzyłam. Przekleństwo rudych!
- Może gdybyś zwracał na nią większą uwagę, to nie zdradziłaby cię z Blackiem! – zawołałam.
Remus zrobił zszokowaną minę, a ja zrozumiałam co narobiłam. On nie wiedział! Merlinie, jestem taka głupia!
- Zdradziła mnie? – zapytał, wstając i do mnie podchodząc. Cofnęłam się o parę kroków, trzymał w ręku różdżkę i szczerze mówiąc, wyglądało to tak, jakby jej chciał użyć. A kto stał prosto przed nim? Ja. Suuuper!
- Ja… Nie wiem, tak coś walnęłam, wiesz co się dzieję, jak się zdenerwuję… Remusie, to nieważne, zobaczysz, znajdziesz sobie wspaniałą dziewczynę… - znowu mi przerwał.
- Mary była najlepszą dziewczyną! – wrzasnął, już teraz celując we mnie różdżką.
- Expelliarmus – usłyszałam. James złapał szybującą różdżkę Remusa i zwrócił się do niego.
- Jesteś moim przyjacielem, ale nie toleruję celowania różdżką w moją żonę, rozumiesz? – zapytał chwiejącego się blondyna – Teraz teleportuję się z tobą do twojego domu i dopilnuję żebyś wytrzeźwiał – dodał spoglądając na mnie. Kiwnęłam głową i patrzyłam jak dwie postacie znikają z salonu.
- Merlinie – wyszeptałam i poszłam sobie zaparzyć melisy – spokój, to tego teraz potrzebowałam.


- Już jestem – powiedział James, wchodząc do domu. Było grubo po pierwszej w nocy, a ja siedziałam w salonie i na niego czekałam.
- Co z Remusem? – zapytałam, podchodząc do Rogacza.
- Przetrzeźwiał. Przeprasza cię za tą akcję z różdżką. Nie wiem co mu odbiło – odparł J mocno mnie do siebie przytulając – Lily, czy ty wiedziałaś, że Mary zdradza Remusa, czy tylko powiedziałaś to w złości? – zapytał spoglądając mi w oczy. Cholera, teraz nie mogę skłamać, od razu będzie wiedział!
- W tym samym dniu, gdy Dorcas i Syriusz wzięli ślub, nakryłam Mary i Regulusa w łazience – odparłam.
James głośno westchnął i jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił. Właściwie to zgniatał mi płuca, ale spoko.
- Rozumiem czemu nic nie powiedziałaś – zaczął – Myślę, że nie powinniśmy mieszać się w tę sprawę, są dorośli. Mary chyba wie, co robi…
Skinęłam głową.
Miałam wielką nadzieję, że Mary jest na tyle odważna, że wszystko wytłumaczy Remusowi, nawet jeżeli będzie to dla niej trudne.
- Chodź spać, już jest późno – powiedział James – Pamiętasz, że jutro mamy sprawdzian praktyczny? – zapytał.


 ***

Mam coraz większe wątpliwości dotyczące tego opowiadania. Pomijam już fakt, że znowu rozdziały komentuje jedna osoba (dziękuję, Avado!), ale zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam tak wiele zmieniając w tej historii. W końcu, to nie są moje postacie, a potraktowałam je jak własne. Wiem, że jest mnóstwo opowiadań zupełnie odbiegających od oryginalnej akcji toczącej się w HP, ale mam jakieś dziwne... wyrzuty sumienia? Nie wiem. 
W ogóle mam jakiś dziwny przestój w pisaniu, niby mam plan, a jakoś nie mogę wymyślić zakończenia rozdziału 62. Muszę przysiąść, a ostatnio miałam egzaminy, przez co zupełnie nie miałam do tego głowy i tym bardziej czasu. Ale nadrobię :) - dobrze, że mam spory zapas rozdziałów, więc pewnie nie wybiję się z tego trybu dodawania, co dwa- trzy dni nowej notki. Następny rozdział - zapewne środa/czwartek.